„Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany.”
(Iz 9,5)
środa, 23 grudnia 2015
niedziela, 20 grudnia 2015
Pierniki - odsłona druga
W moim domu na Boże Narodzenie obowiązkowo piekło się pierniki. Główną ich twórczynią była Babcia i to jej ręką, na kawałku pergaminu, ołówkiem, została spisana rodzinna receptura. Po latach Mama poprawiła pismo Babci długopisem, gdyż na z lekka przetłuszczonym papierze litery stawały się nieczytelne. Z tego czasu prawdopodobnie pochodzi mały rysuneczek kieliszka w prawym górnym rogu. Mam jakieś niejasne wspomnienie, że Mama rozmawia z kimś przez telefon, podaje mu przepis na pierniki, a w trakcie rozmowy bezwiednie rysuje.
Jak widać przepis był intensywnie używany i teraz jest właściwie pieczołowicie przechowywanym zabytkiem. Treść została przepisana do specjalnego zeszytu, a także zdigitalizowana.
Odkąd pamiętam pieczenie pierników mnie fascynowało. Najbardziej podobało mi się wałkowanie i wykrawanie foremkami. Jako mała dziewczynka przychodziłam do kuchni ze swoim zabawkowym, plastikowym wałkiem do ciasta i foremkami (w tym roku połamała się przedostatnia z tego dziecięcego zestawu). Gdy byłam trochę starsza pomagałam zarabiać ciasto, a potem cały proces, od zakupienia potrzebnych składników po pieczenie i dekorowanie stał się moją wyłączną domeną. Pamiętam, jak tłumaczyłam koleżance z liceum, jaki to wspaniały rytuał: sięganie po babciny przepis, rozpuszczanie masła, miodu i cukru, dodawanie upojnie pachnących przypraw, wreszcie wyrabianie ciasta i odstawianie go na kilka dni (powierzchnię należy uklepać, zrobić na niej krzyżyk, posypać mąką, a miskę przykryć lnianą ściereczką).
Następny etap to pieczenie. Na stolnicy należy równo wywałkować ciasto, co nie zawsze jest łatwe. Najlepszy jest do tego wałek pochodzący jeszcze z wyprawy Babci.
Ma już blisko osiemdziesiąt lat, w jednym miejscu jest pęknięty, jednak wszystkie nowsze mogą się przy nim schować (wiem, co mówię, bo kupiłam kiedyś nowy wałek, dłuższy, wydawałoby się, wygodniejszy, ale leży głęboko w szufladzie, używam go najwyżej do przenoszenia wywałkowanego ciasta na blachę).
Piekę zawsze jeden placek przekładany marmoladą, który jeszcze ciepły kroję na małe kostki, a po wystudzeniu oblewam czekoladą i dekoruję.
Z reszty powstają drobne pierniczki, w tym obowiązkowo choinka. Pomysł podpatrzyłam lata temu w "Poradniku Domowym". Choinka stoi do 2 lutego, następnie wkłada się ją do pojemnika na pieczywo, dzięki czemu staje się cudownie miękka i zjada z apetytem tym większym, że po innych piernikach dawno już pozostało tylko wspomnienie.
| Choinka A. D. 2015 |
Odkąd dzieci mojego Brata trochę podrosły, organizujemy rodzinno-przyjacielskie malowanie pierników. Nasz duży stół zmienia się w warsztat pracy i wszyscy na wyścigi realizują swoje koncepcje artystyczne.
Tegoroczny plon przedstawia się następująco:
A tu kilka zbliżeń:
| Pierniki piętrowe - wynalazek Mojej Bratanicy |
| U góry samochody autorstwa Mojego Bratanka |
Nie może także zabraknąć pierniczków na choinkę. W tym roku same gwiazdki.
Pozdrawiam piernikowo :)
niedziela, 13 grudnia 2015
niedziela, 6 grudnia 2015
Mikołajowe rozmaitości
Zaczęło się od pieczenia pierników. Co roku sobie obiecywałam, że pierwszą turę upiekę na Mikołaja i co roku jakoś się nie udawało. A tym razem udało się!!! Sięgnęłam po inny przepis niż zwykle, ograniczyłam się do trzech kształtów i oto efekty.
Przed pieczeniem:
Po wyjęciu z pieca (nie mogło obyć się bez jabłek):
Polukrowane:
Zapakowane, gotowe do wręczania w imieniu św. Mikołaja:
W tym roku w klasie losowaliśmy, kto komu robi prezent (po raz pierwszy, emocji było co niemiara). Wylosowana przeze mnie J. dostanie oczywiście paczuszkę pierników oraz taką oto sówkę (wzór stąd):
Inspiracją były naklejki z mikołajowymi sowami, dlatego obowiązkowo trzeba było sówce dorobić mikołajową czapkę.
I jeszcze jedna robótka mikołajowa, czapka dla Bratanka. Kolory totalnie przekłamane, bo zdjęcie robione na szybko wieczorem, tuż po skończeniu, a przed wręczeniem.
Na koniec pochwalę się jeszcze, że wygrałam konkurs adwentowy u Agi z bloga Kociemotki i dostałam taką piękną choineczkę wyhaftowaną krzyżykami.
Aga robi piękne rzeczy, zajrzyjcie do niej koniecznie.
Pozdrawiam Was mikołajowo :)
środa, 2 grudnia 2015
Jesienny koszyk robótkowy
No, jedna jest już skończona. Zestaw dla Bratanicy. Było zamówienie na długie mitenki, ciocia zrealizowała i dorobiła jeszcze czapeczkę i mini-kominek. Ośmioletnie Dziewczę zadowolone, więc ciocia przeszczęśliwa, tym bardziej, że wzór sama wykombinowała.
Zdjęcie koszyka zgłaszam do FotoGRY - wełna Art-Piaskownicy, a sama czym prędzej wracam do szydełkowania, tym bardziej, że pozaczynanych robótek jest więcej, ale nie pasowały kolorystycznie ;)
Ciepłe jak wełna pozdrowienia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


