sobota, 7 czerwca 2025

Czerwiec na Wilczych Dołach (1)

Prognozy zapowiadały deszcz, ale ostatecznie spadło tylko kilka kropli. Niebo zasnute chmurami wyglądało mało czerwcowo.

W pewnym momencie nawet próbowało wyjść słońce, jednak nie bardzo mu się to udało.

Więcej błękitu widać było na zachodzie, za dębem.

Trawy na dnie zbiornika coraz wyższe, tak, że może się w nich schować zając. Nie widziałam go bezpośrednio, ale wydaje mi się, że to co spłoszyłam, to właśnie był szarak.

W zeszłym tygodniu idąc wzdłuż Wójtowianki, zauważyłam zaczynające kwitnąć żółte irysy, a także kilka kęp świeżych niezapominajek (w ogrodzie są już na finiszu kwitnięcia). Dziś starałam się je sfotografować, ale brak słońca mocno to utrudniał - zdjęcia są takie sobie. Fioletowe kosaćce już przekwitły.

Znacznie lepiej wyszły, zrobione na koniec, zbliżenia chabrów łąkowych. Tydzień temu były jeszcze w pąkach i zastanawiałam się, co to za kwiaty.

W pudełku kawałek rogalika i kilka moreli. Owieczka na rękach Maryi nawiązuje do Psalmu 23.

Pan jest moim pasterzem, [...] 

Pokrzepia moją duszę [...]

nie zlęknę się niczego. 

(Ps 23, 1.3a.4b)

Czerwcowe, ale mocno szare pozdrowienia :)

sobota, 31 maja 2025

Wilcze Doły w maju





Maj na Wilczych Dołach (5)


Nareszcie cieplej! Rano złocista kula słońca obudziła mnie już parę minut po piątej. Nie wstałam od razu, ale udało mi się wyjść z domu przed wpół do siódmą. Słońce to chowało się, to wychodziło zza malowniczych chmur.





Do trzech razy sztuka - dziś wreszcie sfotografowałam różnobarwne łubiny. 






Kilka odcieni różowych, białe, fioletowe, żółte, a nawet dwubarwne - żółto-fioletowe.

 

   

W pudełku rogalik, znowu kupiony, ale wygląda na to, że przed wakacjami nie uda się nic upiec własnoręcznie - zbyt dużo szkolnych i domowo-ogrodowych zadań czeka w kolejce. Ilustracja psalmu 22 pochodzi z XV-wiecznych Godzinek Najświętszej Marii Panny znajdujących się w Bibliotece Ordynacji Zamojskiej.


Od narodzin oddano mnie Tobie w opiekę,
od łona matki Ty jesteś moim Bogiem. (Ps 22,11)

Bystre oko dostrzeże skrawek czegoś nowego szydełkowego, dopasowanego kolorystycznie do fotografowanych kwiatów. Premiera już wkrótce.


Z ławeczki na której przysiadłam i z której bardzo nie chciało mi się ruszać miałam taki widok (opcja panorama w telefonie).


A tuż przy ławeczce wyrósł sobie taki bodziszek


Dąb jak zawsze majestatyczny.


 Pozdrowienia u schyłku maja :)



sobota, 24 maja 2025

Maj na Wilczych Dołach (4)

Po chłodnym, szarym, z rzadka przetykanym przejaśnieniami tygodniu słońce od świtu próbowało przedrzeć się przez warstwę chmur. Tym razem się udało, i to na dłużej. 

Temperatura nadal niska (siedząc i popijając kakao tylko dlatego nie czułam chłodu, że byłam ubrana w tę samą kurtkę i kamizelkę, którą nosiłam zimą - jedynie ilość spodnich warstw się zmniejszyła;), ale słoneczna jasność nastraja optymistycznie.

Łubiny znowu musiały ustąpić, tym razem kosaćcom rosnącym wzdłuż Wójtowianki.

Zbliżenie makro nie jest w stanie objąć całego kwiatu, ale pięknie widać detale.

Padające w tym tygodniu deszcze zostawiły ślady w postaci urokliwych rozlewisk na dnie zbiornika, odbijających coraz intensywniejszy błękit nieba.

Zieleń też zyskała na intensywności, a kwiaty na bujności - zarówno te "dzikie", jak i posadzone. 

Do tych pierwszych należy na przykład udająca koniczynę komonica.

Do tych drugich z kolei niejaki limnantes z rodziny limnantesowatych. Jego ojczyzną jest Ameryka Północna, ale jak widać, w Polsce też czuje się całkiem dobrze.

W pudełku mleczna bułeczka (niestety planowane upieczenie focacci z czarnuszką nie doszło do skutku) i kilka suszonych moreli oraz śliwek, a w kubku nowy gatunek kakao pod nazwą "Spokój" (tym razem się nie rozchlapało, a zeszłotygodniowe plamy z kocyczka udało się sprać ;).

Ukaż się, Panie z Twoją mocą. (Ps 21,14a)

I na koniec obowiązkowe zdjęcie dębu.

Majowe pozdrowienia:)