niedziela, 30 sierpnia 2026

Czerwone ptactwo

Pomysł, żeby wrócić do sprawdzonego wzoru szydełkowego i wykorzystać małe resztkowe kłębuszki pojawił się już w niebieskim lipcu, który jakoś podejrzanie szybko się skończył nie pozwalając na stworzenie błękitnych ptaszków. Wróciłam do koncepcji w sierpniu i najpierw powstał taki osobnik. Ledwo zdążyłam go sfotografować (w mocno niesprzyjających warunkach świetlnych), a już odleciał na Lubelszczyznę, gdzie pewna znawczyni ptactwa sklasyfikowała go jako gwiezdnika czarnodziobego.

Potem pojawił się pseudo-kardynał szkarłatny, który przysiadł na sierpniowym stosiku książkowym.

Powstał też drugi gwiezdnik. Oba ptaszki były ze mną wczoraj na Wilczych Dołach, ale biedactwa zmokły, więc nie bardzo miały ochotę pozować do zdjęć.

Lepiej poczuły się dziś w ogrodzie, przysiadając na altankowym stole.

Przefrunęły też na rododendron o czerwieniejących listkach.

I na krzak hortensji bukietowej o subtelnie czerwonawych kwiatkach.

Wreszcie rozgościły się na hibiskusie, którego czerwone kwiaty już przekwitły.

Ptaszęce pozdrowienia :)

środa, 12 sierpnia 2026

Czerwono w klimacie górskim

 Nie były to Czerwone Wierchy (niestety!), ani nawet Czerwony Klasztor. Był:

Mój brat zaprosił mnie na małą wycieczkę sentymentalną. Pojechaliśmy w okolice, w których spędziliśmy jedne z pierwszych wyjazdowych wakacji, gdy ja miałam pięć lat, a on trzy i pół. Wtedy też mój brat zdobył swój pierwszy górski szczyt - Kopę Biskupią. Ja wtedy przeżywałam okres strachu przed wilkami w lesie i odmawiałam każdego dalszego spaceru leśnego. Musiałam być w tym bardzo stanowcza, skoro babcia z mamą się wymieniały i zostawały ze mną na kwaterze. Tym razem żadnych wilków nie było, pogoda cudnie dopisała i spędziliśmy urocze pół dnia w niewysokich górkach.

Na wyjazd przygotowałam menu piknikowe, oczywiście w sierpniowych czerwieniach (zeszłoroczne pojemniki z różowego powitania lata tym razem udawały kolor czerwony ;) .

Wyjątkowo nie było tarty (choć pomysł się pojawił). Jako danie "główne" upiekłam focaccię z suszonymi pomidorami i rozmarynem oraz wołowe burgerki (wołowina to "czerwone" mięso). Do tego sałatka caprese (pomidorki koktajlowe), pokrojona w paski czerwona papryka i dip jogurtowy z wędzoną papryką, do którego dorzuciłam resztkę suszonych pomidorów.

Na deser ciastka kawowe z malinami, zestaw owoców z czerwoną skórką (czerwona śliwka i nektarynka) oraz galaretka poziomkowa z kawałkami truskawek przybrana gałązką czerwonej porzeczki.

W butelkach sok z czerwonej porzeczki oraz kawa.

Szliśmy różnymi kolorami szlaków, zdarzył się również fragment czerwony.

Droga prowadziła wzdłuż granicy z Czechami.

Wśród mijanych drzew co rusz pojawiał się jarząb pospolity.

Jarzębina coraz bardziej czerwona, co budzi we mnie nostalgię związaną ze zbliżającym się końcem lata.

Były też bzy koralowe z drobniejszymi i bardziej intensywnie czerwonymi owockami.

Znalazły się także ostatnie maki.

Przy schronisku przywitał nas skrzat Ludosza. Wcale nie wyglądał na złośliwego.

Spoglądał, czy komuś nie jest potrzebna pomoc medyczna. W razie czego miał pod ręką górską apteczkę.

Wracaliśmy snując wspomnienia z czasów dzieciństwa i ciesząc się swoją obecnością. Dobrze mieć Brata!

Czerwono-górskie pozdrowienia :)

sobota, 1 sierpnia 2026

12 kolorów. Czerwony

Jak łatwo się domyślić, patrząc na dzisiejszy kolaż z Wilczych Dołów, sierpień będzie u mnie w tym roku czerwony. 

Tworzenie dekoracji wejściowej rozpoczęłam od kupienia malutkiego, czerwonego kalanchoe.

Znalazłam do niego biało czerwoną osłonkę i te pasy wywołały we mnie morskie skojarzenia.

Z niewielkiej resztki jakiejś czerwonej tkaniny powstał mini-bieżnik obszyty białą taśmą koronkową. Może kojarzyć się z czerwonym dywanem na przykład z Cannes, które jak wiadomo leży na Lazurowym Wybrzeżu, więc morskie asocjacje są.

Do czerwonej świecy doczepiłam magnes w klimacie morskim, przywieziony przez syna mojej przyjaciółki z wycieczki do Marsylii i całość wstawiłam do szklanego klosza. Od biedy może udawać latarnię morską.

Odwrócone do góry nogami lampioniki ozdobione kołami sterowymi przypominają mi słupki cumownicze.

Wiklinowy wianuszek przerobiłam na koło ratunkowe owijając je wstążkami i sznurkiem.

Jeszcze kilka rozgwiazd, dwie kotwice i morskie klimaty w tonacji czerwonej zachowane.

Ahoj! Czerwone pozdrowienia :)