sobota, 1 sierpnia 2026

12 kolorów. Czerwony

Jak łatwo się domyślić, patrząc na dzisiejszy kolaż z Wilczych Dołów, sierpień będzie u mnie w tym roku czerwony. 

Tworzenie dekoracji wejściowej rozpoczęłam od kupienia malutkiego, czerwonego kalanchoe.

Znalazłam do niego biało czerwoną osłonkę i te pasy wywołały we mnie morskie skojarzenia.

Z niewielkiej resztki jakiejś czerwonej tkaniny powstał mini-bieżnik obszyty białą taśmą koronkową. Może kojarzyć się z czerwonym dywanem na przykład z Cannes, które jak wiadomo leży na Lazurowym Wybrzeżu, więc morskie asocjacje są.

Do czerwonej świecy doczepiłam magnes w klimacie morskim, przywieziony przez syna mojej przyjaciółki z wycieczki do Marsylii i całość wstawiłam do szklanego klosza. Od biedy może udawać latarnię morską.

Odwrócone do góry nogami lampioniki ozdobione kołami sterowymi przypominają mi słupki cumownicze.

Wiklinowy wianuszek przerobiłam na koło ratunkowe owijając je wstążkami i sznurkiem.

Jeszcze kilka rozgwiazd, dwie kotwice i morskie klimaty w tonacji czerwonej zachowane.

Ahoj! Czerwone pozdrowienia :)

Czerwone Wilcze Doły (1)

piątek, 31 lipca 2026

Niebieski lipiec


Niebieski, błękitny, lazurowy, chabrowy, a nawet granatowy był tegoroczny lipiec. W domu już od wejścia rzucała się w oczy niebieska dekoracja.


W altance, z okazji letniego pikniku, który z powodu pogody został przeniesiony z Wilczych Dołów do ogrodu, pojawił się niebieski obrusik i niebieskie serwetki.


Z niebieskimi produktami spożywczymi nie było łatwo, ale po dołożeniu kilku w niebieskich opakowaniach powstała całkiem udana kompozycja.


Uczestniczki letniego spotkania były zaskoczone, że udało się przygotować tyle niebieskich potraw - ja też ;)


Jeśli chodzi o niebieską kreację piknikową w pierwszej wersji miała to być niebieska powiewna spódnica, niebieski wisiorek i błękitny szal. 

   

Zmieniające się prognozy spowodowały zmianę koncepcji: zamiast spódnicy granatowe spodnie, a do tego niebieska bluzka. Wisiorek i szal bez zmian. 



Ostatecznie trzeba było dorzucić jeszcze kurteczkę.


Na Wilczych Dołach niełatwo było znaleźć niebieskie kwiaty. Resztki niezapominajek, chabry i cykoria. Kwitnący len ozdobny został skoszony, zanim zdążyłam go sfotografować. Dlatego też w ostatnią lipcową sobotę sama zadbałam o część niebieskości do zdjęć.





W niebieskim zestawie robótkowym były się przede wszystkim włóczki i muliny oraz trzy kawałki tkanin w tonacji niebiesko-granatowej.


Udało się wyszydełkować towarzysza dla Marcjanny i podkładkę.



Niebieskości pojawiły się na igielniku.


Maszyny do szycia znowu nie otworzyłam.

Ostatni lipcowy tydzień upłynął pod znakiem niebieskich podwieczorków. Wyciągałam różne niebieskie elementy zastawy i starałam się o niebieskie przekąski.

Ciasteczka owsiane z płatkami chabrów i borówki

Ciasteczka makowe z miodem z płatkami chabrów

Ciasteczka makowe z jogurtem słodzonym miodem chabrowym

Desery jogurtowe barwione wywarem z klitorii

Młynek widoczny na ostatnim zdjęciu pochodzi z wyprawy ślubnej mojej babci i ma już prawie 90 lat, bardzo dawno nie był już używany. Jako, że dostałam ostatnio od koleżanki kawę ziarnistą, miałam zamiar zmielić ją w tym zabytku. Niestety okazało się, że wnętrze jest zardzewiałe i kawa mogłaby nabrać niepożądanego smaku. Trzeba było zrezygnować. Ale na zdjęciu wygląda ładnie. 

Niebieski stosik lekturowy liczył osiem pozycji. Nie mogło w nim zabraknąć ukochanego "Błękitnego Zamku" czytanego po raz n-ty. Przy stosiku pozuje do zdjęcia Dionizy :)



Filmowo przeniosłam w czasy licealne, kiedy to zachwycałam się pierwszą częścią trzykolorowej trylogii Kieślowskiego i "Wielkim Błękitem" Bessona. Dziś patrzę na te filmy trochę inaczej, ale sentyment pozostał.

źródło grafiki: https://www.filmweb.pl/film/Wielki+b%C5%82%C4%99kit-1988-11673/posters

źródło grafiki:https://warszawa.repertuary.pl/film/trzy-kolory-niebieski.html

Niebieskie pozdrowienia :)

niedziela, 26 lipca 2026

Niebieski Dionizy

Do Marcjanny po kilku tygodniach dołącza zwykle Dionizy (D jak dzielenie). Nie inaczej będzie tym razem. Wyszydełkowany w lipcu jest oczywiście niebieski.

Podobnie jak Marcysia wybrał się ze mną wczoraj na Wilcze Doły. Niestety nie udało mu się znaleźć niebieskich kwiatków, żeby się z nimi sfotografować. Zapozował na tle nierozkwitniętego jeszcze rozchodnika.

Potem ustawił się obok przekwitniętej już, bliżej nieokreślonej krzewinki.

Wskoczył na brzózkę samosiejkę i na jeszcze jedno drzewko.

Zdziwił się bardzo kwitnącą bergenią (te, które mam w ogrodzie kwitną na wiosnę).

Z lubością zanurzył się w gąszcz kwiatków przymiotna.

Dzisiaj szukał niebieskich roślin w ogródku, ale też niewiele znalazł, tylko owoce mahonii i fioletowo-niebieskie przegorzany.

Na koniec stanął przy serwetniku na stole w altance, po czym do zdjęcia zaprosił Marcjannę.

Pozdrowienia od niebieskiego Dionizego (i różowej Marcjanny) :)