niedziela, 10 marca 2019

Przywołując wiosnę


Przebiśniegi w ogródkach w pełnym rozkwicie, pojawiły się też śnieżyczki i wczesne krokusy. Wybierając się na urodziny stanęłam przed wyborem: kupić kwiaty w kwiaciarni i narazić Jubilatkę na transport bukietu spod Gliwic aż do Wrocławia, czy przenieść jeden przebiśnieg na kawałeczek lnu i zapewnić mu o wiele dłuższy żywot. Jak widać wybrałam to drugie.
 

Spodobał mi się patent obramowania haftu przyklejaną koroneczką pasmanteryjną i znowu po niego sięgnęłam.
Mam nadzieję, że taki kwiatuszek w domu skutecznie wiosnę przywoła.
Prawie wiosenne pozdrowienia :)
 
 

środa, 6 marca 2019

Z marcowym nowiem


Choć na blogu tego nie widać, nitek w słoiczku regularnie przybywa. Oprócz kocykowych błękitów pojawiło się trochę bieli, czerni i szarości, ale wytwór w tych kolorach nadal oczekuje na poprawki. Sporadycznie trafiają też do środka inne, tęczowe kolory.
 

Kocyk zyskuje coraz więcej jasnego błękitu, turkusu, a nawet trafił się jeden zielony kwadracik (poniedziałkowe 17 stopni!). Według prognoz jutro szansa na powtórkę.
 

Z innej perspektywy kolory na zdjęciu prezentują się odrobine inaczej. Białe nitki zawiązane w rogu oznaczają początek nowego miesiąca. Przemyśliwam nad dorobieniem jakichś ozdób na kwadracikach rozpoczynających kolejny miesiąc, ale na razie pomysł jeszcze się nie skrystalizował.

 
Dziś słoiczek wywędrował z pokoju w poszukiwaniu wiosny. Jeszcze nie na dworze, ale w przedsionku wiosenne kwiatki mają się bardzo dobrze.
Pozdrawiam z marcowym nowiem :)
 
 

sobota, 2 marca 2019

Na przekór temu, co za oknem...

A za oknem, po całkiem przyjemnym poranku, zrobiło się szaro, zimno i nawet poprószyło śnieżkiem. Dobrze, że w domu, tu i ówdzie, już trochę wiosny.
 

Czas najwyższy zużyć ostatnie zapasy jabłek do szarlotki. Dziś pszenno-owsiana z cukrem muscovado, a do jabłek wpadło trochę orzechów i oczywiście cynamon.
 
 
Tęskniąc do wiosny serdecznie pozdrawiam :)

środa, 27 lutego 2019

Błękit w Błękitnym Zamku (2)


Oj, inny miał być ten lutowy błękit. Miało być serce pasujące do Reninej zabawy w polszczyznę, miał być misterny handanger wkomponowany w całkiem inne etui. Mimo ferii, wena i chęci do robótkowania zupełnie mnie w lutym opuściły. Troszkę szydełkowałam (jest jedna rzecz do pokazania, ale wymaga drobnej korekty, do której jakoś nie mogę się zabrać) i ostatecznie powstało takie oto etui na telefon.
 

Z jednej strony kilka odcieni turkusu (na zdjęciu niestety tego nie widać) i guzik w kształcie kwiatka.
 

Druga strona gładka, z szydełkowym kwiatkiem nawiązującym kształtem do guzika.


Etui zamówiła pewna Czwartoklasistka. Na razie czekam na sygnał, czy guziczek okaże się praktyczny w użyciu, czy lepiej będzie go wymienić na inny.
Z nadzieją, że marzec okaże się łaskawszy dla rękodzielniczych poczynań serdecznie pozdrawiam :)
 

poniedziałek, 4 lutego 2019

Z lutowym nowiem

 
Słoiczek tylko do zdjęcia zajął miejsce obok kalendarzyka. Na co dzień stoi na biurku, przy którym najczęściej robótkuję, zerkając na jakiś film lub słuchając muzyki (aktualnie Brahms, gdyż jestem świeżo po lekturze jego biografii). Stoi pod ręką, gdyż jak na razie bez wielkich problemów i z dużą przyjemnością robię codziennie jeden szydełkowy kwadracik i od razu dołączam go do reszty. Tak więc niteczek powolutku przybywa. Zarówno w środku, jak i na zewnątrz panuje monochromatyzm.
 
 
Zaczątek kocyka prezentuje się następująco:
 

I jeszcze rzut oka z góry:

 
Co prawda zdarzały się w styczniu mroźne noce, gdy było poniżej -10 stopni, ale ja ustaliłam sobie czas notowania temperatury między 14 a 15, tak więc najciemniejszy kolor pozostaje na razie nieruszony. Chabru też nie za wiele, trafił się za to jeden jasny błękit, gdyż w ostatnią sobotę termometr pokazał 10 stopni powyżej zera!
Pozdrawiam z lutowym nowiem :)
 
 

sobota, 2 lutego 2019

Rok z Amigurumi - wyniki plebiscytu

Bardzo dziękuję tym, którzy wyrazili swoją opinię o szydełkowych bohaterach opowiastek. Największą sympatię wzbudzili Szczepan, Bazyli, Pafnucy i Judyta. Wysyłam ich w podróż.
 



 
Pafnucemu i Judycie udało się zyskać sympatię Agaty, która tworzy Robótki ręczne na wesoło. Czegóż tam nie ma i to w ilościach przyprawiających o zawrót głowy. Są ludzie, którym robota dosłownie pali się w rękach, a czas zdaje się mieć rozciągliwe właściwości. Do takich osób należy właśnie Agata. Cieszę się ogromnie, że do mnie zaglądnęła.

Gracjan wylosował właśnie Agatę, jako osobę, do której poleci obiecany kalendarzyk z portretami szydełkowych maskotek. Agatko, proszę o adres pocztowy.
 
Wszystkie stworzenia małe i duże pozdrawiają :)
 

czwartek, 31 stycznia 2019

Błękit w Błękitnym Zamku (1) - Mróz

Znowu długo nie mogłam zdecydować się na temat tegorocznego cyklu. Przyzwyczaiłam się już, że każdy blogowy rok ma jakiś motyw przewodni (Jabłka, Przedmioty, Archiwum "A", Amigurumi). Mobilizuje mnie to do przynajmniej jednego wpisu na miesiąc i do jakiejś konkretnej pracy.
W tym roku decyzję podjęłam dosłownie w ostatniej chwili. Raz na miesiąc powstanie praca (mam nadzieję, że za każdym razem w innej technice) zawierająca przynajmniej kroplę błękitu, granatu, ultramaryny, turkusu lub jeszcze jakiegoś odcienia niebieskiego.
Na początek mroźny zeszyt.
 
 
Skończył mi się notes, w którym gromadzę notatki czytelnicze. Jednocześnie podczas jednej ze styczniowych wizyt w pasmanterii nie mogłam się oprzeć trzem kolorom błyszczących nitek.
 
 
Kompletnie nie wiedziałam, po co je kupuję, ale nie dało się przejść obok nich obojętnie. Do tego miłe wrażenia związane z haftowaniem na lnie i jeszcze nowa zabawa u Reni. Wszystko to razem złożyło się na styczniowy "błękit".
 
 
Orientalny wzór z październikowego numeru Anny z 2002 roku znacznie oziębiłam kolorystycznie i trochę przypadkowo rzuciłam na kawałek lnu.
 
 
Do tego dwie malutkie gwiazdeczki "z wolnej ręki".
 
 
Reszta turkusowej tkaniny z patchworkowych Zimowych opowieści, wstążeczki, które nie załapały się do ozdoby TUSAL-owego słoiczka i lekko zmodyfikowana instrukcja, jak uszyć okładkę na indeks.  Haft znowu naklejony, a nie przyszyty, podobnie jak ramka z atłasowej wstążeczki.
 
 
Wyszło mroźnie, mimo, że gwiazdki ośmioramienne, a nie sześcio, jak przystało na klasyczne śnieżynki?
 
 
Mam nadzieję, że aranżacja zdjęcia potęguje wrażenie mrozu.
 
No to jeszcze banerek od Reni, który umieszczam również na bocznym pasku i czekam z ogromną ciekawością na kolejną odsłonę "Polszczyzny i rękodzieła".
 
https://reanja1.blogspot.com/2019/01/polszczyzna-w-rekodziele.html
 
Mroźne pozdrowienia :)