Powstaje kolejny haft z serii "Le Grand ABC botanique" - to są dobre chwile. Jest już ciemiernik, który będzie towarzyszył zdjęciu gotowej kartki.
Styczniowe pozdrowienia :)
Powstaje kolejny haft z serii "Le Grand ABC botanique" - to są dobre chwile. Jest już ciemiernik, który będzie towarzyszył zdjęciu gotowej kartki.
Styczniowe pozdrowienia :)
Agajo, Karolino, Lenko, dziękuję bardzo za ciepłe słowa i życzenia pod 500. wpisem. Losowanie miało być w Nowy Rok, ale jakoś się przesunęło. Niniejszym to nadrabiam.
Wymieszałam karteczki i z zamkniętym oczami wylosowałam:
Lenko, bardzo proszę o kontakt (formularz kontaktowy na prawym bocznym pasku) i dane do wysyłki.
W moim kalendarzu pierwszy tydzień zapisany.
Spróbuję raz w tygodniu zamieścić jakieś zdjęcie dobrej chwili. Niekoniecznie będzie to zdjęcie zrobione właśnie w tej dobrej chwili, bo nie mam nawyku częstego sięgania po aparat. Będzie to raczej fotograficzna wariacja na temat miłego momentu, który wydarzył się w danym tygodniu.
Zobaczymy, jak to wyjdzie. Ale skoro z bukietami się udało, to może warto spróbować. Taka regularność jest mobilizująca.
Życzenia wielu dobrych chwil dla Wszystkich :)
Tak właściwie kalanchoe miało być kwiatkiem grudniowym, a ekspresowo ukończona róża bonusem na koniec roku i połową kwiatowego alfabetu (liter w Wielkim ABC botanicznym jest 26). Zmieniłam kolejność ze względu na brak żywego okazu do zdjęcia.
Chciałam, żeby kwiatek był czerwony, ale nigdzie takiego nie mogłam znaleźć. W związku z tym do zdjęcia pozują same listki (po przekwitnięciu, przycięłam łodygi i po ukorzenieniu przesadziłam do nowej doniczki). Widać już pączki kwiatków, ale o ile się nie mylę, będą one żółte.
O dziwo bez większego problemu udało się znaleźć wiersz z kalanchoe. Jest to ostatni opublikowany utwór poetycki Czesława Niemena.
Czesław Niemen
Kalanchoe
i
choć nie często…
bywa wszak
że zjawi się
w twym życiu
pełna łaski i dobroci
Dama
– nie wierzysz?
patrz! odwraca
w twoją stronę
zdobioną
kwiatem Kalanchoe
głowę
W ostatni dzień roku 2023 życzę Wszystkim Drogim Zaglądającym wielu pięknych, dobrych dni w roku 2024. Niech nadzieja nas nie opuszcza, niech radość wypełnia nasze serca, niech Opatrzność stale nad nami czuwa.
Raz jeszcze grudniowe pozdrowienia :)
Kiedy w sierpniu tego roku zebrałam i sfotografowałam ostatni bukiet "z łąk i pól", zaczęłam się zastanawiać, jak wykorzystać powstałe zdjęcia. Pomysł właściwie był już w momencie rozpoczęcia cyklu, musiał tylko dojrzeć. Ostatecznie skrystalizował się podczas pewnego listopadowego, niedzielnego spaceru. Zastanawiałam się wówczas, co mnie dobrego spotkało podczas minionego tygodnia (staram się to robić regularnie i wyłuskiwać z codzienności nawet najmniejsze okruchy dobra), myślałam o bliskich mi osobach, które akurat przeżywają trudniejszy okres w życiu i tak powstała koncepcja Kalendarza Dobrych Chwil. Jeszcze tego samego popołudnia znalazłam odpowiedni program do stworzenia terminarza i zaczęłam przenosić do niego zdjęcia. Potem była chwila przerwy i już myślałam, że w ferworze końca trymestru, rozpoczynającego się Adwentu i przygotowań świątecznych zarzucę pomysł. Na szczęście zmobilizowały mnie zbliżające się urodziny mojej bratanicy. Kalendarz jednak powstał.
Oczywiście mógł być bardziej dopracowany, można było pokusić się o dodanie jakichś mądrych, dobrych słów na każde dwa tygodnie, można było...
Jest jak jest, bo "coś, to nieskończenie więcej niż nic". Jest jeden, bardzo ważny dla mnie cytat.
Jest pięćdziesiąt zdjęć bukietów i bukiecików z łąk i pól (w tym dwóch gałązek sprzed domu, gdy wirusy nie pozwalały pójść gdzieś dalej).
![]() |
| Pozostałe 46 zdjęć można znaleźć pod etykietą "Z łąk i pól" |
Jest miejsce na kilka słów do osób, którym ten kalendarz chcę sprezentować.
Jest wreszcie silne postanowienie i motywacja, by przez cały rok każdego dnia zapisywać jakąś dobrą chwilę i wracać do tych zapisków, gdy będzie trudniej.
We wczorajszym zapisie (gdybym zaczęła notatki jeszcze w tym roku) znalazłoby się otrzymanie przesyłki od Ulubionej Autorki z uroczymi ptaszkami na choinkę. Wkomponowały się idealnie pomiędzy pierniczki, gwiazdki i rożki obfitości. Kręcąc się leciutko na nitkach cieszą moje oczy.
Kalendarz fotografowałam na tle tegorocznych świątecznych dekoracji witających wchodzących do domu.
***
Okazuje się, że właśnie redaguję 500. wpis na tym blogu. W styczniu minie 9 lat od momentu, gdy Błękitny Zamek otworzył podwoje w wirtualnej przestrzeni. Nie chcę robić jakichś wielkich podsumowań. Wiem jedno. Jestem bardzo wdzięczna tym kilku osobom, które tu zaglądają, komentują, mimo mojego czasami dłuższego milczenia. Dziękuję za Wasze ciepłe myśli i życzliwość:)
Wpisując się w tradycję blogowych rozdawajek chciałabym komuś z Was podarować jeden egzemplarz Kalendarza Dobrych Chwil. Dajcie do Sylwestra znać w komentarzach, czy chcielibyście zapisywać swoje dobre chwile w kalendarzu ze zdjęciami polnych i łąkowych bukietów. W Nowy Rok wylosuję jedną osobę, do której kalendarz wyślę.
Pozdrowienia u schyłku roku :)
PS Na jednym z blogów, na które regularnie zaglądam pojawił się wpis na ten sam temat. Rut pięknie pisze o docenianiu małych dobrych chwil i również proponuje ich zapisywanie. W pełni się z tym zgadzam i zachęcam do przeczytania tekstu Rut. To naprawdę działa :)
Do powstania tego wpisu i ekspresowego ukończenia haftu z różą przyczyniły się... jesienne porządki w ogrodzie. Po wyhaftowaniu kartki, która miała być pracą grudniową (i może jeszcze się pojawi, jeżeli znajdę odpowiednią roślinkę) sięgnęłam po literkę "U" w alfabecie (róża Ulrich), planując kupić jakąkolwiek bordową różę w kwiaciarni, by wykorzystać ją do zdjęcia. Skracając jednak ogrodowe róże przed zimą obcięłam na pół rozwinięte pąki, wstawiłam do wazonu i już następnego dnia miałam taki bukiet.
Haftowanej róży brakowało już tylko beżowych, zielnikowych "schematów" oraz konturów, poświęciłam więc całe popołudnie, by haft dokończyć, ekspresowo zrobiłam kartkę i na szybko wszystko sfotografowałam.
Tym razem pośpiech był uzasadniony, bo gwałtowna zmiana temperatury otoczenia (kilka stopni na zewnątrz, a ponad dwadzieścia wewnątrz) sprawiła, że kwiaty szybko się rozwinęły i równie szybko zaczęły gubić płatki (miałam małe "Boże Ciało" w korytarzu :)
Zdjęcia po raz kolejny nie najwyższych lotów, ale kartka długo cieszyła moje oczy, zanim zastąpiłam ją kolejną (eksponuję sobie każdą pracę na mojej maszynie do szycia).
Wierszy różanych było już sporo na blogu, ale udało się znaleźć jeszcze coś nowego.
Kazimiera Iłłakowiczówna
Czerwona róża
Nie wiemy
— jak przemówić, spotkać się nie umiemy…
O różo,
różo czerwona, powiedz ukochanemu,
żeś mię
widziała tutaj od płaczu pobielałą,
że życie
— bardzo krótkie, niewiele go postało,
że w nocy
anioł mię budzi, jego imieniem wzywa…
O różo,
różo czerwona, powiedz mu — niech przybywa!
Grudniowe pozdrowienia :)