niedziela, 18 sierpnia 2024
Kalendarz Dobrych Chwil (34)
czwartek, 15 sierpnia 2024
Złote i srebrne
Moi Rodzice obchodzili w tym roku Złote Gody. Za względu na stan zdrowia Mamy żadna większa impreza nie wchodziła w grę. Chciałam jednak jakoś zaakcentować ten jubileusz i zorganizować dwa kameralne spotkania dla najbliższej rodziny. Okazało się, i to w ostatniej chwili, że nawet te dwa spotkania to za dużo. Mimo wszystko pewne przygotowania zostały poczynione i pozostały pamiątki. Jedną z nich jest ozdobna kartka formatu A4 w tonacji złotej z "50", żeby było wiadomo, o jaką rocznicę chodzi.
Był też, prezentowany już w Kalendarzu Dobrych Chwil, stół ze złotymi akcentami nakryty do obiadu.
Były stroje ślubne sprzed pięćdziesięciu lat, odświeżone i wywietrzone, wiszące na specjalnych wieszakach.
Był bukiet z czerwonych i żółtych gerber, przypominający ten, który miała panna młoda.
I była przede wszystkim wdzięczność za te wszystkie wspólne lata.
Były też wspomnienia sprzed lat dziesięciu, kiedy to Rodzice świętowali 40-lecie. Wtedy udało się zebrać całą trzypokoleniową rodzinę i spore grono przyjaciół. Byliśmy zadowoleni, że zdecydowaliśmy się wówczas na tak huczne obchody. Dziś nie byłoby to możliwe.
Dzisiaj z kolei 25-lecie ślubu świętują nasi Przyjaciele. Dla nich kartka w podobnym stylu, ale oczywiście w tonacji srebrnej.
Wszystkiego, co najlepsze, kochani T. i J.! Kolejnych pięknych 25 lat!
Złoto-srebrne pozdrowienia ;)
środa, 30 listopada 2016
Historia przedmiotu (11)
Ks. Henryk Mazurek urodził się 30. maja 1910 r. w Dąbrówce Małej. Miał dwie siostry, młodsza z nich była moją Babcią. Byli ze sobą blisko związani. Babcia zawsze mówiła o swoim bracie z wielką czułością, ale zarazem szacunkiem. Wspominała, że już w dzieciństwie chciał zostać kapłanem, bawił się w odprawianie mszy św., a z jednej z pielgrzymek do Piekar Śląskich przywiózł sobie mały krzyżyk i dwa świeczniki. Ukończył Gimnazjum w Katowicach, gdzie zdał maturę, a następnie rozpoczął studia w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął 24. czerwca 1934 r. Mszę św. prymicyjną odprawił w swojej rodzinnej parafii św. Antoniego w Dąbrówce Małej (obecnie dzielnica Katowic). W albumie rodzinnym jest zdjęcie z tej uroczystości.
Są na nim moi pradziadkowie po kądzieli (po obu stronach siedzącego w środku pierwszego rzędu prymicjanta), siedząca obok swojej córki moja praprababcia, a także obie moje babcie (tuż nad prymicjantem) i obaj dziadkowie (po lewej stronie obok okna dwóch panów w okularach, jeden nad drugim). Udało mi się pewnego jesiennego popołudnia siąść z moją już wówczas ponad dziewięćdziesięcioletnią babcią i spisać imiona i nazwiska osób znajdujących się na tej fotografii. Nie wszystkie udało się babci przywołać z otchłani pamięci, ale sporo zanotowałam. Wśród zaproszonych księży był również wyświęcony trzy lata wcześniej ksiądz Józef Gawor, brat mojego dziadka po mieczu. Jego zdjęcie prymicyjne zostało zrobione dokładnie w tym samym miejscu:
Tu dla odmiany, oprócz mojego pradziadka po mieczu, nie ma nikogo z najbliższej rodziny. Prababcia już wówczas nie żyła, a mój dziadek, brat prymicjanta wymknął się na pobliską pocztę, gdzie pracowała niejaka Łucja, moja przyszła babcia :)
Postać księdza Gawora warta jest osobnego wpisu i kiedyś z pewnością taki powstanie, a na razie wróćmy do księdza Mazurka i jego maszyny do pisania.
Kiedy ją kupił nie wiem, ale przypuszczam, że było to jeszcze w latach 30-tych i wiązało się z koniecznością wypełniania parafialnych dokumentów i prowadzenia różnorakiej korespondencji. Porównując rękopis wujka z rękopisem mojego dziadka, stwierdzam, że również dawniej, nie wszyscy celowali w kaligrafii ;) Może dlatego wujek sprawił sobie maszynę? Jak na owe czasy musiał to być model nowoczesny. Mimo wykonania w Nowym Yorku (tak przynajmniej wynika z napisu) miała polskie litery, a poszczególne "klawisze funkcyjne" zostały opatrzone uroczymi nazwami "cofacz", "przesuwacz" i "trzymacz".
Prawdę powiedziawszy w planach był trochę inny odcinek "Historii przedmiotu". Do zmiany koncepcji skłoniło mnie przeglądanie starych rodzinnych fotografii. Chciałam się włączyć w tworzenie Listopadowego albumu przodków. Przy okazji bardzo serdecznie pozdrawiam Autorkę tego przedsięwzięcia i wszystkich, którzy zaglądnęli tu dzięki stronie Emilii.
piątek, 30 września 2016
Historia przedmiotu (9)
| Szafa czterodrzwiowa |
| Łóżka ze stolikami nocnymi |
| Stolik okrągły z dwoma krzesłami |
| Kapa w całości |
| Motyw środkowy |
| Motyw narożny |
| Wykończenia boczne |
| Na zdjęciu niekończący się szereg zielonych szklanych flakonów |
wtorek, 23 sierpnia 2016
Historia przedmiotu (8)
Być może zaskakująca jest druga informacja o "okruszkowym zestawie". Tak, moje obie Babcie, a także Dziadkowie znali się w młodości. Razem śpiewali w dwóch chórach (kościelnym i świeckim - próby po dwa razy w tygodniu, tak więc cztery popołudnia spędzali ćwicząc), jeździli na wycieczki (pamiętny wyjazd w Beskidy, który obie Babcie wspominały z wielkim sentymentem), spędzali w wesołym gronie rówieśników każdą wolną chwilę. Babcia ze strony Taty powiedziała mi kiedyś, że o ile podczas wojny, z małymi wtedy dziećmi nieraz przeżywała chwile grozy, a potem życie nie szczędziło jej trudów i problemów, to wspomnienia z wczesnej młodości ma piękne i w ciężkich momentach lubiła do nich wracać.
Na stole w jadalni leżał koronkowy obrus wyszydełkowany przez moją Babcię za czasów panieńskich. Nie, to nie ten widoczny na zdjęciu. Ten przedwojenny podarł się, gdy podczas jakiegoś przyjęcia rozlała się kawa i niewprawne męskie ręce zaczęły go na szybko wykręcać, zamiast delikatnie wycisnąć :) Cudo, które obecnie leży na stole zostało wyszydełkowane przez moją Ciocię, kuzynkę mojego Taty. Nieodmiennie zachwycam się precyzją wykonania i urodą tego modelu.
Oba te meble służą do przechowywania porcelany, obrusów, a także rozmaitych bibelotów nagromadzonych przez lata. Są wśród nich drobiazgi, które fascynowały mnie od wczesnego dzieciństwa np. taka oto kiczowata, ale jednocześnie w pewien sposób urocza zatyczka do butelki z winem.
Albo zawieszki na szklanki, żeby podczas przyjęcia odróżnić swoją od pozostałych.
Za miesiąc chcę wrócić jeszcze do drobiazgów mojej Babci. Na przykład do takiego:
Kto zgadnie do czego służył?
Pozdrawiam u kresu wakacji :)














