wtorek, 30 czerwca 2026

Różowy czerwiec


Staje się już tradycją, że kolejny kolorowy miesiąc zaczynam pod koniec poprzedniego od wizyty w bibliotece. Tym razem miałam na liście trzy pozycje z różem w tytule. Z jednej ostatecznie zrezygnowałam na rzecz różowej okładki  i tytułowej Róży. Oprócz tego w oko wpadły mi jeszcze trzy inne różowe okładki. Po dorzuceniu różowego Szekspira i jednej książki z bookcrossingu z różową sukienką na okładce czerwcowy stosik prezentował się całkiem okazale. Mimo końcoworocznego zapracowania udało się wszystko przeczytać!



Różowe zakupy spożywcze również zrobiłam pod koniec maja i od razu zamroziłam niektóre produkty. Planowany różowy obiad znowu przesunął się w czasie, ale sukcesywnie sięgałam po kolejne wiktuały z poniższego zdjęcia.


W drugą czerwcową niedzielę raczyliśmy się malinowo-grysikowym deserem przybranym jeżynami.


Prawdziwa eksplozja kulinarnej różowości przypadła na kolejną niedzielę, kiedy to przyszło prawdziwe lato.


W planach na czerwiec było kontynuowanie picia koktajli podczas porannych spacerów. Mieszanka truskawek, borówek i arbuza dała bardzo ładny różowy kolor.


Pogoda w drugą sobotę czerwca skłoniła mnie do zrezygnowania z zimnego napoju na rzecz ciepłej herbatki.


Tydzień później zrobiło się wręcz upalnie, więc koktajl truskawkowo-malinowy z nutką mięty sprawdził się wyśmienicie.


Tydzień później podobnie, tylko tym razem maliny były mrożone, a truskawki świeże.


Szukając różowości na Wilczych Dołach miałam chwilami dylematy, czy dany odcień jest bliższy różowemu czy fioletowemu. Dzikie różyczki i łubiny nie pozostawiały wątpliwości, ale już koniczynę trudno mi było jednoznacznie zaklasyfikować. Z kolei ślaz na zdjęciu wyszedł bardziej liliowy niż w rzeczywistości.





W zestawie robótkowym nie było tym razem żadnej tkaniny. Znalazłam tylko kilka wstążek, trochę włóczki i muliny. 


Przerobiłam je na kwiatuszki do dekoracji przedsionkowej

    

Powstała kolejna podkładka, tym razem trochę większa i znowu stanęła na niej karafka z winem, oczywiście różowym.



Pojawiła się też kolejna Marcjanna (to już trzecia!). Przyda się jak znalazł około listopada, grudnia, kiedy moi drugoklasiści zaczną naukę tabliczki mnożenia.


No i oczywiście do na razie pięciokolorowego igielnika dodałam szósty kolor - różowy.


W zeszłym roku, szukając kreacji urodzinowej, rozważałam dwie opcje. Jedną z nich była taka różowa sukienka, którą w tym roku, jeśli pogoda pozwalała, wkładałam na niedzielę i święta. Do niej naszyjnik z różowymi kamyczkami lub szal z małą zapowiedzią koloru lipcowego.

  

Jeśli chodzi o film z kolorem różowym w tytule miałam do wyboru dwie opcje: "Dziewczyna w różowej sukience" sprzed czterdziestu lat i "Różowa pantera" sprzed lat dwudziestu. Zdecydowałam się na tę drugą produkcję i nie był to dobry wybór.

źródło grafiki: https://www.filmweb.pl/film/R%C3%B3%C5%BCowa+Pantera-2006-107986

Różowe pozdrowienia :)

sobota, 27 czerwca 2026

Marcjanna po raz trzeci

W gazetce z wzorami amigurumi, w tym samym numerze, co żabka i kaczuszka był też wzór, z którego korzystałam kilkukrotnie szydełkując maskotki ułatwiające naukę mnożenia i dzielenia. Z tabliczką mnożenia moi już drugoklasiści zaczną się zapoznawać około listopada, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Marcjanna już teraz ujrzała światło dzienne. Tym razem jest mocno różowa - czerwcowa.

Moje Dzieciaki chyba wyczuły ten kolor, bo róże, które dostałam na zakończenie roku są właśnie w takiej tonacji. 

Marcjannie bardzo się spodobały.

Spodobała się jej również dzisiejsza poranna przechadzka, gdyż na Wilczych Dołach znalazła sporo różowych kwiatków.

Wzorem swoich poprzedniczek ustawiła się do zdjęcia na tle stosiku książkowego.

Sprawdziła, jak pasuje do różowego zestawu robótkowego (idealnie, wszak włóczki, z których powstała są jego częścią ;) i czy dekoracja przedsionkowa ma się dobrze (całkiem nieźle, kalanchoe kwitnie, choć w pewnym momencie trochę je przelałam).

Jak na razie Marcjanna ma zamiar korzystać z wakacji i odpoczywać. Szuka towarzystwa. Zgadnijcie, jakiego koloru będzie Dionizy :)

Pozdrowienia od Marcjanny :)

Różowe Wilcze Doły (4)

niedziela, 21 czerwca 2026

Przyjście lata

 I cóż powiecie na to, 

Że właśnie przyszło lato?


Ucieszył się ogrodnik,

Z botwinki zrobię chłodnik.


I tartę z buraczkami,

Przepyszną, sprawdźcie sami!


Do tego łosoś z pieca,

Szef kuchni go poleca.


Rzodkiewki i sałata

Są hitem tego lata.


Na deser mus z śmietany,

Przybrany malinami.


I kompot z rabarbaru,

By dodać latu czaru.


Toast różowym winem

Wznieść chcemy dziś z radosćią,


I cieszyć się czerwcową,

Cudowną różowoscią.


Dzisiejszy wpis jest inspirowany wierszem Jana Brzechwy, który czytałam w tym tygodniu z moimi pierwszoklasistami.


I chociaż różowego obiadu nie udało się zjeść przy widocznym na fotografiach stole (nie wszyscy w danym momencie byli w stanie pokonać schody), to i tak z jego przygotowywania miałam wiele radości.

Letnie pozdrowienia :)