Tworzenie dekoracji wejściowej rozpoczęłam od kupienia malutkiego, czerwonego kalanchoe.
Znalazłam do niego biało czerwoną osłonkę i te pasy wywołały we mnie morskie skojarzenia.
Z niewielkiej resztki jakiejś czerwonej tkaniny powstał mini-bieżnik obszyty białą taśmą koronkową. Może kojarzyć się z czerwonym dywanem na przykład z Cannes, które jak wiadomo leży na Lazurowym Wybrzeżu, więc morskie asocjacje są.
Do czerwonej świecy doczepiłam magnes w klimacie morskim, przywieziony przez syna mojej przyjaciółki z wycieczki do Marsylii i całość wstawiłam do szklanego klosza. Od biedy może udawać latarnię morską.
Odwrócone do góry nogami lampioniki ozdobione kołami sterowymi przypominają mi słupki cumownicze.
Wiklinowy wianuszek przerobiłam na koło ratunkowe owijając je wstążkami i sznurkiem.
Jeszcze kilka rozgwiazd, dwie kotwice i morskie klimaty w tonacji czerwonej zachowane.
Ahoj! Czerwone pozdrowienia :)











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za wizytę i za miłe słówko :)