Do Marcjanny po kilku tygodniach dołącza zwykle Dionizy (D jak dzielenie). Nie inaczej będzie tym razem. Wyszydełkowany w lipcu jest oczywiście niebieski.
Podobnie jak Marcysia wybrał się ze mną wczoraj na Wilcze Doły. Niestety nie udało mu się znaleźć niebieskich kwiatków, żeby się z nimi sfotografować. Zapozował na tle nierozkwitniętego jeszcze rozchodnika.
Potem ustawił się obok przekwitniętej już, bliżej nieokreślonej krzewinki.
Wskoczył na brzózkę samosiejkę i na jeszcze jedno drzewko.
Zdziwił się bardzo kwitnącą bergenią (te, które mam w ogrodzie kwitną na wiosnę).
Z lubością zanurzył się w gąszcz kwiatków przymiotna.
Dzisiaj szukał niebieskich roślin w ogródku, ale też niewiele znalazł, tylko owoce mahonii i fioletowo-niebieskie przegorzany.
Na koniec stanął przy serwetniku na stole w altance, po czym do zdjęcia zaprosił Marcjannę.
Pozdrowienia od niebieskiego Dionizego (i różowej Marcjanny) :)












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za wizytę i za miłe słówko :)