Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2026

Na całej połaci biel czyli powitanie zimy

Zima rozgościła się na dobre na Wilczych Dołach, tak więc po wiosennym, letnim i jesiennym spotkaniu przyszedł czas na zimowe. W ubiegły wtorek w południe pogoda była przepiękna, można więc było w ramach zaproszenia na powitanie zimy przesłać taki oto kolaż. 


A dziś sypnęło śniegiem, zmroziło, a na dodatek dość mocno powiało. Nie powstrzymało to jednak naszej doborowej ekipy (znów nieco uszczuplonej tym razem ze względów zawodowych) od odbycia zimowego spaceru oraz wzniesienia toastu za zimę gorącą białą herbatą z dodatkami (imbir, cynamon, goździki, cytryna i miód) i białymi pierniczkami. 

Jak łatwo się domyślić kolorem przewodnim był biały. 

W białym menu obiadowym znalazł się krem z selera (coś jednak nie zagrało, zupa wyszła kwaśna i nie mam pojęcia dlaczego), tarta z kalafiorem, fetą i czarnymi oliwkami, pieczony halibut i dorsz z rozmarynem, cykoria z gruszką i serem pleśniowym oraz deser jogurtowo-bananowy z płatkami migdałowymi ozdobiony kulką Raffaello i listkiem mięty.

Zimową Solenizantkę (znowu jedna z nas świętowała urodziny) obdarowałyśmy zestawem "Zimowy poranek" oraz kartką z ciemiernikiem. 


Każda uczestniczka spotkania zaś dostała trzy białe herbatki w białym "etui" z motywem muzycznym wraz z zachętą do wieczornego relaksu przy rzeczonej herbatce i dźwiękach muzyki. 

Data wiosennego spotkania już ustalona ;)

Zimowe, białe pozdrowienia :)

niedziela, 12 października 2025

Duc de Wellington (3)

Są pewne postępy w różanym hafcie. Może niezbyt spektakularne jak na dwa miesiące haftowania, ale pierwszy kwiat powoli rozkwita. Czasem w takt muzyki Chopina. Z listów Fryderyka wynika, że książę Wellington był na jego koncercie Londynie.

Miałem kilka świetnych wieczorów, jakem tylko przyjechał – i nie wiem, czym Wam z Londynu pisał, że X-na Sutherland miała raz u siebie Królową na obiedzie i wieczorem tylko z 80 osób z pierwszego świata londyńskiego. – Prócz X-cia Pruskiego (który już był blisko wyjazdu) i familii królewskiej byli tacy tylko, jak Wellington stary i tym podobni (choć podobieństwa trudno).

https://chopin.nifc.pl/pl/chopin/list/347_do-rodziny-w-warszawie

Różane pozdrowienia :)

środa, 17 kwietnia 2024

Dla Osiemnastolatka

Jak już wspominałam, w Poniedziałek Wielkanocny zostałam zaproszona na osiemnaste urodziny syna mojej przyjaciółki. Kameralne spotkanie w gronie rodzinnym było bardzo udane. Eksplodujące pudełko mające symbolizować niespodzianki, których pełne jest życie znalazło uznanie w oczach jubilata. 


Każda zewnętrzna ścianka inna, ale na każdej "18" skomponowana z ósemek, które akurat były elementem graficznym w kupionym przez mnie zestawie papierów i wydrukowanych jedynek.

 





W środku kilka cytatów, które mam nadzieję, że pomogą kierować się w życiu ważnymi wartościami.

Wielkanocne jajeczka mają osłodzić ostatnie dni przed maturą, a kupon do sklepu Winylownia pomóc w realizacji pasji muzycznych (zeszłorocznym prezentem od przyjaciół był odtwarzacz płyt winylowych, który na razie, z braku odpowiednich nośników stał raczej nieużywany). Mam sygnały, że kupon został już zrealizowany ku wielkiemu zadowoleniu młodego człowieka.

Do prezentu dołączyłam jeszcze starą płytę z "Bolerem" Ravela, pochodzącą z kolekcji mojego taty. Solenizant nie gustuje w muzyce klasycznej, ale życzyłam mu, żeby przekonał się, że czasem to, co na pierwszy rzut oka wydaje się zupełnie nie przystające do naszych gustów, po bliższym poznaniu może okazać się interesujące. Była jeszcze butelka wina rocznik 2006, z przesłaniem, by jeśli imprezować, to z klasą.

Wszystkiego najlepszego, kochany D.!

niedziela, 24 marca 2024

Kalendarz Dobrych Chwil (13)

 

Pasja Mateuszowa Bacha w NOSPR-ze w sobotni wieczór poprzedzający Niedzielę Palmową. Trzy godziny czystego piękna. To były dobre chwile. Podobnie jak chwile w ciągu całego tygodnia wypełnione muzyką genialnego kompozytora. Mimo, że przerywane codziennymi zajęciami, przenosiły w inny wymiar.

Niedzielne pozdrowienia uzupełnione życzeniami dobrego Wielkiego Tygodnia :)

niedziela, 11 lutego 2024

Kalendarz Dobrych Chwil (7)

 

W 1995 roku trzecią nagrodę na XIII Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim zdobyła Gabriela Montero, pianistka pochodzenia wenezuelskiego, reprezentująca wówczas Stany Zjednoczone. Studiowałam wtedy w Krakowie i byłam na jej pokonkursowym recitalu w filharmonii. Grała oczywiście utwory Chopina, natomiast na bis improwizowała. Wczoraj Gabriela Montero grała w katowickim NOSPR-ze. Miałam okazję jej posłuchać. W repertuarze Bach, Chopin, Franck, Schumann i na koniec znowu improwizacje. Tym razem na podane przez publiczność tematy ("Na Wojtusia z popielnika", "Szła dzieweczka do laseczka" i "It's a wonderful life"). Było pięknie i to były dobre chwile. 

O swoim darze improwizowania pianistka bardzo ciekawie opowiadała Róży Światczyńskiej z radiowej Dwójki (do odsłuchania tu). Za namową męża poddała się badaniu mózgu rezonansem magnetycznym i okazało się, że podczas gdy gra utwory skomponowane, włącza się jej "mózg muzyczny", natomiast gdy improwizuje, aktywizuje się jej kora wzrokowa. Improwizuje więc w zasadzie oczami, choć wcale tego nie widzi. Nie jest to proces intelektualny, nie wie tak naprawdę, co wtedy robi. Jest to o tyle interesujące, że Gabriela jako mała dziewczynka opowiadała swojemu tacie, że ma dwa mózgi. Czuła tę różnicę, wiedziała, że obie aktywności są od siebie oddzielone.

Na You Tube można posłuchać improwizacji Gabrieli Montero:





Lutowe pozdrowienia muzyczne :)

środa, 31 stycznia 2024

Kolekcja na lata 20-te - Le Grand ABC botanique (14)


Na styczniową kartkę wybrałam ciemiernik, mając nadzieję, że tę roślinę, kwitnącą zimą, uda mi się gdzieś kupić w ogrodnictwie. Udało się nawet w zwykłej kwiaciarni, najpierw w prezencie urodzinowym dla znajomej, potem do domu. Na razie stoi w przedsionku, ale trafi do gruntu i mam nadzieję, że za rok o tej porze znów zakwitnie.


Jest to co prawda inna odmiana (ciemiernik "Christmas Carol") niż ta wyhaftowana, czysto biała, bez różowych obrzeży, ale podobieństwo widać.



Wiersza, w którym pojawiałby się bezpośrednio ciemiernik nie znalazłam, ale podczas poszukiwań natrafiłam TU na ciekawą informację. Otóż ciemiernik, zwany śnieżną różą wiąże się z jedną z najstarszych kolęd niemieckich "Es ist ein Ros'entsprungen". Jej polska wersja nosi tytuł "Cudowna różdżka wzrosła".

Cudowna różdżka wzrosła - Iz 11,1—10

Cudowna różdżka wzrosła, gałązka bardzo mdła;
Prorocka wieść doniosła, że to z Jessego pnia
Zakwitnął cudny kwiat
W pośrodku ostrej zimy,
Gdy ciemność kryła świat.

Ten kwiatek, co zachwyca, Izajasz wieścił rad,
A Maria Go - Dziewica - wydała na ten świat;
Powiła Dziecię swe,
Jak zrządził Bóg przedwieczny,
Gdy świat spoczywał w śnie.

Kwiatuszek ten na ziemi przecudną szerzy woń
I promieniami swymi rozprasza nocną toń.
Prawdziwy człowiek - Bóg
W cierpieniach dopomaga,
Ratuje z śmierci trwóg.

O Jezu, aż do zgonu, do zejścia z kraju łez,
Ty moją bądź obroną, aż łzy obetrzesz z rzęs.
Gdy Twoją ujrzym twarz
W ojczyźnie pełnej chwały,
O, to nam, Boże, zdarz!

zw. 1, 2 i 4; z 1587 r.
zw.3: Franciszek Layritz + 1859
Śpiewnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP
Wydanie III, Wydawnictwo Zwiastun 1988, s. 99.



Pozdrowienia na zakończenie sezonu kolędowego :)



 

niedziela, 1 stycznia 2023

Reine Lucia (5)


Grudzień nie był hafciarsko zbyt owocny. Dopiero po świętach sięgnęłam po igłę. Nic więc dziwnego, że przybyły tylko trzy pąki, listek i pojawił się zaczątek trzeciej róży.


 Może styczeń będzie łaskawszy. Dziś zamiast obiecanego "Stycznia" Beaty Obertyńskiej (jakoś nie bardzo przypadł mi do gustu), pierwsza część "Zimowego koncertu" Kazimierza Wierzyńskiego.

Kazimierz Wierzyński

Koncert zimowy

1
Pierwsza płyta: Scarlatti,
Scarlatti, jak dzień dobry,
Śmieszny ze szczęścia,
Nieprawdopodobny
W tym śniegu, mrozie i zimie.
Scarlatti! Samo to imię!

Sonaty. Rozarium. Plastry. Miód.
Zbierały go wartkie pszczoły nut
I ponad Rzymem, nad Madrytem
Lepiły złoto-różowym świtem
Aż go zamknęły w szklanym słoju:
Horowitz z niego wytrząsa dziś deszcze
Włoskie, hiszpańskie, Bóg wie jakie jeszcze
Na nas, w Ameryce,
W zamkniętym pokoju.

 

Sonaty. Rozarium. Deszcz i miód.
A może pod szkłem grudeczka radu,
Kryształek, promień, magiczny kruszec,
Cały ogromny świat pod kloszem
Na wsi, tu, w Massachusetts.

Sonaty. Rozarium. Kryształy. Świat.
Nie wiem już co. Mistyka. Żart.
Czerwone jabłka na cienkiej nóżce,
Na cienkiej nóżce niebieskiego powoju
Tańczą przy złotej, poważnej gruszce
I obijają się po pokoju.

(...)

Można posłuchać i poszukać tego wszystkiego, co znalazł Wierzyński:


U progu rozpoczynającego się roku 2023 życzę Wszystkim codziennych małych radości i zachwytów, które pomogą przetrwać trudniejsze chwile.
Styczniowe pozdrowienia :)

PS Nie wiem, czy to efekt zeszłotygodniowego spaceru po łąkowo-polny bukiet, w każdym razie wirusy znowu mnie zmogły i choć czuję się już lepiej, odpuściłam dzisiejsze wyjście, postanawiając do końca wyzdrowieć, zanim znowu ruszę na łąki i pola. Bukietu w tym tygodniu nie będzie...


sobota, 15 października 2022

Komplet jesienno-wiosenny z muzyką w tle

W zeszłym roku w sierpniu, podczas jednego z porannych spacerów było tak zimno, że zatęskniłam za lekkimi (wszak to jeszcze lato!) mitenkami i czapeczką. Przejrzałam zapasy bawełnianych włóczek i znalazłam kilka motków grubego kordonka écru i nieco cieńszego różowego. Z tego cieńszego postanowiłam robić podwójną nitką, a żeby nie było zbyt cukierkowo, dołożyłam trochę fioletu. 

Czapeczka powstała błyskawicznie, ale z noszeniem postanowiłam poczekać, aż skończę niewielką chustę. Szydełkowałam ją przy akompaniamencie muzyki Chopina, słuchając kolejnych uczestników zeszłorocznego Konkursu Chopinowskiego. 

W tzw. międzyczasie zrobiło się na tyle chłodno, że trzeba było sięgnąć po grubsze otulacze, robótkę więc odłożyłam. Wróciłam do niej wiosną, chustę skończyłam, zrobiłam kilka okrążeń jednej mitenki i znowu utknęłam. Niepełny komplet zaczęłam nosić, ale pokazać go postanowiłam dopiero w pełnej krasie. Trzeba było dopiero Konkursu Wieniawskiego, żebym wróciła do mitenek i przy akompaniamencie muzyki, tym razem skrzypcowej, błyskawicznie je skończyła.

Obawiałam się, że kolorowej włóczki mi nie starczy (obawy okazały się na wyrost), dlatego w mitenkach dominuje mało fotogeniczny écru. Nie są może zbyt kształtne, ale chronią dłonie przed zimnem. Zdjęcia jakby trochę przymglone, ale to przecież jesień.

Jesiennie pozdrawiam :)


środa, 22 listopada 2017

Na świętą Cecylię

 
„Śpiew jest odpoczynkiem dla duszy i początkiem pokoju. Uspokaja tumult i wzburzenie myśli, uśmierza gniew. Przygotowuje ludzi do miłości, łączy odstępców, godzi wrogów”.
                                                                                                            /Święty Bazyli Wielki/

Święta Cecylia patronuje chórzystom, muzykom, organistom, lutnikom i zespołom wokalno-muzycznym. Chóralnym zwyczajem jest wspólne świętowanie tego dnia. W tym roku dziękujemy naszej najstarszej Chórzystce (skończone 88 lat, wkrótce 89!), która postanowiła przejść na chóralną emeryturę, za lata wspólnego śpiewu. Zostałam poproszona o zrobienie okolicznościowej kartki.


Wykorzystałam haft matematyczny i złotą, błyszczącą nitką wyhaftowałam na brązowym tle złoty klucz wiolinowy. Całość nakleiłam na złotą kartkę, a w środku umieściłam cytat ze św. Bazylego.



Oba wykorzystane kartony miały również lekki połysk i sfotografowanie gotowej pracy okazało się wyzwaniem, któremu nie potrafiłam podołać. Naturalnego światła zabrakło, a lampa błyskowa uparcie wywoływała niepożądane odblaski.

Śpiewająco pozdrawiam :)

niedziela, 30 kwietnia 2017

Z Archiwum "A" (4) - Chwała wam zające na łące

Kwartet uroczych zajączków. To im nie mogłam się oprzeć i po raz pierwszy kupiłam "Annę". W kwietniowym numerze z 2001 roku mają jeszcze towarzyszy z taczkami wykonanymi misternie ze sklejki, których kółeczka mają prawdziwe gumowe opony.



Żeby wykonać takie taczki, potrzebne są, cytuję: "sklejka o wymiarach 18,5 x 30 cm o grubości 4 mm; 8 drewnianych kółek z gumowymi oponami o średnicy 33 mm; 8 drewnianych śrubek o wymiarach 2 x 25 mm; po 20 ml matowej farby akrylowej w kolorach złotożółtym, karminowoczerwonym, niebieskim w odc. gencjany, zielonym w odc. mchu oraz czarnym; klej do drewna; kalka; piła; wiertarka; papier ścierny; pędzel." Rozczula mnie taka dbałość o szczegóły :)
Nie mam duszy majsterkowicza, nie miałam zamiaru sklejać i malować taczek, planowałam wykorzystać do sesji fotograficznej niebieskie taczki z zestawu lego duplo, niestety gdzieś się zawieruszyły.
W wyobraźni widziałam mój uroczy kwartet w ogrodzie, na zielonej trawce pod malinówką, albo nawet w pobliskim parku, gdzie w tym roku posadzono całe rzędy szafirków i żonkili.
W głowie cały czas mi rozbrzmiewała "Gloria" Stachury w wykonaniu SDM (vide 3. minuta), liczyłam, że może uda się złapać w kadr jakąś biedronkę.
Niestety pogoda pokrzyżowała wszystkie ambitne plany. Zajączki musiały się zadowolić organdynową łączką z pisankami leżącą na maszynie do szycia. Kolorystycznie są prawie identyczne, jak te z Anny.


Pojawiła się też pani Zającowa, w jaśniejszej tonacji, ubrana w różową spódniczkę i trawiastą bluzeczkę, cała w kwietniowych barwach Art-Piaskownicy.


Aż się prosi, żeby na ostatnią chwilę zgłosić ją do kolorowego wzywania .

http://art-piaskownica.blogspot.com/2017/04/kolory-kwietnia-edycja-sponsorowana.html

Zajączków było więcej. Dwa z nich Wielkanocny Szarak włożył do koszyczków. Tak się sprytnie ukryły, że ciężko było je wypatrzyć. Jeden otrzymał imię Marcin, drugi Waldek (okazało się, że jest on zapalonym kibicem drużyny piłkarskiej Brazylii) i wraz z kolegami oraz mamą Królikową wynajęły na Niedzielę Wielkanocną wygodnie urządzony domek dla lalek.
 

 Jako, że były prezentami pasują do całorocznej zabawy u Reni.

https://reanja1.blogspot.com/2017/04/hand-made-swietuje-i-wiosenne-candy.html

Marcin i Waldek odjechali ze swoimi nowymi właścicielami, a te, które zostały na miejscu dostały po pisance do pilnowania i cierpliwie (w przeciwieństwie do mnie) czekają na wiosnę. Liczą, że jeszcze wybiorą się w teren i zostaną uwiecznione na prawdziwej łące w towarzystwie jakiejś biedronki lub innego stworzonka.


I właśnie, gdy miałam już napisane te słowa zdarzył się cud. Wbrew prognozom, po tygodniu nieustannych deszczów, a nawet śniegów wyszło słońce! Co prawda kapryśne, chowające się co rusz za chmury, ale za drugim podejściem pozwoliło zrealizować wymarzoną sesję w plenerze.


Szaraki zachwycone słońcem, kwiatkami i zielenią rozpierzchły się po ogrodzie i z radością pozowały do zdjęć.

Ładnie mi w tych fioletach?
Któż to chowa się wśród tulipanowych liści?
Tajemniczy osobnik zdecydował się ujawnić
Uroczy duet
Nad głową widzę przepięknie kwitnącą jabłonkę.
Udało się!!! Jestem wśród różowego kwiecia.

Ale to nie koniec niespodzianek. Dziś w odwiedziny przyjechał Marcin ze swoim kolegą. Można było zrobić zdjęcie grupowe.


Wszystkie zajączki w komplecie pozdrawiają Was bardzo serdecznie :)

PS Gdyby ktoś chciał sobie zrobić małego zajączka, chętnie podzielę się wzorem.