Zapowiadane na dzisiaj słońce wyszło zza chmur dopiero koło południa. Poranek był jednolicie szary.
Był też dość mroźny. Kałuże pozamarzały, a na głazie, na którym rozłożyłam się z moim mini-pikniczkiem wyrosły dwa zabawne kryształki.
Na liściach i gałązkach pokazał się szron, trudno go było jednak sfotografować, bo lekki wietrzyk kołysał roślinkami.
Szukanie kolorów tym razem było dość trudne, coś tam jednak udało się znaleźć. Trochę zielonego, żółtego, bordowego i różnych odcieni brązu.
Kolor był też w pudełku. Ciemnoczerwona skorka malinówki (w piwnicy jeszcze spory zapasik) kontrastowała z szaro-beżową grahamką.
Rozmyślamy Boże, o Twojej dobroci. (Ps 48,10a)
Ilustracja do psalmu 48 pochodzi z XVII-wiecznego Graduału przechowywanego w klasztorze Karmelitów Trzewiczkowych na Piasku w Krakowie, a w rozważaniu Jana Pawła II pojawiły się słowa, jak ulał pasujące do dzisiejszej aury: "Psalm 48 jest modlitwą, którą możemy rozpoczynać dzień, nawet jeżeli na horyzoncie gromadzą się chmury".
Bezlistny dąb również na tle jednolitej szarości.
Pozdrowienia u kresu listopada :)














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za wizytę i za miłe słówko :)