Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 maja 2026

Żółty maj

Żółty maj zaczęłam już w ostatnim tygodniu kwietnia od wizyty w ogrodnictwie. Miałam zamiar kupić jakąś jedną żółtą roślinkę doniczkową do przedsionka, a wyszłam z całym zestawem, który postawiłam w ogrodzie przed domem. 


Po miesiącu kwiatków zdecydowanie przybyło.


Po begonię stanowiącą element dekoracji przedsionkowej pojechałam osobno.

Pod koniec kwietnia odwiedziłam też bibliotekę w celu skompletowania żółtego stosiku książkowego. Prezentuje się dość okazale. Na pierwszy ogień poszły "Ołowiane dzieci", których żółto-czarna okładka (szkoda, że z białym grzbietem) wpadła mi w oko w bibliotece już w połowie kwietnia. Nie przeczę, że serialowy hit (sądząc po internetowych recenzjach - sama jeszcze nie widziałam) skłonił mnie do sięgnięcia po tę pozycję, jednak są jeszcze inne powody. Moja babcia wychowała się na Targowisku, a tata w pobliżu, tak więc dochodzą jeszcze sentymenty rodzinne. Wśród sztuk Szekspira wydanych przez wydawnictwo "W drodze" aż trzy mają żółte okładki. Dwie z nich miałam, trzecią wyszperałam w antykwariacie internetowym. Do tego trzy książki z żółcią w tytule. Wszystkie przeczytałam z zainteresowaniem.

Zestaw żółtych produktów spożywczych zakupiony przed majówką, sfotografowałam od razu w pierwszy jej dzień. 

Miał posłużyć do przygotowania kolacji urodzinowej, niestety wirus, który pozbawił mnie głosu wymusił zmianę planów. Żółte okazały się Zielone Świątki.



I jeszcze szybki sobotni obiad: makaron z passatą z żółtych pomidorów i parmezanem.

Wśród żółtych materiałów robótkowych znalazły się dwie żółte tkaniny, z których miałam zamiar uszyć fartuszek kuchenny (jednak się nie udało), trochę muliny, wstążek, włóczki i koronki, a także zaczęty bieżnik z resztek mulin.

Wykorzystałam je po pierwsze do zrobienia prezentu urodzinowego - czekoladownika z kieszonkami na karty podarunkowe

Powstała również żółta podkładka pod kubek, która okazała się idealna pod karafkę z winem.



Na planowanym bieżniku przybyło zdecydowanie mniej niż bym chciała żółtych motywów (ale coś to nieskończenie więcej niż nic :)


W gazetce z wzorami amigurumi Jej Wysokość Żaba miała za towarzyszkę Kaczuszkę. Kaczuszka przysiadła przy stosiku książkowym.


Dwunastokolorowy igielnik wzbogacił się o żółcie.

Nie miałam żadnych żółtych elementów stroju z wyjątkiem małej apaszki. Potraktowałam to jako pretekst do zakupów. Sukienka w żółte kwiatki wymagała małych poprawek krawieckich i już myślałam, że odłożę to na wakacje, ale pomysł koleżanki, że w ostatni poniedziałek maja przychodzimy do pracy w sukienkach zmobilizował mnie do otwarcia maszyny do szycia.

 

Do sukienki dokupiłam bawełnianą sweterko-bluzkę, którą nosiłam w zestawie ze spodniami lub spódnicą i wspomnianą żółto-pomarańczową apaszką.

Na Wilczych Dołach rzucającą się w oczy żółcią były po pierwsze kaczeńce rosnące wzdłuż Wójtowianki. Rozkwitły już w kwietniu, więc w pierwszą majową sobotę, to one wraz z dorodnym mniszkiem stanowiły główny składnik zdjęciowego kolażu. 

Tydzień później sfotografowałam omiegi w różnym stadium kwitnienia oraz jednego żółtego kuklika. 

W kolejną sobotę miałam zamiar zająć się łanami rzepaku, ale okazało się, że padający przez cały tydzień deszcz mocno przerzedził powoli przekwitające kwiatki. Rzepak został zastąpiony wilczomleczem. 

Czwarta majowa sobota to jaskry i łubin, a ostatnia różne gatunki posłonków i żółte kosaćce.


Na spacery zabierałam żółte koktajle, tym razem samodzielnie skomponowane.

   

 

W jeden z majowych wieczorów przypomniałam sobie bezbrzeżnie smutny "Żółty szalik" z Januszem Gajosem.


Żółte pozdrowienia :)

środa, 27 maja 2026

Na okrągłe urodziny

Z niejakim zdziwieniem i niedowierzaniem przyjmuję do wiadomości fakt, że wśród kuzynostwa i znajomych, którzy są przecież tylko troszeczkę ode mnie starsi zaczynają pojawiać się sześćdziesięciolatkowie. W drugą majową sobotę zostałam zaproszona na właśnie takie, jak to określiła Jubilatka, naprawdę już okrągłe urodziny. Zgodnie z moją majową kolorystyką postanowiłam przygotować żółty prezent, a właściwie jego opakowanie. Pierwszym krokiem, jak zwykle w takich sytuacjach, było przeglądnięcie stosów Ann i znalezienie odpowiedniego wzoru. Te kwiatuszki już kiedyś haftowałam, ale są tak urocze, że postanowiłam sięgnąć po nie raz jeszcze.

Następnie przeglądnęłam pudełka z papierami i kartonami ozdobnymi. Z dostępnych żółci powstał czekoladownik, w środku którego umieściłam kieszonki na karty prezentowe. 

Żółte wstążki z majowego zestawu robótkowego dopełniają całości.

Jeszcze tylko wizyta w ogrodnictwie, pasujący kwiatek i można jechać świętować.

Najlepsze życzenia, Kochana A. :)

czwartek, 26 lutego 2026

Słoiczek 2026


Znowu powstawał bardzo długo, od jakiegoś czasu już wrzucam do niego resztki, ale dopiero w tym tygodniu zmobilizowałam się, żeby go obfotografować. 

Zaczęty w białym styczniu, skończony w karmelowym lutym. Stonowana kolorystyka, geometryczny wzór hardangerowy na wieczku, geometryczne cyfry układające się w 2026 rok.

I jeszcze tradycyjny igielnik. 

 

A chabry z 2019 roku zostały zrecyklingowane i mam dwie kartki do wysłania.

Słoiczkowe pozdrowienia :)

sobota, 31 stycznia 2026

Biały styczeń


Białych pomysłów na styczeń było bardzo dużo i nawet sporo udało się zrealizować. Zaczęłam od białego wystroju przedsionka.


Potem był biały obiad, którym razem z Przyjaciółkami witałyśmy zimę


Białe produkty, z których go przygotowałam stworzyły całkiem udaną martwą naturę.


Uczestniczki zimowego spotkania zostały obdarowane białymi etui na białą herbatę.


Na powitanie zimy, do szarych sztruksów założyłam biały golf, biały polar i biało- szary wisiorek. 


Podczas spacerów wyszukiwałam na Wilczych Dołach i po drodze białe obiekty do fotografowania. Pogoda nie do końca to ułatwiała. Śniegu u nas było niewiele, tak więc te zdjęcia, na których widać połacie bieli są starannie wykadrowane ;)






Z biblioteki wypożyczyłam stosik książek z bielą w tytule, do którego dołożyłam "Zimowe notatki..." z białą okładką.


Czytałam w każdej wolnej chwili, a kilka razy udało się połączyć lekturę z białym podwieczorkiem.





Z szuflad, koszyków i pudełek wyciągnęłam białe włóczki, kordonki, muliny, koronkowe taśmy.




Jest zaczątek dekoracji słoiczka 2026; wykończenie planuję w kolorze lutowym.


Jest również zaczątek dwunastokolorowego igielnika. 



Na razie niewiele widać, bo biel na białym tle jest mało dostrzegalna. Wzór znalazłam w jednym z numerów "Anny", przerysowałam na kartkę i próbnie pokolorowałam dwunastoma kolorami zaplanowanymi na ten rok. Mam zamiar co miesiąc haftować fragmencik w kolorze danego miesiąca. Nie wiem, czy będę trzymała się pokolorowanego wzoru, czy pójdę trochę na żywioł. Jeśli ktoś miałby ochotę pobawić się ze mną we wspólne wyszywanie, chętnie podzielę się schematem. Proszę o sygnał w komentarzu.


Nie starczyło czasu na obszycie białego obrusa na stół do jadalni. Stwierdziłam, że przydałby mi się nowy, w klasycznej bieli. Zamówiłam materiał, kupiłam koronkową taśmę, odłożyłam wszystko na chwilę do koszyka robótkowego i... nagle styczeń się skończył, ale jeszcze rzutem na taśmę, przypomniałam sobie wczoraj "Trzy kolory. Biały", dodając do całej styczniowej bieli jeszcze tę filmową.

źródło:https://kinopalacowe.pl/filmy/13247-dkf-zamek-trzy-kolory-biay/

Styczniowe, białe pozdrowienia :)