Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitki. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2026

12 kolorów. Zielony

Na kwiecień jedynym słusznym wyborem jest kolor zielony. Spragnieni jesteśmy już tej zieleni, coraz śmielej się pojawia, daje nadzieję na cieplejsze, jaśniejsze dni.

Na zielonym bieżniku wykończonym białą, szydełkową bordiurą postawiłam poświęconą w niedzielę palmę. Do tego trzy małe krzaczki bukszpanu (od czasu inwazji ćmy bukszpanowej, która zniszczyła mi zupełnie trzy ogromne krzaki, hoduję bukszpan wyłącznie w donicach). Szydełkowy zajączek, którego kiedyś dostałam w prezencie z dumą prezentuje dwa kamienne jajka, a między dwie doniczki wcisnęła się wydmuszka owinięta dwoma odcieniami zielonego kordonka. 

Na drugim końcu szafki miejsce zajęło jajo sprzed kilku lat przyozdobione frywolitkowymi motywami (jakoś nie zaprzyjaźniłam się z tą techniką i zupełnie już nie pamiętam, jak się supła łuczki i pikotki).

Jeszcze gotowa ozdoba sklepowa z pisanką, białym kwiatkiem, koralikami oraz piórkami i przedsionek gotowy na święta. 


Reszcie domu trochę jeszcze brakuje, ale małymi kroczkami do przodu.

Zielone pozdrowienia :)

niedziela, 29 maja 2016

Zakładając, że...


 ... zakładka do książki może stać się przedmiotem zgadywanki, wykonałam kilka zakładek różnymi technikami, by zaprezentować je na pewnym festynie. 
Moja Bratowa, współorganizatorka owego festynu, poprosiła mnie, bym opowiedziała o swoich robótkach, a następnie wykonała z chętnymi dziećmi jakąś "pracę", jak to określa moja Bratanica, origami. Powstało jezioro pełne grzybieni białych i skaczących zielonych żabek (na zdjęciu faza początkowa, pod koniec zabrakło nam miejsca na wszystkie wytwory dziecięcych rączek).


Foto: Mój Brat

Opowiadając o tym, co robię, pokazywałam zrobione specjalnie w tym celu zakładki, a osoba, która prawidłowo odgadła technikę, w jakiej zakładka została wykonana otrzymywała ją w nagrodę.
Wykorzystałam następujące techniki:

                Haft krzyżykowy                                                          Frywolitka

                                                
                                                     Filc                                      Iris folding

 


Mereżka
 Hardanger
Szydełko


 I właśnie, gdy miałam już gotowy cały zestaw, ...



... w Art-Piaskownicy pojawiło się wyzwanie z serii "Temat" pod tytułem... tak, tak "Zakładka do książki".
Zgłaszam więc wszystkie moje zakładki do wyzwania, mając nadzieję, że osoby, które je otrzymały, zakładają nimi piękne książki.

http://art-piaskownica.blogspot.com/2016/05/temat-zakadka-edycja-sponsorowana.html

Pozdrawiam Was książkowo :)

PS Znalazło się jeszcze jedno zdjęcie pokazujące ozdobiony szyszkami, gałązkami i listkami staw. Autorem zdobień jest mój Bratanek.


czwartek, 31 marca 2016

Marcowe jajo z poślizgiem i ambitne plany na kwiecień

Marzec nie był dobrym miesiącem dla robótek, a co za tym idzie dla bloga. Nałożyło się kilka rzeczy i czas galopował jak szalony. 



Postanowiłam dołączyć się do wspólnej nauki frywolitki u Klimju i Reni i już na początku miesiąca zaczęłam supłać koszulkę na jajko według tego wzoru. Szło mi dość powoli, bo w dalszym ciągu jestem początkująca w tej dziedzinie. Jednocześnie miałam pozaczynane kilka innych robótek i może to sprawiło, że przez ostatnie dwa tygodnie przed świętami wszystkie leżały nietknięte. Za dużo naraz (i na dodatek przygotowania świąteczne).
Dopiero w Poniedziałek Wielkanocny wróciłam do szydełkowania, frywolitkowania, a nawet przemyśliwam nad jakimś haftem.
Ale po kolei. 

  
Koszulka na pisankę wyszła zdecydowanie za duża na kurze jajko (nie wiem, gdzie popełniłam błąd, ale fakt pozostaje faktem). Trzeba było poradzić sobie inaczej. W szufladzie znalazło się spore jajo styropianowe. Wystarczyło pomalować je kilkoma warstwami farby akrylowej, a potem pomyśleć, jak zmodyfikować dolną część wzoru. Nie wyszło to najlepiej, więc nie pokażę, ale z daleka jajo prezentuje się chyba nieźle. Drobne motywy zostały po prostu naklejone. Tą spóźnioną, poświąteczną pisanką, w ostatniej chwili dołączam się do wspólnego oswajania frywolitki.

http://paperafterhours.blogspot.com/2016/02/ponownie-wielkanoc-zadanie-24.html


Zając wyglądający zza wazonika przybył do mnie w Niedzielę Wielkanocną, w koszyku wręczonym mi przez Moją Bratanicę. Czyż nie jest uroczy? Uśmiecham się, ile razy na niego spojrzę :)
 
Jedna pozycja na liście robótek do wykończenia odhaczona, czas na resztę. Jak głosi tytuł mam ambitne plany dokończyć w kwietniu  rozgrzebane projekty. Trzymajcie kciuki, żeby się udało.

Czegóż tu nie ma! Co z tego wyjdzie? - oto jest pytanie.


Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziękuję pięknie za wszystkie miłe słowa, które tu zostawiacie. Są dla mnie bardzo cenne :)

poniedziałek, 1 lutego 2016

Niespodzianki z torby


Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa i życzenia na urodzinki bloga. Cieszę się, że zechcieliście wziąć udział w urodzinkowej zabawie. Przez cały czas jej trwania produkowałam różne drobiazgi, które wkładałam do torby pełnej niespodzianek.  
Wczoraj  odbyło się uroczyste losowanie. Mam nadzieję, że wszystko odbyło się zgodnie z niepisanymi zasadami blogowymi. 
Były paseczki z nickami uczestników:


Było naczynie, do którego paseczki zostały wrzucone (w tej roli szklany wazon):


Była dziecięca rączka mieszająca i losująca:

 

I wreszcie... jest zwyciężczyni! Torba wędruje do:


A oto co się znalazło w torbie:
 - dwa unikatowe wydawnictwa: prezentowane już "Jabłkowe rozmaitości"


oraz "Jabłkowa opowieść" w zdjęciach


- zakładka frywolitkowa z jabłuszkiem (z pewną nieśmiałością sięgnęłam po czółenko, którego nie miałam w rękach od lata, kiedy to nauczyłam się wiązania frywolitki; bałam się, że zapomniałam, ale okazało się, że ruchy zastosowały zakodowane przez rękę i już nawet nie boli mnie wskazujący palec przy pracy - nabrałam wielkiej ochoty na dalsze frywolitkowanie)



- coś dla podniebienia czyli piernikowe jabłuszko i jabłuszkowy mus


         

- coś dla ducha czyli breloczek z przesłaniem 

 

- coś dla Milusińskich (własnych lub zaprzyjaźnionych) czyli Sympatyczna Sówka (wzór stąd)


Serdecznie gratuluję Joannie prowadzącej bloga Pod rodzinnym dachem i proszę  o kontakt w sprawie wysyłki nagrody.
Jeszcze raz dziękuję, że jesteście, że do mnie zaglądacie i że wpisujecie tyle miłych słów.
Pozdrowienia :)

sobota, 8 sierpnia 2015

Koronkowa robota

Wzór na moją pierwszą w życiu szydełkową serwetkę  pochodził z "Poradnika Domowego". Było kiedyś takie czasopismo, mające swój niepowtarzalny styl, w którym, zgodnie z  tytułem, można było znaleźć rozmaite porady, dotyczące prowadzenia domu. Do dzisiaj gotuję niektóre potrawy według świetnych przepisów z tej gazety. Niestety przemiany rynkowe zmieniły "Poradnik" w nijaką pozycję, podobną do dziesiątek innych. Przestałam go kupować, nie wiem, czy jeszcze istnieje. 
Ale nie o tym chciałam pisać. Serwetka prezentowana w dziale "W wolnej chwili" w moim wykonaniu wyszła raczej krzywo, w jednym miejscu dość widocznie się pomyliłam i nie zauważyłam tego, aż do końca robótki. Mimo to byłam bardzo dumna z mojego debiutu. Do dzisiaj leży na półce, przesłonięty pudełkami z krawieckimi "przydasiami". Wystaje tylko brzeg, który może ujść w tłoku.  
Potem pojawiły się kolejne wyroby, już trochę staranniejsze. Błędy udawało mi się wychwytywać na bieżąco i korygować. Serwetki, bieżniki, obrusiki, bożonarodzeniowe gwiazdki i aniołki - wszystko robione na szydełku. 


 
Serwetki - wybór

Do tego, jak się nim posługiwać doszłam właściwie sama, studiując wskazówki w rozmaitych czasopismach. Toteż, gdy zobaczyłam w którejś "Annie" robótki frywolitkowe, byłam pewna, że dam radę rozszyfrować, jak się je wyrabia. Zakupiłam w pasmanterii czółenko i zaczęłam próbować. Niestety okazało się, że to nie takie proste. Nijak nie mogłam zorientować się, jak wiązać frywolitkowe supełki. To było w czasach przedyoutube'owych, nie znałam osobiście nikogo, kto mógłby mi wyjaśnić arkana tej sztuki, tak więc z żalem wrzuciłam czółenko na dno szuflady, mając jednak nadzieję, że może kiedyś...
Nadzieja wzrosła, gdy rozpoczęła się moja przygoda z blogami robótkowymi. Postanowiłam, że tegoroczne wakacje będą przebiegały pod znakiem frywolitki. Najpierw chciałam oprzeć się na poradach internetowych, ale potem stwierdziłam, że nic nie zastąpi kontaktu z żywym człowiekiem. Pomyślałam o jakichś warsztatach i tak właśnie trafiłam do Woli Sękowej.



O Uniwersytecie Ludowym czytałam u Agnieszki, na blogu Plachaart i tak mnie to zachęciło, że postanowiłam się tam wybrać. Nie odstraszyła mnie nawet odległość (jechać 300 km, żeby spędzić na miejscu tylko weekend?). Wyjechałam parę dni wcześniej, zahaczyłam o kilka ciekawych podkarpackich miejscowości, odpoczęłam, wyciszyłam się, pobyłam sama ze sobą i z Panem Bogiem - okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Dębowiec - sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej
Biecz - drzewo w szydełkowanym wdzianku? - Czemu nie!

Dukla - klasztor oo. Bernardynów

Pustelnia św. Jana z Dukli
Komańcza - po tych ścieżkach spacerował internowany kardynał Stefan Wyszyński
Wola Sękowa jest uroczą, zadbaną wsią, ludzie są przesympatyczni, a podczas zajęć na Uniwersytecie Ludowym powstają prawdziwe cuda.

Czas płynie tu inaczej odmierzany takim oto zegarem
Mieszkańcy mają czas powędkować...
Mieszkańcy?
Tacy "mieszkańcy" wędkują okrągły rok, 24 godziny na dobę :)
W upalny weekend w połowie lipca odbywały się równolegle warsztaty tkackie, wikliniarskie i koronkarskie.
Stało się! Dzięki pani Marii Suwale, mistrzyni haftu i koronki, koronka frywolitkowa przestała być dla mnie czarną magią. Pierwsza serwetka treningowa nie nadaje się do pokazania. Nie zaciągałam równo węzełków, myliła mi się ilość pikotków, zapominałam o przyłączaniu kolejnych kółeczek, ale zapewnienia Pani Marysi, że "nic się nie dzieje" dodawały mi otuchy.
Trochę poćwiczyłam i już w domu powstała taka oto jabłuszkowa zakładka, którą wysyłam do Dużego Brązowego Domu. Mama Kasia odgadła zagadkę z siódmego odcinka Jabłkowej opowieści - serdecznie gratuluję! :)

 

Oprócz frywolitki nauczyłyśmy się (przy okazji pozdrawiam serdecznie moje współwarsztatowiczki: Dorotę i Zosię - Dziewczyny, dzięki za wspólnie spędzone, miłe chwile) również podstaw koronki teneryfowej,...


...renesansowej,...


...oraz robienia sznureczka na laleczce dziewiarskiej. Pani Mario, bardzo, bardzo dziękuję za wszystko!!! 

Z pewnością jeszcze nie raz będę wracać myślami do Woli Sękowej, a kto wie, może w przyszłym roku zawitam tam ponownie, by zgłębiać tajniki kolejnej gałęzi rzemiosła artystycznego. Pozdrawiam Dyrekcję i Wykładowców ULRA :) 

Życzę Wszystkim pięknego ciągu dalszego lata :)