piątek, 22 sierpnia 2025

Sierpień na Wilczych Dołach (4)

Poranne słońce dość mozolnie przebijało się przez warstwę chmur, ale ostatecznie odniosło sukces.

Ponownie zeszłam na dno zbiornika, gdyż tam nie dotarli panowie z kosami i jest jeszcze trochę kwitnących kwiatów.

Na cel aparatu wzięłam wierzbownicę kosmatą w różnych fazach wzrostu i kwitnienia. Począwszy od małego, dopiero co rozkwitłego okazu aż po wysoką roślinę z obłoczkami nasion.

Usadowiłam się naprzeciwko jednego z wilczków, 

obok którego rozrosła się kwitnąca nieprzerwanie od wiosny koniczyna.

W ujęciu panoramicznym wygląda to tak:

W pudełku ponowie pieczywo ze sklepu i ananas berżenicki zerwany prosto z drzewa. Znowu niczego nie upiekłam, gdyż tym razem pochłonęły mnie przygotowania do pewnej uroczystości.

Szukałem Pana, i odezwał się do mnie, i uwolnił mnie od wszelkiej bojaźni. (Ps 34,5)

Dąb jeszcze zielony, ale oświetlony sierpniowym słońcem ma już w sobie coś jesiennego.

Niedaleko dębu kępki kwitnącej babki lancetowatej.

Sierpniowe pozdrowienia :)

piątek, 15 sierpnia 2025

Sierpień na Wilczych Dołach (3)


Środek sierpnia i prawdziwie sierpniowa pogoda. Czyste, bezchmurne niebo, słoneczny blask, szybko mijająca poranna rześkość.


Dziś przyszłam z innej strony niż przez ostatnich kilka tygodni. Zaraz przy wejściu przywitała mnie potężna, wyższa ode mnie bylica.



Do rosnącej na wysepce kępy sitowia nie dało się podejść, by sfotografować je z bliska. Pięknie za to odbijało się w wodzie.


Fioletowa wyka utworzyła uroczą kępę.


Pomieszała się też z koniczyną.



Usiadłam naprzeciwko kępy nawłoci - połowa sierpnia to już ten czas, że można ją sfotografować z detalami.




Obok przekwitnięty ostrożeń bielił się puchatymi kulkami.



Wczoraj, ze względu na upał nie zdecydowałam się włączyć piekarnika, więc do pudełka włożyłam trochę kupionego pieczywa i letnie owoce (częściowo od sąsiadki, częściowo z ogrodu, częściowo ze sklepu).


Albowiem słowo Pańskie jest proste, a On wierny we wszystkim, co czyni. (Ps 33,4)


Nad dębem, na błękitnym niebie, widoczny blady księżyc.



A z wczorajszego porannego spaceru przyniosłam taki bukiet, by go poświęcić z okazji dzisiejszej uroczystości.

Sierpniowe, świąteczne pozdrowienia :)

 

niedziela, 10 sierpnia 2025

Duc de Wellington (2)


Po miesiącu cotygodniowego, niedzielnego haftowania efekty przedstawiają się dość mizernie. Pierwsza róża ma ledwie jeden płatek, ale małymi kroczkami do przodu. 

Trochę winna jest inna robótka, z którą finiszuję i mam nadzieję, że po jej skończeniu więcej czasu poświęcę krzyżykom. 

Sierpniowe, różane pozdrowienia :)

sobota, 9 sierpnia 2025

Sierpień na Wilczych Dołach (2)


Po wczorajszym słonecznym dniu dzisiejszy poranek wstał pochmurny. Przed szóstą (byłam jeszcze w domu) na niebie pojawiła się różowa poświata, jednak słońce się nie przebiło przez szarą warstwę chmur.

Nad Wilczymi Dołami też chwilę walczyło, ale się poddało.

Zdjęcie dębu podobne do kilku lipcowych ujęć.

Dodatkowo przez ostatnich kilka dni na Wilczych Dołach odbywało się wielkie koszenie i sporo kwiatów zniknęło. Ocalało kilka rozłożystych łopianów.

Pod płotem kłująca szczeć.

Pośród koniczyny kosy uniknął jeden bodziszek.

A przy latarni zakwitł ponownie żywokost. Planowałam go sfotografować wiosną, ale wtedy co tydzień odkrywałam coś nowego i odkładałam zdjęcia żywokostu, aż przekwitł. Ten jest zupełnie świeży.

I jeszcze zabłąkany chaber.

Dzisiaj ktoś postanowił pooglądać Wilcze Doły z lotu ptaka (i nie była to żadna kawka czy sroka ;)

W pudełku ponownie focaccia i owoce.

Ty mnie ratujesz i radością napełniasz. (Ps 32,7b)

Te owoce, to borówki i porzeczki dla ozdoby dla ananasa berżenickiego. Drzewko posadzone ponad 10 lat temu w tym roku po raz pierwszy naprawdę owocuje (pojedynczych jabłuszek z poprzednich lat, które spadały nie do końca dojrzawszy nie liczę). Niektóre okazy ledwie mieszczą się w dłoniach.

Sierpniowe pozdrowienia :)