poniedziałek, 13 lipca 2026

Niedziela w kolorze blue

Wcale nie była smutna, wręcz przeciwnie, przyniosła wiele radości, choć bez deszczu się nie obyło. To już szóste w sumie, a drugie letnie i w pełnym składzie spotkanie z Przyjaciółkami na Wilczych Dołach. Tydzień temu prognozy przewidywały na wczoraj 29 stopniowy upał, ale z dnia na dzień się zmieniały zapowiadając coraz niższą temperaturę. Skończyło się na deszczu i chłodzie. Nie zamierzałyśmy zmieniać planów (wreszcie udało nam się spotkać w piątkę), trzeba je było trochę zmodyfikować i dostosować do pogody.

Zgodnie z wybraną przeze mnie na lipiec tonacją, letnie spotkanie zostało zdominowane przez  kolor blue. Niebieski obrusik, niebieskie serwetki, pojemniki z niebieskimi wieczkami i niebieskie potrawy.

Początkowo myślałam, że przygotowanie niebieskiego menu będzie bardzo trudne, ale okazało się, że jest trochę produktów spożywczych mających ten kolor lub mających go w nazwie. 

Tradycyjna już tarta miała tym razem w nadzieniu sery z niebieską pleśnią.

Towarzyszył jej pieczony halibut niebieski (z nazwy, bo kolor miał biały) z ziołami.

Nie pokusiłam się o przygotowanie pstrąga na niebiesko, choć przepis znalazłam. Może jeszcze kiedyś spróbuję. Warzyw niebieskich chyba nie ma, za to jeśli do żółtej papryki dodałoby się kroplę błękitu powinien wyjść zielony ogórek ;)

Na deser galaretka o smaku borówkowym z borówkami oraz dwa rodzaje ciasteczek: owsiane z czekoladą (opakowania czekolady i płatków owsianych miały niebieski kolor) z płatkami chabrów oraz kruche z makiem, który z nazwy jest również niebieski.

Toast za lato wzniosłyśmy napojem z klitorii ternateńskiej

Jego przepiękny niebieski kolor jest całkowicie naturalny, a po dodaniu odrobiny soku z limonki lub cytryny zmienia się na różowo-fioletowy (wypróbowałyśmy!). Każda uczestniczka spotkania dostała torebeczkę z garstką kwiatków i opisem ich dobroczynnego działania. W sam raz dla pań w okolicach 50-ki ;)

Była jeszcze zielona herbata z płatkami chabrów, chabrowy miód, a także owoce i słodkości przywiezione przez Dziewczyny. Wszystko zostało zapakowane do koszyków i przetransportowane na Wilcze Doły w nadziei, że niebo jednak się rozpogodzi. 

Nadzieje okazały się płonne, pojawił się dodatkowo dość zimny wiatr, więc po jednej rundce wokół polderu odbytej pod parasolami i zrobieniu zdjęć wróciłyśmy do domu, żeby piknikować w ogrodowej altance. Tu było zacisznie, nie czuło się chłodu i nawet w pewnym momencie słońce zdecydowało się wyjrzeć zza chmur. Jak w życiu ;)

Letnie, niebieskie pozdrowienia :)

środa, 1 lipca 2026

12 kolorów. Niebieski

Niebieski lipiec ma się kojarzyć z intensywnie błękitnym niebem, z niebieską tonią mórz i jezior oraz z chabrowymi kwiatkami bławatków na miedzach i polach.

W przedsionku, na niebieskiej serwetce przywodzącej na myśl morskie głębiny ustawiłam hiszpański wachlarz (przyrząd wielce przydatny przy panujących aktualnie tropikalnych temperaturach).

Obok wachlarza, w morsko-niebieskiej osłonce roślinka, która, przy odrobinie dobrej woli, może zostać uznana za namiastkę tropikalnej palmy. Zielona serwetka przełamuje monotonię kolorystyczną i koresponduje z zielenią liści.

Do tego trzy szklane świeczniki o oryginalnym kształcie, które po włożeniu do nich szklanych kostek przypominają trochę egzotyczne kwiaty.

Wiklinowy wianuszek ozdobiony tym razem dwoma serduszkami znalezionymi w koszyczku z drobiazgami, które zostały wyszydełkowane, ale nie wykorzystane.

I jeszcze dwa lichtarzyki na białych serwetkach, bo nie mogłam się powstrzymać, żeby ich nie wyjąć i nie wyeksponować.

Niebieskie pozdrowienia :)

wtorek, 30 czerwca 2026

Różowy czerwiec


Staje się już tradycją, że kolejny kolorowy miesiąc zaczynam pod koniec poprzedniego od wizyty w bibliotece. Tym razem miałam na liście trzy pozycje z różem w tytule. Z jednej ostatecznie zrezygnowałam na rzecz różowej okładki  i tytułowej Róży. Oprócz tego w oko wpadły mi jeszcze trzy inne różowe okładki. Po dorzuceniu różowego Szekspira i jednej książki z bookcrossingu z różową sukienką na okładce czerwcowy stosik prezentował się całkiem okazale. Mimo końcoworocznego zapracowania udało się wszystko przeczytać!



Różowe zakupy spożywcze również zrobiłam pod koniec maja i od razu zamroziłam niektóre produkty. Planowany różowy obiad znowu przesunął się w czasie, ale sukcesywnie sięgałam po kolejne wiktuały z poniższego zdjęcia.


W drugą czerwcową niedzielę raczyliśmy się malinowo-grysikowym deserem przybranym jeżynami.


Prawdziwa eksplozja kulinarnej różowości przypadła na kolejną niedzielę, kiedy to przyszło prawdziwe lato.


W planach na czerwiec było kontynuowanie picia koktajli podczas porannych spacerów. Mieszanka truskawek, borówek i arbuza dała bardzo ładny różowy kolor.


Pogoda w drugą sobotę czerwca skłoniła mnie do zrezygnowania z zimnego napoju na rzecz ciepłej herbatki.


Tydzień później zrobiło się wręcz upalnie, więc koktajl truskawkowo-malinowy z nutką mięty sprawdził się wyśmienicie.


Tydzień później podobnie, tylko tym razem maliny były mrożone, a truskawki świeże.


Szukając różowości na Wilczych Dołach miałam chwilami dylematy, czy dany odcień jest bliższy różowemu czy fioletowemu. Dzikie różyczki i łubiny nie pozostawiały wątpliwości, ale już koniczynę trudno mi było jednoznacznie zaklasyfikować. Z kolei ślaz na zdjęciu wyszedł bardziej liliowy niż w rzeczywistości.





W zestawie robótkowym nie było tym razem żadnej tkaniny. Znalazłam tylko kilka wstążek, trochę włóczki i muliny. 


Przerobiłam je na kwiatuszki do dekoracji przedsionkowej

    

Powstała kolejna podkładka, tym razem trochę większa i znowu stanęła na niej karafka z winem, oczywiście różowym.



Pojawiła się też kolejna Marcjanna (to już trzecia!). Przyda się jak znalazł około listopada, grudnia, kiedy moi drugoklasiści zaczną naukę tabliczki mnożenia.


No i oczywiście do na razie pięciokolorowego igielnika dodałam szósty kolor - różowy.


W zeszłym roku, szukając kreacji urodzinowej, rozważałam dwie opcje. Jedną z nich była taka różowa sukienka, którą w tym roku, jeśli pogoda pozwalała, wkładałam na niedzielę i święta. Do niej naszyjnik z różowymi kamyczkami lub szal z małą zapowiedzią koloru lipcowego.

  

Jeśli chodzi o film z kolorem różowym w tytule miałam do wyboru dwie opcje: "Dziewczyna w różowej sukience" sprzed czterdziestu lat i "Różowa pantera" sprzed lat dwudziestu. Zdecydowałam się na tę drugą produkcję i nie był to dobry wybór.

źródło grafiki: https://www.filmweb.pl/film/R%C3%B3%C5%BCowa+Pantera-2006-107986

Różowe pozdrowienia :)