środa, 27 maja 2026

Na okrągłe urodziny

Z niejakim zdziwieniem i niedowierzaniem przyjmuję do wiadomości fakt, że wśród kuzynostwa i znajomych, którzy są przecież tylko troszeczkę ode mnie starsi zaczynają pojawiać się sześćdziesięciolatkowie. W drugą majową sobotę zostałam zaproszona na właśnie takie, jak to określiła Jubilatka, naprawdę już okrągłe urodziny. Zgodnie z moją majową kolorystyką postanowiłam przygotować żółty prezent, a właściwie jego opakowanie. Pierwszym krokiem, jak zwykle w takich sytuacjach, było przeglądnięcie stosów Ann i znalezienie odpowiedniego wzoru. Te kwiatuszki już kiedyś haftowałam, ale są tak urocze, że postanowiłam sięgnąć po nie raz jeszcze.

Następnie przeglądnęłam pudełka z papierami i kartonami ozdobnymi. Z dostępnych żółci powstał czekoladownik, w środku którego umieściłam kieszonki na karty prezentowe. 

Żółte wstążki z majowego zestawu robótkowego dopełniają całości.

Jeszcze tylko wizyta w ogrodnictwie, pasujący kwiatek i można jechać świętować.

Najlepsze życzenia, Kochana A. :)

niedziela, 24 maja 2026

Żółte Zielone Świątki

W dzieciństwie Wielkanoc kojarzyła mi się nieodłącznie z kolorem żółtym. Długo na te święta kupowałam żółte serwetki i w takiej tonacji nakrywałam stół. W tym roku moja Wielkanoc była zielona, a zupełnie nieoczekiwanie (wcale tego nie planowałam) Zielone Świątki okazały się żółte. Rozmawialiśmy kiedyś w rodzinno-przyjacielskim gronie, na temat braku tradycji związanych ze świętami Zesłania Ducha Świętego i w ogóle braku podkreślania rangi tej uroczystości. Kuzynka zaproponowała wtedy, że można upiec ciastka w kształcie języków ognia;) Jakoś nigdy ten pomysł nie został zrealizowany. Obiecywałam sobie wiele razy, że przygotuję coś wyjątkowego na zakończenie okresu wielkanocnego, ale nigdy się nie udało. W tym roku też nie miałam żadnych planów, tym bardziej, że wymagająca codzienność szkolna i domowa pochłania mnóstwo mojego czasu i energii. Jednak niespodziewanie żółte pomysły obiadowe zostały zrealizowane właśnie w ten weekend. Żółtych dań starczyło nawet na dwa dni świętowania.


Dzisiejszy obiad zaczęliśmy od drobiowego rosołku z grysikowymi kluseczkami, do których zamiast tradycyjnej gałki muszkatołowej dodałam odrobinę curry (trochę za mało, bo okazało się prawie niewyczuwalne).

Na drugie danie upiekłam Benedyktyński placek serowy (nadzienie z żółtym serem). Przepis jeszcze z czasów przedinternetowych, znaleziony w jakimś czasopiśmie, dawno go nie robiłam i może dlatego wyszedł nie do końca tak, jak chciałam.

Do tego panierowane polędwiczki z kurczaka (przyprawione również curry) i sałata z żółtymi pomidorkami.

Na deser galaretka cytrynowa z melonem i żółtym biszkopcikiem.

Do picia lemoniada z miętą (z żółtymi plasterkami cytryny) i białe (ale w kolorze żółte) wino mołdawskie. 

Na jutro zaś przewidziany jest dorsz upieczony z żółtymi pomidorkami i sałatka z kaszy jaglanej z kukurydzą i ananasem.

 

W tym roku Zielone Świątki zbiegły się z imieninami Joanny. Wszystkim zaglądającym tu Joannom składam najlepsze życzenia, nawet jeśli świętują kiedy indziej.

Żółte, zielonoświątkowe pozdrowienia :)

Kaczuszko, wiesz...


Jakiś tydzień temu, na żółty stosik książkowy (już prawie przeczytany! - kończę ostatnią pozycję) wskoczyła żółta kaczuszka. To koleżanka zielonej żabki. W gazetce z wzorami amigurumi były na jednej stronie.

Kaczuszka wybrała się wczoraj ze mną na poranny spacer. Przez całą drogę nuciłyśmy sobie razem refren piosenki o krótkonogiej kaczuszce i proszę, jak na zamówienie, na rzepakowej miedzy rozkwitł pierwszy dorodny, duży mak.

Na Wilczych Dołach kaczuszka zażyczyła sobie zdjęć w jaskrach.

Potem przy posłonku.

Koniecznie chciała wskoczyć na dość spory kamień (ciężko było z tymi krótkimi nóżkami). 

A po powrocie zapozowała jeszcze przy ogrodowych żółtych kompozycjach  kwiatowych.

Pozdrowienia od żółtej kaczuszki :)