Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słoiczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słoiczki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lutego 2026

Karmelowy luty

Luty upłynął mi pod znakiem karmelowych smaków i kolorów. Zaczęłam od przedsionkowej dekoracji.


Były cztery karmelowe spacery na Wilcze Doły, choć nie zawsze w sobotnie poranki.




W skład karmelowego zestawu materiałów robótkowych weszło kilka odcieni muliny, złoty i beżowy kordonek, trzy odcienie beżowo-brązowych włóczek, obrusik, o którym wspominałam w styczniowym wpisie o poduszkach (zaplamiony woskiem czekał latami na recykling - żal mi było wyrzucić taki kawałek materiału), resztka jakiejś tkaniny poduszkowej i dwie karmelowe wstążki. 

Co udało się z tego zrobić? Po pierwsze wykończyć dekorację Słoiczka 2026.

Po drugie wyszydełkować serwetkę w dwóch karmelowych odcieniach. 

Można ją położyć na środku stołu i umieścić na niej lampionik lub użyć jej jako podkładki pod mały zegar stojący na pianinie.

Dwa karmelowe odcienie pojawiły się także na planowanej na dwunastokolorową poduszeczce do igieł.

Zaczęłam robić karmelową sówkę, ale coś mi nie pasowało we wzorze. Dwa razy sprułam i ostatecznie porzuciłam pomysł.

Poplamiony obrusik i kawałek tkaniny poduszkowej wracają do kosza z materiałami i czekają na lepsze czasy...

Ulubionym strojem niedzielnym w lutym była karmelowa sukienka, do której sporadycznie, gdy było chłodniej, dokładałam o ton jaśniejszy karmelowy sweterek. 

 

Zmieniałam tylko dodatki: jubileuszowy naszyjnik, metalowy wisiorek na czarnej żyłce, broszka w kształcie liści miłorzębu i bursztyny.

  

 

Już w pierwszą lutową niedzielę udało się skomponować karmelowy podwieczorek (złocista szarlotka i mieszanka bakalii, w skład której weszły orzechy, migdały i suszona miechunka), do którego wyciągnęłam dawno nieużywane filiżanki ze złotymi zdobieniami.

Wykorzystywałam je potem do kolejnych podwieczorków w ciągu tygodnia, popijając z nich karmelową herbatę. 

Na drugą niedzielę lutego upiekłam karmelowe muffinki z jabłkami.

Potem była jeszcze jedna szarlotka i wafle przełożone masą kajmakową.

Zestaw karmelowych, w smaku lub w kolorze, produktów spożywczych okazał się całkiem urozmaicony.

Karmelowym obiadem, tym razem w ścisłym rodzinnym gronie, uczciliśmy ostatnią niedzielę karnawału. 

W menu znalazła się zupa marchewkowa z imbirem, do której pogryzaliśmy chrupiące słone serduszka.

Na drugie danie obowiązkowo tarta, nadzienie to karmelizowana cebula i kozi ser.

Do tego pieczone polędwiczki z indyka w marynacie w odcieniu karmelowym.

Sałata z sosem vinaigrette okraszona włoskimi orzechami i suszoną miechunką.

Na deser szarlotka z lodami "słony karmel", popijana karmelową herbatą.

W skład karmelowego stosiku lekturowego weszła jedna książka z karmelem w tytule, jedna z karmelem w tytule serii i jedna z karmelową okładką napisana przez św. Tereskę z Karmelu w Lisieux.

Obejrzałam też karmelowy film.

źródło grafiki:https://www.empik.com/karmel-labaki-nadine,prod8660044,film-p

Karmelowe pozdrowienia :)

czwartek, 26 lutego 2026

Słoiczek 2026


Znowu powstawał bardzo długo, od jakiegoś czasu już wrzucam do niego resztki, ale dopiero w tym tygodniu zmobilizowałam się, żeby go obfotografować. 

Zaczęty w białym styczniu, skończony w karmelowym lutym. Stonowana kolorystyka, geometryczny wzór hardangerowy na wieczku, geometryczne cyfry układające się w 2026 rok.

I jeszcze tradycyjny igielnik. 

 

A chabry z 2019 roku zostały zrecyklingowane i mam dwie kartki do wysłania.

Słoiczkowe pozdrowienia :)

środa, 26 lutego 2025

Słoiczek 2025

Powstawał rekordowo długo, ale wreszcie jest. Słoiczek na resztki 2025. 

Tak, jak pisałam rok temu, nie mam już więcej pustych słoików w tym samym kształcie, nie mam też miejsca na szafie na kolejny pełny. W związku z tym opróżniłam pierwszy słoiczek TUSAL-owy z 2018 roku, odkleiłam i odwiązałam ozdoby, a potem zabrałam się za haftowanie nowego motywu.

Resztka lnu, którą znalazłam była dość gęsto tkana, wzór również dość "gęsty", więc praca postępowała wolno. Dopiero ferie pozwoliły skończyć projekt. Motyw taki jesienno-zimowo-świąteczny, ale jabłuszka były tak urocze, że nie umiałam się im oprzeć.

Nie mogło się obyć bez nowego igielnika, tym bardziej, że ten zeszłoroczny gdzieś się zapodział. Pewnie się znajdzie, ale nie mam pojęcia, gdzie wpadł.

Hafty sprzed siedmiu lat zostały poddane recyklingowi i powstały z nich dwie kartki w tonacji wiosennej zieleni.

Tę kwadratową postawiłam na maszynie, żeby wprawiała mnie już w wiosenny nastrój.

Przedwiosenne pozdrowienia :)

PS Widać zdecydowany postęp w wykończeniu słoiczka. Ta pierwsza zakrętka była bardzo niedoskonała ;)