Po zeszłorocznych, hucznych obchodach półwiecza, w tym roku świętowałam urodziny w kameralnym gronie. Potraktowałam je jako pretekst do zaplanowania i przygotowania fioletowego menu.
Na środku stołu stanął koszyczek z wrzosem (takim raczej bardziej różowym, ponieważ ten bardziej fioletowy stoi w przedsionku) i dobrana kolorystycznie świeczka na małej szydełkowej serwetce.
Wokół trochę potraw na słono, trochę na słodko. Po sierpniowej przerwie wróciła tarta, w nadzieniu której znalazł się bakłażan i czerwona z nazwy, ale w kolorze raczej fioletowa cebula.
Następnie wybór koreczków z fioletowymi elementami: dwa gatunki serów plus winogrona:
szynka długo dojrzewająca i mozzarella plus figi wbite w fioletową modrą kapustę:
wreszcie na ciepło suszone śliwki z szynką parmeńską.
Na słodko śliwki pod kruszonką z dodatkiem lodów waniliowych,
oraz ciasteczka lawendowe, do których można było dodać łyżeczkę czekośliwki lub skubnąć winogrono tudzież śliweczkę.
Do picia, oprócz kawy i herbaty, znana z niebieskiego letniego spotkania klitoria ternateńska osłodzona słodyczą fiołkową, z cytryną, co zapewniło jej piękny, fioletowy kolor, kojarzący się nieco dwuznacznie ;)
Wrześniowe pozdrowienia :)











Ale ładne przyjęcie. Nigdy nie przepadałam za fioletem, ale tej jesieni coś mi się zaczęło odmieniać i zaczynam mieć ciepłe uczucia do tego koloru. Jest tak wiele odcieni.
OdpowiedzUsuńFiolet niejedną ma twarz 😉
UsuńSmakowicie wygląda tak pięknie zastawiony stół. Wszystko tutaj się wręcz prosi, aby tego spróbować. Wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin! Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo! 🤗
Usuń