Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 października 2025

Październik na Wilczych Dołach (3)

Rano, gdy wychodziłam z domu, szare chmury na niebie wyglądały wręcz złowrogo, ale na szczęście nie padał z nich zapowiadany deszcz. 

Szłam na Wilcze Doły i "czekałam na wiatr, co rozgoni ciemne, skłębione zasłony". Doczekałam się. Najpierw pojawiły się różowawe smugi.

Potem coraz śmielsze żółto-pomarańczowe pasma.

I coraz więcej błękitu w tle.

Wreszcie słońce na dobre przebiło się przez zasłonę i stanęłam z nim prawie "twarzą w twarz".

Przebiło się i przepięknie oświetliło wiatę, pola na horyzoncie i wilka w dole.

Dębowe liście coraz bardziej żółkną i spadają.

Z psalmami, gruzińskim chlebkiem i malinówką rozłożyłam się na stoliczku, przy którym cztery miesiące temu piknikowałyśmy na powitanie lata (jesieni nie udało się przywitać w szerszym gronie, ale planujemy świętować jej półmetek).

Zaufaj Bogu! jeszcze Mu będę dziękował,

bo jest Zbawicielem i Panem moim. 

                                                              (Ps 42,6/12cd)

Wypatrzona przy ścieżce kocimiętka tak tańczyła na wietrze, że nie dało się jej sfotografować w zbliżeniu.

Trochę lepiej udały się zdjęcia czerwonych liści żurawki, które od spodu okazały się różowe.

Wiatr, który rozgonił chmury okazał się dość przenikliwy i mnie również wygonił z Wilczych Dołów nie pozwalając na spokojne przeczytanie rozważań psalmu 42. Słońce ponownie schowało się za chmury, z których tym razem jednak popadało.

Październikowe pozdrowienia :)

sobota, 27 września 2025

Wrzesień na Wilczych Dołach (4)

Z domu wyszłam dziś przed świtem licząc na spektakularny wschód słońca.

Trochę się zawiodłam, bo prognozy zapowiadające bezchmurne niebo niestety się nie sprawdziły, jednak chmurki podświetlone na różowo i fioletowo wyglądały bardzo malowniczo.

Do tego przebijający się tu i ówdzie błękit.

Po sierpniowym koszeniu rośliny na zboczach zbiornika pięknie odrosły i większość ponownie zakwitła. Wśród nich na przykład mlecz polny (nie mylić z mniszkiem ;).

A także, niefotografowana dotychczas, wilżyna ciernista.

Wczorajsze plany upieczenia tarty z dynią, dopasowanej kolorystycznie do jesiennego kocyczka spełzły na niczym (udało się dziś na obiad), więc w pudełku wylądowała malinówka, śliwka, bułeczka i rogalik.

Wysłuchaj modlitwy mojej, o Panie, 

nakłoń swe ucho ku moim westchnieniom. (Ps 39,13ab)

Na dębie pojawiły się pierwsze delikatnie żółknące liście.

Ostatnie wrześniowe pozdrowienia :)

środa, 26 lutego 2025

Słoiczek 2025

Powstawał rekordowo długo, ale wreszcie jest. Słoiczek na resztki 2025. 

Tak, jak pisałam rok temu, nie mam już więcej pustych słoików w tym samym kształcie, nie mam też miejsca na szafie na kolejny pełny. W związku z tym opróżniłam pierwszy słoiczek TUSAL-owy z 2018 roku, odkleiłam i odwiązałam ozdoby, a potem zabrałam się za haftowanie nowego motywu.

Resztka lnu, którą znalazłam była dość gęsto tkana, wzór również dość "gęsty", więc praca postępowała wolno. Dopiero ferie pozwoliły skończyć projekt. Motyw taki jesienno-zimowo-świąteczny, ale jabłuszka były tak urocze, że nie umiałam się im oprzeć.

Nie mogło się obyć bez nowego igielnika, tym bardziej, że ten zeszłoroczny gdzieś się zapodział. Pewnie się znajdzie, ale nie mam pojęcia, gdzie wpadł.

Hafty sprzed siedmiu lat zostały poddane recyklingowi i powstały z nich dwie kartki w tonacji wiosennej zieleni.

Tę kwadratową postawiłam na maszynie, żeby wprawiała mnie już w wiosenny nastrój.

Przedwiosenne pozdrowienia :)

PS Widać zdecydowany postęp w wykończeniu słoiczka. Ta pierwsza zakrętka była bardzo niedoskonała ;)

środa, 23 listopada 2022

Jesienny komplecik z malinówką w tle

 

Nie pamiętam już dokładnie, jakie miało być przeznaczenie tej włóczki. Chyba jakieś mitenki. A może po prostu spodobała mi się kolorystyka. Dwa motki przeleżały jakiś czas w szufladzie, wyjęłam je by zrealizować punkt 4 "Jesiennych pomysłów w zgodzie z naturą". Powstała prościutka czapeczka.


Po  jej zrobieniu został ponad jeden motek, zaczęłam więc niewielką chustkę. Ma kształt wydłużonego trójkąta prostokątnego (no prawie), gdyż słupki dodaje się tylko z jednej strony.


Chustka jest naprawdę niewielka, gdyż nie chciałam dokupować włóczki. Do wykończenia użyłam jeszcze jednej resztki, tym razem jednobarwnej i zużyłam ją do ostatniego centymetra. Powstał bardzo cieplutki (75% wełny) komplecik. Już wypróbowałam, sprawdza się podczas przymrozków.


A skąd malinówka w tle? 


Jeśli ktoś czytał "Jabłkową opowieść" , może pamięta, że dziewięć lat temu do mojej Ulubionej Autorki powędrowała malinówkowa przesyłka, a w odpowiedzi dostałam przesyłkę ananasową (w tym roku po raz pierwszy dojrzało kilka owoców). Jesienna paczka pełna jabłek stała się już naszą coroczną tradycją. W tym roku dostałam taką przeuroczą odpowiedź.


Malinówka namalowana przez Kochaną Panią Małgorzatę, przemiły liścik napisany w wielce oryginalny sposób i jeszcze zestaw kartek pocztowych rodem z Oxfordu.
Wszystko to razem tworzy śliczną jesienną dekorację i powoduje, że robi mi się ciepło na sercu, gdy na nią patrzę (a robię to kilka razy dziennie;) W dzisiejszych niełatwych czasach taki zastrzyk ciepła jest bardzo potrzebny.

Jesienne pozdrowienia :)

Dane techniczne kompleciku:

Włóczka DROPS Fabel print 310, szydełko nr 5
Wzór chustki Mała Diana EXTRA Szydełkowe Rękawiczki nr 7/2017 (z małymi modyfikacjami), wzór czapeczki z głowy