Pierwsze fioletowe wrzosy fioletowo-wrzosowego września pojawiły się w przedsionku, a potem stopniowo rozprzestrzeniały się na cały dom i ogród.
Koszyczek z wrzosem stanął na środku urodzinowego stołu i tam pozostał po jego złożeniu.
W prezencie dostałam koszykową torebkę z dwoma wrzosami.
Zeszłoroczne wrzosy, które udało się przechować przez zimę i które całe lato rosły w skrzynkach wylądowały w gruncie.
Wrzosami zostały zastąpione supertunie przed domem oraz werbeny i sanwitalie na altance.
Na altankowym stole wyjątkowo nie wrzosy, ale pozostałe po odmłodzeniu doniczek z trzykrotkami fioletowe liście tych roślin.
Był też przez chwilę mały fioletowy marcinek, który ułamał się z krzaczka zasadzonego przed domem.
Całe lato planowałam przearanżować trochę mały ogródek przy wejściu. Na planach się kończyło. Wreszcie we wrześniu kupiłam stos cebulek i posadziłam je "przyszłemu latu" (a właściwie wiośnie). Tymczasową pustkę zapełniły cztery fioletowe marcinki.
A dekoracja przedsionkowa, od której wszystko się zaczęło, wzbogaciła się jeszcze o fioletowy dzwonek, o którym początkowo zapomniałam, a także pierwszy tegoroczny kasztan.
Do zdjęcia nie załapały się oliwki kalamon o lekko fioletowym odcieniu.
Wykorzystałam je do zaimprowizowanej tarty, którą upiekłam w drugą wrześniową niedzielę. Miałam resztę fety z urodzinowej tarty bakłażanowej, którą musiałam zużyć. W lodówce była jeszcze sałata rzymska, resztka śmietany, a w spiżarce rzeczone oliwki. Podsmażyłam pokrojoną w paski sałatę, dodałam czosnek i wyłożyłam na podpieczony spód. Do tego feta, oliwki oraz jajka roztrzepane ze śmietaną i jogurtem.
Wyszło nadspodziewanie pysznie.
Miałam w planach fioletowe podwieczorki z książką, w miarę możliwości w altance. Niestety, mimo ładnej pogody warunki domowe nie sprzyjały. Raz tylko zrobiłam zdjęcie podwieczorku, na który zachomikowałam lawendowe ciasteczka z urodzin (zjedliśmy go w domu).
W ostatnią wrześniową niedzielę wykorzystałam ponownie specjalnie zakupione do tego celu naczynie żaroodporne (w stosownym kolorze) i zrobiłam śliwki pod kruszonką.
Jeśli chodzi o fioletową działalność kulinarną, udało mi się jeszcze usmażyć kilka słoiczków czekośliwki.
Na Wilczych Dołach, podobnie jak w różowym czerwcu, miewałam dylematy czy dana roślinka jest bardziej różowa, czy bardziej fioletowa. Doszukiwałam się także fioletu w chmurach podświetlonym wschodzącym słońcem.
W fioletowym zestawie robótkowym resztki fioletowo-liliowych włóczek, muliny, liliowa podszewka i nieskończony wielkanocny obrusik.
Tym razem zaczęłam od igielnika. Dziewiąty kolor dołączył do dotychczasowych ośmiu.
Potem powstała jeszcze fioletowa podkładka i tyle.
Jakoś nie było nastroju do wielkanocnych haftów, a na poduszkę w stylu tych czterech, które już mam zabrakło czasu. Zrobiłam jeden babciny kwadrat, będę sobie na niego patrzyć i może dorobię kolejne.
Jeśli chodzi o fioletowe kreacje, zaczęło się od lawendowej sukienki z krótkim rękawem, która została nieco odświeżona. Gdy ją kupiłam parę lat temu, nie byłam przekonana do białych guziczków. Znalazłam w pasmanterii fioletowe, ale w końcu ich nie przyszyłam. Zmobilizował mnie do tego fioletowy wrzesień.
Potem trzeba było zacząć sięgać po dłuższe rękawy, nosiłam więc z upodobaniem moją ulubioną sukienkę z wafelka lnianego, a do niej fioletowy, kwiatkowy naszyjnik.
Na szczęście fioletowy, ciepły sweter nie był jeszcze we wrześniu konieczny.
Fioletowy stosik lekturowy liczył siedem pozycji. Jednej nie skończyłam, bo wcześniej musiałam sięgnąć po książkę, która kolorystycznie łączy wrzesień z październikiem. Do "Gołoborza" jest w bibliotece kolejka, więc nie mogłam odkładać czytania. Wrażenia różne. Od zupełnie nie w moim guście "Fioletu", poprzez taki sobie "Sezon na cuda", zabawne, mistrzowsko przetłumaczone "niepoważne" wiersze, klasykę klasyki, aż po poruszający "Fioletowy hibiskus". Tym razem żaden stworek nie usadowił się na stosiku.
Filmowo wahałam się pomiędzy "Ultravioletem", a "Kolorem purpury". Ten pierwszy chyba za bardzo przypominałby książkowy "Fiolet", więc zdecydowałam się na purpurę, która po polsku bardziej kojarzy się z czerwienią. Do wyboru były dwie wersje, postawiłam na tę nowszą, ze względu na bardziej fioletowy plakat ;) Całkiem przyjemnie się oglądało.
 |
| źródło grafiki:https://www.filmweb.pl/film/Kolor+purpury-2023-475623 |
Fioletowe pozdrowienia :)