wtorek, 31 marca 2026

Brązowy marzec

Brązowy marzec zaczął się już tradycyjnie w przedsionku

Po dwóch tygodniach dekoracja wyglądała zupełnie inaczej.

Po trzech tygodniach wybujałe żonkilki i szafirki trzeba było czymś zastąpić, by godnie powitać wiosnę. 

Padło na bratki.

Na Wilczych Dołach brązów nie brakowało. W słoneczne poranki brązy przepięknie komponowały się z błękitem nieba, w ostatnią sobotę, przy zasnutym szczelnie nieboskłonie, brązy wyglądały dość czarnoburo ;) ponuro.




Brązowych materiałów robótkowych nie znalazłam zbyt wiele: resztka brązowego materiału zasłonowego, dwie brązowe koronki, dwa pasma kordonkopodobnych nici i ciemnobrązowa mulina, którą kiedyś zaczęłam coś wyszywać. Sfotografowałam ten skromny zestaw i szybko zabrałam się za szycie brązowej serwetki, którą chciałam położyć w przedsionku. 

Gdy serwetka była już gotowa, a druga, mniejsza podszyta znalazła się jeszcze brązowa wstążka w białe kropeczki i kilka innych odcieni brązowej muliny. Uzupełniony zestaw sfotografowałam ponownie.

Na obszycie mniejszej serwetki brązowej koronki już nie starczyło, pojawiły się za to na niej szydełkowe ozdobne kółka.

Mniejsza serwetka zajęła honorowe miejsce na środku stołu podczas wiosennego, brązowego obiadu.


Resztki taśmy koronkowej i wstążkę w kropki wykorzystałam do wyprodukowania pięciu kartek wielkanocnych, z których większość trafiła do Wielkopolski, a jedna na Lubelszczyznę (mam nadzieję, że Poczta Polska ich gdzieś nie zagubiła i dotarły do adresatek). Do brązowej tonacji kartek dopasowały się kolorystycznie jajeczka i kurki towarzyszące niegdyś tej kurze kupionej jeszcze w okresie studiów. Cierpliwie czekały na swój czas i właśnie się doczekały.

Powstała też jedna kartka urodzinowa dla tego Osiemnastolatka sprzed dwóch lat

A tu jeszcze sówka karmelowa z dumą prezentuje przyozdobione na brązowo paczuszki z kakao.

Kilka ciemnobrązowych krzyżyków na kremowej aidzie to zaczątek bieżnika mającego zużyć resztki nienumerowanych mulin ze starych zapasów. Pomysł zaczerpnęłam od Agaty. Mój bieżnik ma mieć tonację żółtą, a "kontury" będą ciemnobrązowe. Miałam zamiar codziennie wyszyć kilka motywów. Nie udało się każdego dnia, ale coś tam przybyło.


Przybyły też dwa brązowe prostokąty na dwunastokolorowej poduszeczce do igieł.

Brązowy stosik lekturowy skomponowałam już pod koniec lutego. Dwie książki miały brąz w tytule, trzy - brązowe okładki.


W trakcie rekolekcji dorzuciłam jeszcze lekturę wielkopostną. 


Stosiku pilnowała ofiarnie sówka karmelowa. Tylko jednej książki nie udało mi się skończyć (i nie mam takiego zamiaru, a rzadko mi się zdarza - nie warto), co przy jednoczesnych przygotowaniach do Świąt i normalnej szkolnej codzienności uważam za bardzo dobry wynik.

W pierwszą marcową sobotę zgromadziłam na kuchennym stole brązowe produkty spożywcze. 


Sukcesywnie przygotowywałam z nich różne potrawy. Na pierwszy ogień poszła czekoladowa szarlotka, żeby wykorzystać zeszłoroczne jabłka ze słoika. Do ciasta ze sprawdzonego, tradycyjnego przepisu dodałam kakao i wyszło całkiem interesująco.


Był brązowy lunch do szkoły: brązowy ryż z daktylami, rodzynkami i orzechami pekan posypany siemieniem lnianym, a do tego żółte kiwi (o brązowej skórce). 


Kulminacja brązowych dań przypadła na pierwszą niedzielę kalendarzowej wiosny. Po tradycyjnym już spacerze na Wilcze Doły zasiadłyśmy z przyjaciółkami do brązowo zastawionego stołu. 


Jeśli chodzi o brązowy strój, kiedyś nie miałabym najmniejszych problemów z jego skomponowaniem - bardzo lubiłam wszelkie odcienie brązu i miałam sporo ubrań w tym kolorze. Teraz, z zaskoczeniem stwierdziłam, że jest ich znacznie mniej, ale udało się stworzyć brązowy zestaw do pracy. Na powitanie wiosny brązowy szal zastąpiłam zieloną apaszką.

 
 
I jeszcze film z brązem w tytule - "Brązowy medal". Obejrzałam niecałą połowę, słabiutki, nie polecam.

źródło grafiki: https://www.filmweb.pl/film/Br%C4%85zowy+medal-2015-721771

Brązowe pozdrowienia :)

niedziela, 22 marca 2026

Powitanie wiosny w tonacji brązowej

Czas zatoczył koło i mamy kolejną wiosnę, którą udało się w gronie przyjaciółek powitać na Wilczych Dołach. Tym razem, w przeciwieństwie do zeszłego roku pogoda dopisała, ale pomna zeszłorocznych doświadczeń nie planowałam już pikniku w plenerze. Zgodnie z wybraną na marzec kolorystyką motywem przewodnim były brązy. 


Jeszcze wczoraj kończyłam brązową serwetkę do położenia na środku stołu.


Ale zacznijmy od początku. W południe ruszyłyśmy w kierunku Wilczych Dołów obierając tym razem trasę wśród pól. Po drodze to przygrzewało ciepłe wiosenne słoneczko, to zawiewał zimny zgoła niewiosenny wiatr. Na miejscu jednak słońce wygrało pojedynek i w jego promieniach wzniosłyśmy toast za wiosnę koktajlem daktylowo-bananowym z kawową nutą.

Pogawędziłyśmy, zrobiłyśmy kilka zdjęć, pozachwycałyśmy się kwitnącym podbiałem i miodunką, po czym ruszyłyśmy do domu na część kulinarną spotkania. 

W naturze spod brązów zaczyna wyłaniać się zieleń, więc podobnie było na moim stole.

Zaczęłyśmy od zupy cebulowej z grzanką serową (na zdjęciu grzanki przed włożeniem do piekarnika), z dodatkiem zielonego szczypiorku.

Tradycyjna tarta tym razem na mące gryczanej, z brązowymi pieczarkami, posypana po wierzchu zieloną pietruszką.

Do niej pieczona pierś z kaczki oraz sałata z kiwi i orzechami pekan posypana delikatnie zielonym koperkiem.

Na deser krem czekoladowy z awokado z rodzynkami i zielonym listkiem mięty.

Do picia kompot z suszonych śliwek z dodatkiem cynamonu, soku z pomarańczy oraz syropu cytrynowo-imbirowego.

Drobnym upominkiem była tym razem paczuszka kakao ceremonialnego przyozdobiona kwiatkiem na brązowym tle.

Tak więc mamy wiosnę i choć kwiecień ma podobno zacząć się od przeplatania zimy, to będę się starała, by wiosenny nastrój mnie nie opuszczał, czego wszystkim życzę.

Wiosenne pozdrowienia :)