środa, 14 lutego 2024

Słoiczkowe wariacje

Przy okazji prezentowania Słoiczka 2024 wspominałam, że koncepcja haftu zmieniła się podczas tworzenia. Zostały dwa motywy, które postanowiłam od razu zagospodarować, żeby nie zalegały w szufladzie (sprzyjał temu okres ferii). Powstały dwie kartki.

Na jednej z nich przykleiłam dwa serduszka, więc nadają się, żeby pokazać je w Walentynki.

Przy okazji pojawił się pomysł, jak zagospodarować hafty z wieczek poprzednich słoiczków. Ten z 2023 roku trafił jeszcze, po ścieśnieniu poprzednich na szafę, ale za rok ten manewr już się nie uda. 

Poza tym, nie mam już więcej słoików w "tusalowym" kształcie, więc żeby powstał kolejny, trzeba uwolnić jeden z poprzednich. Zastanawiam się tylko, czy będę to robić sukcesywnie co roku, czy poddam recyklingowi od razu kilka sztuk. Pomysł jest, ale z wykonaniem pewnie poczekam do wakacji.

Walentynkowe pozdrowienia :)

niedziela, 11 lutego 2024

Kalendarz Dobrych Chwil (7)

 

W 1995 roku trzecią nagrodę na XIII Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim zdobyła Gabriela Montero, pianistka pochodzenia wenezuelskiego, reprezentująca wówczas Stany Zjednoczone. Studiowałam wtedy w Krakowie i byłam na jej pokonkursowym recitalu w filharmonii. Grała oczywiście utwory Chopina, natomiast na bis improwizowała. Wczoraj Gabriela Montero grała w katowickim NOSPR-ze. Miałam okazję jej posłuchać. W repertuarze Bach, Chopin, Franck, Schumann i na koniec znowu improwizacje. Tym razem na podane przez publiczność tematy ("Na Wojtusia z popielnika", "Szła dzieweczka do laseczka" i "It's a wonderful life"). Było pięknie i to były dobre chwile. 

O swoim darze improwizowania pianistka bardzo ciekawie opowiadała Róży Światczyńskiej z radiowej Dwójki (do odsłuchania tu). Za namową męża poddała się badaniu mózgu rezonansem magnetycznym i okazało się, że podczas gdy gra utwory skomponowane, włącza się jej "mózg muzyczny", natomiast gdy improwizuje, aktywizuje się jej kora wzrokowa. Improwizuje więc w zasadzie oczami, choć wcale tego nie widzi. Nie jest to proces intelektualny, nie wie tak naprawdę, co wtedy robi. Jest to o tyle interesujące, że Gabriela jako mała dziewczynka opowiadała swojemu tacie, że ma dwa mózgi. Czuła tę różnicę, wiedziała, że obie aktywności są od siebie oddzielone.

Na You Tube można posłuchać improwizacji Gabrieli Montero:





Lutowe pozdrowienia muzyczne :)

wtorek, 6 lutego 2024

Słoiczek 2024

Powstawał bardzo długo, bo koncepcja po drodze się zmieniła, ale wreszcie jest - Słoiczek 2024.


To ostatni z serii słoików w tym kształcie, który znalazłam w piwnicy. Poprzedni powędrował na szafę (zgodnie z zeszłoroczną sugestią ścieśniłam poprzednie i zmieściłam jeszcze jeden). Mam też pewien pomysł, jak wykorzystać hafty z wieczek, więc w przyszłym roku zacznę odzysk ;)
Na tegoroczny wzór wybrałam różyczkę otoczoną wianuszkiem niezapominajek. Wyhaftowałam część na wieczko i nie byłam przekonana, że to jest to.


Mimo wszystko zaczęłam haftować drugą część i po wyszyciu jednego motywu już byłam przekonana, że powinien on wyglądać inaczej.


Przycięłam kolejny kawałek lnu i podwoiłam motyw przesuwając go w dół. Pomiędzy kwiatkami pojawiły się cyfry oznaczające rok. Po przyklejeniu ozdoby na słoik, okazało się, że czegoś brakuje, dodałam więc ważkę, która ozdabiała w zeszłym roku poduszeczkę do igieł.


Tak mi się spodobał różyczkowy motyw, że powieliłam go jeszcze cztery razy na wieczku.


Nie mogło oczywiście zabraknąć dopasowanego igielnika. Wypróbowałam dwa odcienie niebieskiego.

   

Ostatecznie szpilki i igły wbiłam w tę jaśniejszą stronę.


Słoiczek gotowy, stoi na biurku i powoli się napełnia, a że Renia w tym miesiącu zasugerowała, by zrobić COŚ PROSTEGO z różyczkami, więc dołączam się do tej zabawy. 




Słoiczkowe pozdrowienia :)


 

niedziela, 4 lutego 2024

Kalendarz Dobrych Chwil (6)

 

U mnie środek ferii. Jest czas na spokojne czytanie, robótkowanie, spacery. To wszystko są dobre chwile. W tym tygodniu zdjęcie czytelnicze z pysznym podwieczorkiem w tle.

Lutowe pozdrowienia :)

środa, 31 stycznia 2024

Kolekcja na lata 20-te - Le Grand ABC botanique (14)


Na styczniową kartkę wybrałam ciemiernik, mając nadzieję, że tę roślinę, kwitnącą zimą, uda mi się gdzieś kupić w ogrodnictwie. Udało się nawet w zwykłej kwiaciarni, najpierw w prezencie urodzinowym dla znajomej, potem do domu. Na razie stoi w przedsionku, ale trafi do gruntu i mam nadzieję, że za rok o tej porze znów zakwitnie.


Jest to co prawda inna odmiana (ciemiernik "Christmas Carol") niż ta wyhaftowana, czysto biała, bez różowych obrzeży, ale podobieństwo widać.



Wiersza, w którym pojawiałby się bezpośrednio ciemiernik nie znalazłam, ale podczas poszukiwań natrafiłam TU na ciekawą informację. Otóż ciemiernik, zwany śnieżną różą wiąże się z jedną z najstarszych kolęd niemieckich "Es ist ein Ros'entsprungen". Jej polska wersja nosi tytuł "Cudowna różdżka wzrosła".

Cudowna różdżka wzrosła - Iz 11,1—10

Cudowna różdżka wzrosła, gałązka bardzo mdła;
Prorocka wieść doniosła, że to z Jessego pnia
Zakwitnął cudny kwiat
W pośrodku ostrej zimy,
Gdy ciemność kryła świat.

Ten kwiatek, co zachwyca, Izajasz wieścił rad,
A Maria Go - Dziewica - wydała na ten świat;
Powiła Dziecię swe,
Jak zrządził Bóg przedwieczny,
Gdy świat spoczywał w śnie.

Kwiatuszek ten na ziemi przecudną szerzy woń
I promieniami swymi rozprasza nocną toń.
Prawdziwy człowiek - Bóg
W cierpieniach dopomaga,
Ratuje z śmierci trwóg.

O Jezu, aż do zgonu, do zejścia z kraju łez,
Ty moją bądź obroną, aż łzy obetrzesz z rzęs.
Gdy Twoją ujrzym twarz
W ojczyźnie pełnej chwały,
O, to nam, Boże, zdarz!

zw. 1, 2 i 4; z 1587 r.
zw.3: Franciszek Layritz + 1859
Śpiewnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP
Wydanie III, Wydawnictwo Zwiastun 1988, s. 99.



Pozdrowienia na zakończenie sezonu kolędowego :)



 

niedziela, 28 stycznia 2024

Kalendarz Dobrych Chwil (5)

 

Dziś rano przed siódmą, gdy wychodziłam do kościoła było co prawda jeszcze dość ciemno, ale słychać było ptasie trele. Nie wiem, czy to skowronek wypuszczony tydzień temu z mieszka przez św. Agnieszkę, czy jakiś inny ptaszek, ale brzmiał całkiem wiosennie. Dzisiejszy dzień dość szary i ponury, ale udało się przejść kilka kilometrów lasem. To były dobre chwile. Dodatkowo spędzone z przyjaciółką, z którą od marca zeszłego roku spotykamy się raz w miesiącu na takim leśnym spacerze. Jak dotychczas tylko w listopadzie nam się nie udało ze względów zdrowotnych. Jesteśmy już umówione na ostatnią niedzielę lutego.

Styczniowe pozdrowienia :)

niedziela, 21 stycznia 2024

Kalendarz Dobrych Chwil (4)

W tym tygodniu miałam do wyboru aż trzy dobre chwile, które chciałam uwiecznić na blogu. Wybrałam tę najmniej oczywistą.

 

Przygotowując w sobotnie przedpołudnie przyprawy do rosołu, sięgnęłam po słoiczek z liśćmi laurowymi i okazało się, że jest pusty. Byłam przekonana, że mam zapasową paczuszkę, jednak po przeszukaniu szuflady okazało się, że moje przekonanie było mylne. Chwilę wcześniej zastanawiałam się, czy skorzystać z pięknej słoneczno-mroźnej pogody i pójść na spacer, czy zająć się sprawami domowymi, których dość dużo czekało w kolejce. Postanowiłam przechadzkę odłożyć na popołudnie (bez gwarancji, że piękna aura się utrzyma). Brak jednego ze składników do zupy zmobilizował mnie jednak do wyjścia. Spacer ośnieżonym parkiem to były dobre chwile. Nie wzięłam ze sobą telefonu, więc zdjęcie zrobiłam już w ogrodzie :)

***
Można było się zdenerwować, że harmonogram dnia zostaje zaburzony, a potem pójść szybko tam i z powrotem do sklepu. Można też było zrobić dwie rundki po parku, zachwycając się zimowym słońcem i ośnieżonymi gałązkami. Kiedyś pewnie wybrałabym to pierwsze...
Pozostałe dwie chwile, które pretendowały do zaistnienia na blogu to koncert w katowickim NOSPR-ze i obiad z okazji Dnia Babci i Dziadka z "białym menu". Wymyślanie tego menu (zupa krem z kalafiora, białe kluski śląskie, gulasz z piersi kurczaka z pieczarkami, biała kapusta, gruszki z jogurtem kokosowo-migdałowym) to też były dobre chwile. 
I jeszcze taka refleksja. Wszystkie te dobre chwile wiązały się z pewnym trudem i pokonywaniem przeciwności. Droga do Katowic i z powrotem w sypiącym śniegu, po bardzo mokrej nawierzchni nie należała do przyjemności, a wręcz przeciwnie, zaś przygotowanie "białego obiadu" było dość pracochłonne. Ale tak to jest w życiu, radość przeplata się z trudem. Od nas zależy, na które będziemy bardziej zwracać uwagę.
Styczniowe pozdrowienia :)