Zgodnie z kolorystyką wybraną na kwiecień Wielkanoc w tym roku była u mnie mocno zielona. Począwszy od wystroju przedsionka (i nie tylko), a na menu obiadowym w Poniedziałek Wielkanocny skończywszy.
Nie wyciągnęłam w tym roku tradycyjnego obrusa wielkanocnego, zamiast tego położyłam zwykły biały, a na nim bieżnik z pisankami wyhaftowanymi techniką haftu bargello.
Śniadanie wielkanocne w tym roku w kameralnym, czteroosobowym składzie, każdy więc otrzymał kokilkę rzeżuchy. Bez obaw, była tylko dekoracją, a nie pierwszą potrawą ;)
Wśród "zielonych" potraw znalazł się pasztet warzywny z zieloną soczewicą i babka pistacjowa.
Bardziej poszalałam w drugie święto. Do obiadu zasiedliśmy w siódemkę.
Zielone menu przedstawiało się następująco:
- krem z kalarepy z koperkiem i groszkiem ptysiowym
- roladki z indyka ze szpinakiem oraz tagliatelle z liściem laurowym
- brokuły i kalafior romanesco z wody
- sałata rzymska z zielonym ogórkiem i szczypiorkiem
- deser jogurtowy z winogronami
- napój limonkowo-miętowy
Na podwieczorek była jeszcze babka pistacjowa i takiż sernik.
Gości podejmowałam w zielonej sukience, do której miałam zamiar narzucić na ramiona jubileuszową chustę.
Wielkanocne pozdrowienia :)



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za wizytę i za miłe słówko :)