środa, 12 sierpnia 2026

Czerwono w klimacie górskim

 Nie były to Czerwone Wierchy (niestety!), ani nawet Czerwony Klasztor. Był:

Mój brat zaprosił mnie na małą wycieczkę sentymentalną. Pojechaliśmy w okolice, w których spędziliśmy jedne z pierwszych wyjazdowych wakacji, gdy ja miałam pięć lat, a on trzy i pół. Wtedy też mój brat zdobył swój pierwszy górski szczyt - Kopę Biskupią. Ja wtedy przeżywałam okres strachu przed wilkami w lesie i odmawiałam każdego dalszego spaceru leśnego. Musiałam być w tym bardzo stanowcza, skoro babcia z mamą się wymieniały i zostawały ze mną na kwaterze. Tym razem żadnych wilków nie było, pogoda cudnie dopisała i spędziliśmy urocze pół dnia w niewysokich górkach.

Na wyjazd przygotowałam menu piknikowe, oczywiście w sierpniowych czerwieniach (zeszłoroczne pojemniki z różowego powitania lata tym razem udawały kolor czerwony ;) .

Wyjątkowo nie było tarty (choć pomysł się pojawił). Jako danie "główne" upiekłam focaccię z suszonymi pomidorami i rozmarynem oraz wołowe burgerki (wołowina to "czerwone" mięso). Do tego sałatka caprese (pomidorki koktajlowe), pokrojona w paski czerwona papryka i dip jogurtowy z wędzoną papryką, do którego dorzuciłam resztkę suszonych pomidorów.

Na deser ciastka kawowe z malinami, zestaw owoców z czerwoną skórką (czerwona śliwka i nektarynka) oraz galaretka poziomkowa z kawałkami truskawek przybrana gałązką czerwonej porzeczki.

W butelkach sok z czerwonej porzeczki oraz kawa.

Szliśmy różnymi kolorami szlaków, zdarzył się również fragment czerwony.

Droga prowadziła wzdłuż granicy z Czechami.

Wśród mijanych drzew co rusz pojawiał się jarząb pospolity.

Jarzębina coraz bardziej czerwona, co budzi we mnie nostalgię związaną ze zbliżającym się końcem lata.

Były też bzy koralowe z drobniejszymi i bardziej intensywnie czerwonymi owockami.

Znalazły się także ostatnie maki.

Przy schronisku przywitał nas skrzat Ludosza. Wcale nie wyglądał na złośliwego.

Spoglądał, czy komuś nie jest potrzebna pomoc medyczna. W razie czego miał pod ręką górską apteczkę.

Wracaliśmy snując wspomnienia z czasów dzieciństwa i ciesząc się swoją obecnością. Dobrze mieć Brata!

Czerwono-górskie pozdrowienia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i za miłe słówko :)