niedziela, 11 stycznia 2026

Na całej połaci biel czyli powitanie zimy

Zima rozgościła się na dobre na Wilczych Dołach, tak więc po wiosennym, letnim i jesiennym spotkaniu przyszedł czas na zimowe. W ubiegły wtorek w południe pogoda była przepiękna, można więc było w ramach zaproszenia na powitanie zimy przesłać taki oto kolaż. 


A dziś sypnęło śniegiem, zmroziło, a na dodatek dość mocno powiało. Nie powstrzymało to jednak naszej doborowej ekipy (znów nieco uszczuplonej tym razem ze względów zawodowych) od odbycia zimowego spaceru oraz wzniesienia toastu za zimę gorącą białą herbatą z dodatkami (imbir, cynamon, goździki, cytryna i miód) i białymi pierniczkami. 

Jak łatwo się domyślić kolorem przewodnim był biały. 

W białym menu obiadowym znalazł się krem z selera (coś jednak nie zagrało, zupa wyszła kwaśna i nie mam pojęcia dlaczego), tarta z kalafiorem, fetą i czarnymi oliwkami, pieczony halibut i dorsz z rozmarynem, cykoria z gruszką i serem pleśniowym oraz deser jogurtowo-bananowy z płatkami migdałowymi ozdobiony kulką Raffaello i listkiem mięty.

Zimową Solenizantkę (znowu jedna z nas świętowała urodziny) obdarowałyśmy zestawem "Zimowy poranek" oraz kartką z ciemiernikiem. 


Każda uczestniczka spotkania zaś dostała trzy białe herbatki w białym "etui" z motywem muzycznym wraz z zachętą do wieczornego relaksu przy rzeczonej herbatce i dźwiękach muzyki. 

Data wiosennego spotkania już ustalona ;)

Zimowe, białe pozdrowienia :)

czwartek, 1 stycznia 2026

Dwanaście kolorów roku


Mniej więcej w listopadzie zakończonego właśnie roku wpadł mi do głowy pomysł na kolejny roczny cykl. Ponieważ planowałam kontynuowanie sobotnich porannych spacerów i robienie zdjęć, postanowiłam na każdy miesiąc wybrać jeden kolor przewodni, który będzie się na nich pojawiał. Pomysł natychmiast zaczął pączkować i wymyśliłam, że oprócz zdjęć można spróbować ułożyć menu w danym kolorze (mam już pewne doświadczenie w tej kwestii ;) i oczywiście je zrealizować, wykonać robótkę, przeczytać książkę z kolorem w tytule lub/i na okładce, skomponować strój i udekorować przedsionek. Jak widać na styczeń wybrałam kolor biały.

Oczyma wyobraźni widziałam w przedsionku doniczkę z białym cyklamenem, niestety nigdzie takiego nie znalazłam (chyba trochę za wcześnie). Udało mi się za to wczoraj kupić taki oryginalny biały sukulent i odrobinę przearanżować dekorację świąteczną.

Na nowy, mam nadzieję pełen kolorów rok, życzę wszystkim wiele dobra, piękna i prawdy. 

Noworoczne, białe pozdrowienia :)

PS Zdjęcia w trzech różnych oświetleniach: dziennym naturalnym (pochmurny dzień), dziennym sztucznym i wieczornym, z zapalonymi lampkami.

sobota, 27 grudnia 2025

Grudzień na Wilczych Dołach (4)

Ostatni grudniowy spacer w ostatni sobotni poranek roku przez cały tydzień stał pod znakiem zapytania. W zeszłą niedzielę dopadło mnie jakieś przeziębienie i mimo  intensywnych działań leczniczych, nie chciało odpuścić. Wreszcie wczoraj poczułam się trochę lepiej, ale zdecydowałam, podobnie jak w lutym, wybrać się na spacer południowy, a nie poranny

W kwestii pogodowej niewiele to zmieniło - przez cały dzień było mglisto. 

Było też mroźno, a prószący w nocy śnieżek pokrył wszystko cieniusieńką warstewką bieli, umożliwiając spacerowiczom taką działalność artystyczną.

Mróz przyozdobił zeschnięte resztki letnich traw i kwiatów oraz jesiennych owoców.

Wyciągnęłam ponownie zimowy zestaw spacerowy. Niestety jego ostania część nadal nie ujrzała światła dziennego... W pudełku kawałek świątecznego keksa i pierniki - wszystko dzieło mojej bratanicy. Dziś ponownie cytat z psalmu 51, ponieważ Jan Paweł II napisał do niego aż cztery rozważania. Dwa przeczytałam tydzień temu, a dwa dzisiaj, ale dopiero w domu. Ilustrujący psalm 51 obraz Chrystusa uzdrawiającego trędowatego z XII-wiecznego Kodeksu Lembarskiego.

Otwórz, o Panie, wargi moje,

niech moje usta zaczną Ci śpiewać chwałę. (Ps 51,17)

Dąb konsekwentnie na tle szarości.

Wracałam dnem polderu, robiąc zdjęcia zmarzniętym wilkom.

Ostatnie grudniowe, ale pierwsze zimowe pozdrowienia :)

***

Dzisiejszy spacer był pięćdziesiątym drugim w tym roku i zakończył Rok na Wilczych Dołach. Bardzo mi zależało, żeby domknąć ten projekt i udało się (mam nadzieję, że mroźna przechadzka pomoże mi ostatecznie pozbyć się kataru, a nie go pogłębi;) Powstały pięćdziesiąt dwa kolaże zdjęciowe, przeczytałam pięćdziesiąt jeden psalmów. W związku z tym, że wszystkich psalmów w Biblii jest sto pięćdziesiąt, wystarczy ich jeszcze na około dwa lata spacerów. Nie zamierzam rezygnować z sobotnich poranków na Wilczych Dołach, z tym, że nie planuję już szczegółowych relacji. Ograniczę się do jednego zdjęcia z cytatem, które będzie częścią przyszłorocznego projektu. Szczegóły wkrótce :)