Wybierając kolor na maj wahałam się pomiędzy żółtym i różowym. Przeważył ten pierwszy, więc różowości zostały przełożone na czerwiec. W przedsionku ponownie zamiast obrusika rozłożyłam chusteczkę z babcinych i maminych zapasów (wyjęłam wszystkie z pawlacza i zdumiałam się ich ilością!).
Na chusteczce, w różowej osłonce stanęło różowe kalanchoe, a różyczki, które kupiłam wcześniej, jednak przeniosły się na stół do altanki.
Na różowej szydełkowej serwetce różowa ozdobna filiżaneczko-szklaneczka, a w niej zasuszone płatki różyczki, którą kiedyś mama dostała od taty.
Obok trzy różne szklane lichtarzyki z świeczuszkami w trzech odcieniach różu.
Wiklinowy wianuszek ponownie zawisł obok lustra, tym razem na różowej wstążce i z dwoma różowymi kwiatkami.
I jeszcze kilka małych różowych kwiatuszków, żeby dopełnić kompozycji.
Różowe pozdrowienia :)







