Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2026

12 kolorów. Niebieski

Niebieski lipiec ma się kojarzyć z intensywnie błękitnym niebem, z niebieską tonią mórz i jezior oraz z chabrowymi kwiatkami bławatków na miedzach i polach.

W przedsionku, na niebieskiej serwetce przywodzącej na myśl morskie głębiny ustawiłam hiszpański wachlarz (przyrząd wielce przydatny przy panujących aktualnie tropikalnych temperaturach).

Obok wachlarza, w morsko-niebieskiej osłonce roślinka, która, przy odrobinie dobrej woli, może zostać uznana za namiastkę tropikalnej palmy. Zielona serwetka przełamuje monotonię kolorystyczną i koresponduje z zielenią liści.

Do tego trzy szklane świeczniki o oryginalnym kształcie, które po włożeniu do nich szklanych kostek przypominają trochę egzotyczne kwiaty.

Wiklinowy wianuszek ozdobiony tym razem dwoma serduszkami znalezionymi w koszyczku z drobiazgami, które zostały wyszydełkowane, ale nie wykorzystane.

I jeszcze dwa lichtarzyki na białych serwetkach, bo nie mogłam się powstrzymać, żeby ich nie wyjąć i nie wyeksponować.

Niebieskie pozdrowienia :)

wtorek, 30 czerwca 2026

Różowy czerwiec


Staje się już tradycją, że kolejny kolorowy miesiąc zaczynam pod koniec poprzedniego od wizyty w bibliotece. Tym razem miałam na liście trzy pozycje z różem w tytule. Z jednej ostatecznie zrezygnowałam na rzecz różowej okładki  i tytułowej Róży. Oprócz tego w oko wpadły mi jeszcze trzy inne różowe okładki. Po dorzuceniu różowego Szekspira i jednej książki z bookcrossingu z różową sukienką na okładce czerwcowy stosik prezentował się całkiem okazale. Mimo końcoworocznego zapracowania udało się wszystko przeczytać!



Różowe zakupy spożywcze również zrobiłam pod koniec maja i od razu zamroziłam niektóre produkty. Planowany różowy obiad znowu przesunął się w czasie, ale sukcesywnie sięgałam po kolejne wiktuały z poniższego zdjęcia.


W drugą czerwcową niedzielę raczyliśmy się malinowo-grysikowym deserem przybranym jeżynami.


Prawdziwa eksplozja kulinarnej różowości przypadła na kolejną niedzielę, kiedy to przyszło prawdziwe lato.


W planach na czerwiec było kontynuowanie picia koktajli podczas porannych spacerów. Mieszanka truskawek, borówek i arbuza dała bardzo ładny różowy kolor.


Pogoda w drugą sobotę czerwca skłoniła mnie do zrezygnowania z zimnego napoju na rzecz ciepłej herbatki.


Tydzień później zrobiło się wręcz upalnie, więc koktajl truskawkowo-malinowy z nutką mięty sprawdził się wyśmienicie.


Tydzień później podobnie, tylko tym razem maliny były mrożone, a truskawki świeże.


Szukając różowości na Wilczych Dołach miałam chwilami dylematy, czy dany odcień jest bliższy różowemu czy fioletowemu. Dzikie różyczki i łubiny nie pozostawiały wątpliwości, ale już koniczynę trudno mi było jednoznacznie zaklasyfikować. Z kolei ślaz na zdjęciu wyszedł bardziej liliowy niż w rzeczywistości.





W zestawie robótkowym nie było tym razem żadnej tkaniny. Znalazłam tylko kilka wstążek, trochę włóczki i muliny. 


Przerobiłam je na kwiatuszki do dekoracji przedsionkowej

    

Powstała kolejna podkładka, tym razem trochę większa i znowu stanęła na niej karafka z winem, oczywiście różowym.



Pojawiła się też kolejna Marcjanna (to już trzecia!). Przyda się jak znalazł około listopada, grudnia, kiedy moi drugoklasiści zaczną naukę tabliczki mnożenia.


No i oczywiście do na razie pięciokolorowego igielnika dodałam szósty kolor - różowy.


W zeszłym roku, szukając kreacji urodzinowej, rozważałam dwie opcje. Jedną z nich była taka różowa sukienka, którą w tym roku, jeśli pogoda pozwalała, wkładałam na niedzielę i święta. Do niej naszyjnik z różowymi kamyczkami lub szal z małą zapowiedzią koloru lipcowego.

  

Jeśli chodzi o film z kolorem różowym w tytule miałam do wyboru dwie opcje: "Dziewczyna w różowej sukience" sprzed czterdziestu lat i "Różowa pantera" sprzed lat dwudziestu. Zdecydowałam się na tę drugą produkcję i nie był to dobry wybór.

źródło grafiki: https://www.filmweb.pl/film/R%C3%B3%C5%BCowa+Pantera-2006-107986

Różowe pozdrowienia :)

środa, 1 kwietnia 2026

12 kolorów. Zielony

Na kwiecień jedynym słusznym wyborem jest kolor zielony. Spragnieni jesteśmy już tej zieleni, coraz śmielej się pojawia, daje nadzieję na cieplejsze, jaśniejsze dni.

Na zielonym bieżniku wykończonym białą, szydełkową bordiurą postawiłam poświęconą w niedzielę palmę. Do tego trzy małe krzaczki bukszpanu (od czasu inwazji ćmy bukszpanowej, która zniszczyła mi zupełnie trzy ogromne krzaki, hoduję bukszpan wyłącznie w donicach). Szydełkowy zajączek, którego kiedyś dostałam w prezencie z dumą prezentuje dwa kamienne jajka, a między dwie doniczki wcisnęła się wydmuszka owinięta dwoma odcieniami zielonego kordonka. 

Na drugim końcu szafki miejsce zajęło jajo sprzed kilku lat przyozdobione frywolitkowymi motywami (jakoś nie zaprzyjaźniłam się z tą techniką i zupełnie już nie pamiętam, jak się supła łuczki i pikotki).

Jeszcze gotowa ozdoba sklepowa z pisanką, białym kwiatkiem, koralikami oraz piórkami i przedsionek gotowy na święta. 


Reszcie domu trochę jeszcze brakuje, ale małymi kroczkami do przodu.

Zielone pozdrowienia :)

niedziela, 1 marca 2026

12 kolorów. Brązowy

  

Tęsknota za wiosną, a także pogoda w ostatnich dniach lutego wskazywałaby na to, że na marzec należy wybrać kolor zielony. Trzeba jednak być realistą, zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, a na zieleń trzeba jeszcze poczekać. Dlatego w marcu będę koncentrowała się na brązach, choć jak widać przebłyski zielonego będą się pojawiać. 

W przedsionku, na brązowej serwetce (pierwsza robótka w wybranym na marzec kolorze) stoją trzy brązowe doniczki, z których powoli wychylają listki roślinki cebulowe. W szaro-brązowym wazoniku kilka brązowych gałązek ściętych podczas wczorajszego porannego spaceru, na jednej z nich widać już bazie. Nad bukietem brązowy wianuszek na brązowej wstążce w białe kropki. Brązowym dzwonkiem mam zamiar zadzwonić na rozpoczęcie wiosny, a dwa kasztany tylko pozornie są oznaką jesieni. Nosiłam je całą zimę w kieszeni kurtki, przyszedł czas, by je wyjąć, bo wiosna tuż, tuż.

Brązowe pozdrowienia :)

niedziela, 1 lutego 2026

12 kolorów. Karmelowy

 

Na luty wybrałam kolor karmelowy. Pod tym określeniem kryją się wszystkie beżowo-złote odcienie, począwszy od kawy z mlekiem, poprzez orzech, cynamon aż do miodu i musztardy. Podczas wczorajszego południowego (znowu walczę z lekkim katarem) spaceru ścięłam trochę uschniętych nawłoci, traw i wiesiołków, a powstały bukiet postawiłam w przedsionku. Do tego świeczka z prawdziwego wosku pszczelego, szklany lichtarz, miseczka z orzechami i laskami cynamonu, a wszystko na miodowej serwetce.
Karmelowe pozdrowienia :) 

wtorek, 27 stycznia 2026

Tapczan w zimowej odsłonie

Kiedy prawie trzy lata temu (gdyby nie blog, nie uwierzyłabym, że to już tyle czasu;) kładłam na tapczanie w moim pokoju nową narzutę i poduszki miałam zamiar zmieniać je zgodnie z porami roku. Jakoś się nie udało. Zielenie zadomowiły się na dobre. Dopiero kocyk, który dostałam z okazji jubileuszowych urodzin zmobilizował mnie, żeby dobrać do niego pasujące poszewki na poduszki. 



Złota pochodzi jeszcze z czasów studenckich... Miałam w wynajmowanym mieszkaniu takie zasłony i obrusiki.

Białą dorobiłam wykorzystując resztę włóczki z królika Dominika. Najprostszy możliwy wzór, szydełko nr 7, poszło w miarę szybko.

Białej włóczki starczyło na jedną stronę, druga jest szara.

Tej szarej włóczki jeszcze trochę zostało...

Zimowe, białe pozdrowienia :)

wtorek, 21 marca 2023

Na powitanie wiosny



Bratki posadzone w nowych skrzynkach, krokusy w sobotę były w pełni rozkwitu, przebiśniegi swój najlepszy czas mają już za sobą, ale jeszcze cieszą oko. Wiosna zawitała, miejmy nadzieję na dobre.
***
Narzuta na tapczanie w moim pokoju od dłuższego czasu prosiła się o zmianę. Zakupiłam nawet nową, ale chciałam poczekać z inaugurację na pomalowanie pokoju. Niestety zaczęty w zeszły roku remont rozciągnął się w czasie i z różnych względów będzie kontynuowany dopiero po świętach. Tymczasem ostatnie pranie narzuty tak nadwyrężyło niektóre nitki, że przetarcia stały się zbyt widoczne. Nie dało się dłużej czekać.


Przy okazji postanowiłam zmienić poduszki. Dotychczasowe symbolizowały cztery pory roku. Nadal tak będzie , ale nie będą eksponowane jednocześnie. Jasnoszare poduchy posłużą za tło dla koloru dominującego w danej porze roku. Wiosenna odsłona tapczanu prezentuje się następująco:


Przy okazji znalazłam wreszcie zastosowanie dla zielonych kwadratów, które pojawiały się przez cały rok w comiesięcznych remanentach. Połączone w całość czekały na ostateczne wyklarowanie się koncepcji, do czego je wykorzystać. Początkowy pomysł był inny, ostatecznie powstała poduszka. Na razie stoi w drugim końcu tapczanu, może trafi w inne miejsce. 


Trochę inaczej wyobrażałam sobie ten wpis. Zdjęcia nie oddają całej wiosenności ogródka ani tapczanu. Trudno, najważniejsze, że wiosna w sercu :)

Wiosenne pozdrowienia :)