Brązowy marzec zaczął się już tradycyjnie w przedsionku.
Po dwóch tygodniach dekoracja wyglądała zupełnie inaczej.
Po trzech tygodniach wybujałe żonkilki i szafirki trzeba było czymś zastąpić, by godnie powitać wiosnę.
Padło na bratki.
Na Wilczych Dołach brązów nie brakowało. W słoneczne poranki brązy przepięknie komponowały się z błękitem nieba, w ostatnią sobotę, przy zasnutym szczelnie nieboskłonie, brązy wyglądały dość czarnoburo ;) ponuro.
Brązowych materiałów robótkowych nie znalazłam zbyt wiele: resztka brązowego materiału zasłonowego, dwie brązowe koronki, dwa pasma kordonkopodobnych nici i ciemnobrązowa mulina, którą kiedyś zaczęłam coś wyszywać. Sfotografowałam ten skromny zestaw i szybko zabrałam się za szycie brązowej serwetki, którą chciałam położyć w przedsionku.
Gdy serwetka była już gotowa, a druga, mniejsza podszyta znalazła się jeszcze brązowa wstążka w białe kropeczki i kilka innych odcieni brązowej muliny. Uzupełniony zestaw sfotografowałam ponownie.
Na obszycie mniejszej serwetki brązowej koronki już nie starczyło, pojawiły się za to na niej szydełkowe ozdobne kółka.
Mniejsza serwetka zajęła honorowe miejsce na środku stołu podczas wiosennego, brązowego obiadu.
Resztki taśmy koronkowej i wstążkę w kropki wykorzystałam do wyprodukowania pięciu kartek wielkanocnych, z których większość trafiła do Wielkopolski, a jedna na Lubelszczyznę (mam nadzieję, że Poczta Polska ich gdzieś nie zagubiła i dotarły do adresatek). Do brązowej tonacji kartek dopasowały się kolorystycznie jajeczka i kurki towarzyszące niegdyś tej kurze kupionej jeszcze w okresie studiów. Cierpliwie czekały na swój czas i właśnie się doczekały.
Powstała też jedna kartka urodzinowa dla tego Osiemnastolatka sprzed dwóch lat
A tu jeszcze sówka karmelowa z dumą prezentuje przyozdobione na brązowo paczuszki z kakao.
Kilka ciemnobrązowych krzyżyków na kremowej aidzie to zaczątek bieżnika mającego zużyć resztki nienumerowanych mulin ze starych zapasów. Pomysł zaczerpnęłam od Agaty. Mój bieżnik ma mieć tonację żółtą, a "kontury" będą ciemnobrązowe. Miałam zamiar codziennie wyszyć kilka motywów. Nie udało się każdego dnia, ale coś tam przybyło.
Przybyły też dwa brązowe prostokąty na dwunastokolorowej poduszeczce do igieł.
Brązowy stosik lekturowy skomponowałam już pod koniec lutego. Dwie książki miały brąz w tytule, trzy - brązowe okładki.
















































