Kiedy prawie trzy lata temu (gdyby nie blog, nie uwierzyłabym, że to już tyle czasu;) kładłam na tapczanie w moim pokoju nową narzutę i poduszki miałam zamiar zmieniać je zgodnie z porami roku. Jakoś się nie udało. Zielenie zadomowiły się na dobre. Dopiero kocyk, który dostałam z okazji jubileuszowych urodzin zmobilizował mnie, żeby dobrać do niego pasujące poszewki na poduszki.
Białą dorobiłam wykorzystując resztę włóczki z królika Dominika. Najprostszy możliwy wzór, szydełko nr 7, poszło w miarę szybko.
Białej włóczki starczyło na jedną stronę, druga jest szara.
Tej szarej włóczki jeszcze trochę zostało...
Zimowe, białe pozdrowienia :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za wizytę i za miłe słówko :)