W podsumowaniu karmelowego lutego wspomniałam, że z włóczek w trzech karmelowych odcieniach zaczęłam szydełkować sówkę, ale coś mi nie pasowało i sprułam. Jednak te trzy moteczki nie dawały mi spokoju, więc w sobotni wieczór odgrzebałam sprawdzony wzór sówkowy, z którego kiedyś powstało całe stadko i oto jest - sówka karmelowa. Upodobała sobie stosik brązowych książek do przeczytania w marcu i tam aktualnie rezyduje.
Słoneczna pogoda wywabiła ją na dwór. Po drodze skontrolowała jak się mają roślinki w brązowych doniczkach stojące w przedsionku.
Przed domem przysiadła na chwilę w skrzynkach, z których zaczynają wychylać się hiacynty, szafirki i krokusy. To efekt moich sobotnich działań ogródkowych. Czas najwyższy było już wyrzucić zimowe gałązki jodły i zastąpić je czymś bardziej wiosennym.
Pozdrowienia od sówki karmelowej :)




huhuuuu, pozdrowienia dla sówki karmelowej. :) Karmelowo-brązowej, stricte. Czyli typowej dla przełomu lutego i marca. :)
OdpowiedzUsuńOtóż to, nie napisałam tego, ale taka właśnie była koncepcja 😁
UsuńSówka dziękuje za pozdrowienia 🤗
Urocza sówka. Mam wrażenie, że z tego wzoru moja córka szydełkowała sówkę, ale zdecydowanie w kolorach niesówkowych.
OdpowiedzUsuńA tu tak pięknie wkomponowuje się w przedwiośnie.
Też kiedyś robiłam sówki w zupełnie niesówkowych kolorach😉
Usuń