Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2025

Grudzień na Wilczych Dołach (3)

Mglista w tym roku jesień zakończyła się mgliście. Słońce ani na chwilkę nie przebiło się przez mleczną szarość poranka.

Wydawało się, że bardzo trudno będzie znaleźć jakiś wdzięczny obiekt do zdjęć. Zaczęłam od okrągłych liści przywrotnika pokrytych malowniczo kroplami rosy.

Potem mignęło mi w trawie coś żółtawego, co okazało się być chyba rumiankiem.

I wreszcie już w drodze powrotnej napatoczył się całkiem wiosenny jaskier.

W pudełku soczysto pomarańczowa mandarynka i kawałek precla.

Stwórz mi, o Boże, serce czyste, 

napełnij moje wnętrze duchem mocy. 

                                                              (Ps 51,12)

A dąb znowu na tle szarości.

Ostatnie jesienne pozdrowienia :)

sobota, 13 grudnia 2025

Grudzień na Wilczych Dołach (2)

Zapowiadane słońce nie dało rady przebić się przez dzisiejsze poranne mgły. Było szaro, wilgotno i mimo prawie połowy grudnia, bardzo listopadowo.

Aparat nie dodał nawet odrobiny błękitu w tle za dębem.

Od tej szarości odbijały się resztki zieleni, tu i ówdzie pożółkłej.

W zeszłym tygodniu tarnina udawała borówkę, a dziś coś, co przypomina agrest. Aplikacja twierdzi, że to niejaki bnin.

Końcówki płatków przekwitniętych chabrów dodają trochę koloru.

A tu kwiatek, który chyba nie zdążył rozkwitnąć.

Poza tym szarość.

W pudełku bułka rustykalna, daktyle, garstka orzeszków i upieczona w czwartek, ale jeszcze nie pomalowana piernikowa gwiazdka.

A gdy będziesz w ucisku, wezwij Mnie na pomoc. (Ps 50,15a)

Gdy zaczęłam się zbierać w drogę powrotną, mgła trochę odpuściła.

Grudniowe pozdrowienia :)

sobota, 6 grudnia 2025

Grudzień na Wilczych Dołach (1)

Wychodząc parę minut po siódmej z domu nie nastawiałam się na żadne atrakcje widokowe. Jednolita warstwa chmur, podobna do tej sprzed tygodnia nie napawała optymizmem. W prognozach były nawet przelotne opady. Jakież było moje zdziwienie, gdy około wpół do ósmej, zbliżając się do Wilczych Dołów zauważyłam na niebie pierwsze różowe przebłyski.

Było ich coraz więcej, a zabudowania Sikornika, przesłonięte przez mgłę wyglądały jak nierzeczywiste.

Dąb sfotografowany dziś najpierw z przeciwnej strony niż zwykle.

A tu już tradycyjne ujęcie.

Podążając w stronę wiaty próbowałam zrobić zdjęcia różnym owockom, które pozostały jeszcze na krzakach. Głogowych kulek dość sporo.

Czarne kulki ligustru.

I śliwa tarnina do złudzenia przypominająca borówkę amerykańską.

Ostatnie zielonkawe listki jakichś drzewek owocowych (nawet aplikacja się waha, jak je zaklasyfikować).

Dotarłam do wiaty, zaczęłam wyciągać prowiant i dobrze, że podniosłam głowę, bo właśnie w tym momencie słońce postanowiło wyściubić nos zza chmur. Tym razem aparat, który zwykle dodaje kolorów, nie radził sobie z mgłą i przytłumił słoneczne światło.

W pudełku dziś bułka bawarska, kilka daktyli i mały pasażer na gapę ;) Portret Potępionych z tego samego Graduału, co tydzień temu.

A moją duszę Bóg wykupi z grobu i raczy mnie przyjąć do siebie. (Ps 49,16)

I jeszcze zabłąkana campanulla.

I kilka różowych kuleczek śnieguliczki koralowej

Mikołajowe pozdrowienia :)

sobota, 29 listopada 2025

Listopad na Wilczych Dołach (5)

Zapowiadane na dzisiaj słońce wyszło zza chmur dopiero koło południa. Poranek był jednolicie szary.

Był też dość mroźny. Kałuże pozamarzały, a na głazie, na którym rozłożyłam się z moim mini-pikniczkiem wyrosły dwa zabawne kryształki.


Na liściach i gałązkach pokazał się szron, trudno go było jednak sfotografować, bo lekki wietrzyk kołysał roślinkami.

Szukanie kolorów tym razem było dość trudne, coś tam jednak udało się znaleźć. Trochę zielonego, żółtego, bordowego i różnych odcieni brązu.

Kolor był też w pudełku. Ciemnoczerwona skorka malinówki (w piwnicy jeszcze spory zapasik) kontrastowała z szaro-beżową grahamką.

Rozmyślamy Boże, o Twojej dobroci. (Ps 48,10a)

Ilustracja do psalmu 48 pochodzi z XVII-wiecznego Graduału przechowywanego w klasztorze Karmelitów Trzewiczkowych na Piasku w Krakowie, a w rozważaniu Jana Pawła II pojawiły się słowa, jak ulał pasujące do dzisiejszej aury: "Psalm 48 jest modlitwą, którą możemy rozpoczynać dzień, nawet jeżeli na horyzoncie gromadzą się chmury".

Bezlistny dąb również na tle jednolitej szarości.

Pozdrowienia u kresu listopada :)