Prognozy na dzisiejszy poranek były różne, nawet przez chwilę mignął w nich deszcz, więc odpowiednio się przygotowałam zabierając pelerynę. Nie była potrzebna. Różowo-fioletowe chmurki pełniły tylko funkcje ozdobne, choć deszcz bardzo by się przydał - susza wszędzie ogromna.
Miałam zamiar przejść się wzdłuż Wójtowianki, ale zatrzymały mnie kępy groszku pachnącego przeżywające drugą młodość i oplatające z lekka już przekwitającą nawłoć.
Koniczyna też ponownie rozkwitła.
Towarzyszą jej różne gatunki przymiotna.
Tu i ówdzie widać już zbliżającą się jesień, przebarwiającą liście.
Brązowy szczaw też wygląda jesiennie, choć z ziemi wyrastają również młode łodyżki.
Sierpniowe światło tworzy niezapomniany spektakl.
Dąb rysuje się majestatycznie na tle błękitu.
W pudełku trochę musu jabłkowego z moich ananasów i parę borówek. Do tego kilka gatunków pieczywa.
A ja też będę Twą dobroć opiewał, i Twoją chwałę każdego dnia. (Ps 35,28)
Pozdrowienia na koniec wakacji :)
Na Wilczych Dołach jak zawsze pięknie, a pieczywo kusi... Pozdrawiam serdecznie Olu.
OdpowiedzUsuńMoc serdeczności. I sił na nowy rok.
OdpowiedzUsuń