Pomysł, żeby wrócić do sprawdzonego wzoru szydełkowego i wykorzystać małe resztkowe kłębuszki pojawił się już w niebieskim lipcu, który jakoś podejrzanie szybko się skończył nie pozwalając na stworzenie błękitnych ptaszków. Wróciłam do koncepcji w sierpniu i najpierw powstał taki osobnik. Ledwo zdążyłam go sfotografować (w mocno niesprzyjających warunkach świetlnych), a już odleciał na Lubelszczyznę, gdzie pewna znawczyni ptactwa sklasyfikowała go jako gwiezdnika czarnodziobego.
Potem pojawił się pseudo-kardynał szkarłatny, który przysiadł na sierpniowym stosiku książkowym.
Powstał też drugi gwiezdnik. Oba ptaszki były ze mną wczoraj na Wilczych Dołach, ale biedactwa zmokły, więc nie bardzo miały ochotę pozować do zdjęć.
Lepiej poczuły się dziś w ogrodzie, przysiadając na altankowym stole.
Przefrunęły też na rododendron o czerwieniejących listkach.
I na krzak hortensji bukietowej o subtelnie czerwonawych kwiatkach.
Wreszcie rozgościły się na hibiskusie, którego czerwone kwiaty już przekwitły.
Ptaszęce pozdrowienia :)












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za wizytę i za miłe słówko :)