niedziela, 29 września 2024
Kalendarz Dobrych Chwil (40)
niedziela, 22 września 2024
Kalendarz Dobrych Chwil (39)
niedziela, 15 września 2024
Kalendarz Dobrych Chwil (38)
niedziela, 8 września 2024
Kalendarz Dobrych Chwil (37)
czwartek, 5 września 2024
Kolekcja na lata 20-te - Le Grand ABC botanique (22)
Dalię planowałam wyhaftować już w zeszłym roku, ale wtedy nie miałam w ogrodzie żadnych naturalnych okazów.
W tym roku zadbałam o to już wiosną, zamawiając w maju kłącza, które w połowie miesiąca wsadziłam do ziemi. Podobnie jak jaskry, musiały one, przy mojej pomocy, odeprzeć inwazję ślimaków, ale udało się i rośliny zaczęły wypuszczać listki, łodygi, a wreszcie pąki. Wszystkie miały być w tonacji czerwonej, pasującej do kolorystyki haftu, rzeczywistość okazała się jednak inna. Żółto-pomarańczowe, łososiowo-różowe, odrobina czerwieni z żółtymi końcówkami.
Mimo wszystko cieszą oczy, a na zdjęciach nawet ładnie korespondują z wyhaftowanym kwiatem.
Poszukiwania wiersza z dalią zakończyły się fiaskiem, znalazłam jednak kilka utworów współczesnej poetki litewskiej o imieniu Dalia. Oto jeden z nich:
Dalia
Tamošauskaitė
***
Po
trzydziestu
pięciu
latach
Pory roku to
sprawa intymna:
Lato
mija
momentalnie,
Jesień
przychodzi
po południu,
Zima –
kilka razy
dziennie, a
wiosna…
Na wiosnę
najzwyczajniej
nie wystarcza już
czasu.
(tłum. Anna Krawczyk)
Wrześniowe pozdrowienia :)
niedziela, 1 września 2024
Kalendarz Dobrych Chwil (36)
wtorek, 27 sierpnia 2024
Wakacyjne śniadanie z książką w plenerze (10)
Dziesiąte i ostatnie wakacyjne śniadanie w plenerze. Wracając z pierwszego, dwa miesiące temu, zastanawiałam się, czy uda się systematycznie, raz w tygodniu zmobilizować, by dzień wcześniej przygotować prowiant, wstać wcześnie i ruszyć na Wilcze Doły. Udało się!
Dziś, podobnie jak w pierwszym wakacyjnym tygodniu, rano było chłodno, pochmurnie i mimo, że włożyłam na siebie kilka warstw, trochę zmarzłam siedząc.
Tym razem rozłożyłam się w miejscu, gdzie można się zatrzymać na piknik podczas wycieczki rowerowej. Jest tu wiata na wypadek deszczu.
Są miejsca parkingowe dla rowerów. Są stoliki z ławkami i leżaki ze stolikami.
Usadowiwszy się wygodnie na leżaku można patrzeć w niebo i pozwolić myślom błądzić w przestworzach.
Można oczywiście również coś przekąsić, na przykład sałatkę z kaszy gryczanej z różnymi dodatkami (ogórki, ciecierzyca, tuńczyk, słonecznik, koperek, szczypiorek, ser sałatkowy) wśród których prym wiodły własnoręcznie wyhodowane pomidory.
Trochę owoców, kawałek rogalika i kawa.
Do tego lektura poruszającej książki "Motyl". Wciągnęła mnie od pierwszej strony.
Pod płotem, którym otoczony jest cały teren posadzono derenie, a obok nich wyrosła sobie dorodna nawłoć. Jesień już blisko.
Dziesięć wakacyjnych tygodni, dziesięć wakacyjnych śniadań w plenerze. To były bardzo dobre chwile. Może warto je kontynuować? Na pewno nie co tydzień, ale może raz miesiącu? Albo przynajmniej raz w ciągu każdej kolejnej pory roku? Czas pokaże.
Ostatnie wakacyjne pozdrowienia :)






















