Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 października 2026

Dyniek w Szwajcarii

Mniej więcej raz w miesiącu umawiam się na leśny spacer z moją przyjaciółką z lat licealnych. Mieszka ona w niewielkiej miejscowości i las ma na wyciagnięcie ręki. Tym razem jednak postanowiłyśmy zmienić miejsce spaceru i odwiedzić tzw. Szwajcarię Rachowicką. Jest tam niedługa ścieżka edukacyjna, wijąca się po pagórkach, urozmaicona mostkami, schodkami i tarasikami widokowymi. W pięknej jesiennej scenerii dotleniłyśmy się, a potem zasiadłyśmy pod wiatą na mini-piknik. Nieoczekiwanie z koszyka piknikowego wyskoczył pomarańczowy skrzacik w zielonej czapeczce, który, jak później się okazało, nazywa się Dyniek.

Marzył mi się większy jesienny piknik z pełnowymiarowym pomarańczowym menu, ale jakoś nie udało się go zorganizować. Zadowoliłam się spontanicznie zapieczonymi dzień wcześniej śliwkami pod kruszonką, do których dorzuciłam troszkę skórki pomarańczowej. Do tego krem jogurtowy z dodatkiem soku z pomarańczy, plasterki świeżej pomarańczy oraz zielona herbata z suszonymi kawałkami pomarańczy i płatkami nagietka.

Dyniek dzielnie nam towarzyszył, a po powrocie do domu zażyczył sobie jeszcze zdjęć z dyniami w przedsionku.

Na stole, na obrusie haftowanym w pomarańczowe kwiatki.

Na stoliku obok koszyka z zasuszonymi już wrzosami.

I wreszcie przy zestawie pomarańczowych książek.

Wczoraj Dyniek był ze mną na Wilczych Dołach.

Pomarańczowe pozdrowienia od Dyńka :)

niedziela, 30 sierpnia 2026

Czerwone ptactwo

Pomysł, żeby wrócić do sprawdzonego wzoru szydełkowego i wykorzystać małe resztkowe kłębuszki pojawił się już w niebieskim lipcu, który jakoś podejrzanie szybko się skończył nie pozwalając na stworzenie błękitnych ptaszków. Wróciłam do koncepcji w sierpniu i najpierw powstał taki osobnik. Ledwo zdążyłam go sfotografować (w mocno niesprzyjających warunkach świetlnych), a już odleciał na Lubelszczyznę, gdzie pewna znawczyni ptactwa sklasyfikowała go jako gwiezdnika czarnodziobego.

Potem pojawił się pseudo-kardynał szkarłatny, który przysiadł na sierpniowym stosiku książkowym.

Powstał też drugi gwiezdnik. Oba ptaszki były ze mną wczoraj na Wilczych Dołach, ale biedactwa zmokły, więc nie bardzo miały ochotę pozować do zdjęć.

Lepiej poczuły się dziś w ogrodzie, przysiadając na altankowym stole.

Przefrunęły też na rododendron o czerwieniejących listkach.

I na krzak hortensji bukietowej o subtelnie czerwonawych kwiatkach.

Wreszcie rozgościły się na hibiskusie, którego czerwone kwiaty już przekwitły.

Ptaszęce pozdrowienia :)

piątek, 31 lipca 2026

Niebieski lipiec


Niebieski, błękitny, lazurowy, chabrowy, a nawet granatowy był tegoroczny lipiec. W domu już od wejścia rzucała się w oczy niebieska dekoracja.


W altance, z okazji letniego pikniku, który z powodu pogody został przeniesiony z Wilczych Dołów do ogrodu, pojawił się niebieski obrusik i niebieskie serwetki.


Z niebieskimi produktami spożywczymi nie było łatwo, ale po dołożeniu kilku w niebieskich opakowaniach powstała całkiem udana kompozycja.


Uczestniczki letniego spotkania były zaskoczone, że udało się przygotować tyle niebieskich potraw - ja też ;)


Jeśli chodzi o niebieską kreację piknikową w pierwszej wersji miała to być niebieska powiewna spódnica, niebieski wisiorek i błękitny szal. 

   

Zmieniające się prognozy spowodowały zmianę koncepcji: zamiast spódnicy granatowe spodnie, a do tego niebieska bluzka. Wisiorek i szal bez zmian. 



Ostatecznie trzeba było dorzucić jeszcze kurteczkę.


Na Wilczych Dołach niełatwo było znaleźć niebieskie kwiaty. Resztki niezapominajek, chabry i cykoria. Kwitnący len ozdobny został skoszony, zanim zdążyłam go sfotografować. Dlatego też w ostatnią lipcową sobotę sama zadbałam o część niebieskości do zdjęć.





W niebieskim zestawie robótkowym były się przede wszystkim włóczki i muliny oraz trzy kawałki tkanin w tonacji niebiesko-granatowej.


Udało się wyszydełkować towarzysza dla Marcjanny i podkładkę.



Niebieskości pojawiły się na igielniku.


Maszyny do szycia znowu nie otworzyłam.

Ostatni lipcowy tydzień upłynął pod znakiem niebieskich podwieczorków. Wyciągałam różne niebieskie elementy zastawy i starałam się o niebieskie przekąski.

Ciasteczka owsiane z płatkami chabrów i borówki

Ciasteczka makowe z miodem z płatkami chabrów

Ciasteczka makowe z jogurtem słodzonym miodem chabrowym

Desery jogurtowe barwione wywarem z klitorii

Młynek widoczny na ostatnim zdjęciu pochodzi z wyprawy ślubnej mojej babci i ma już prawie 90 lat, bardzo dawno nie był już używany. Jako, że dostałam ostatnio od koleżanki kawę ziarnistą, miałam zamiar zmielić ją w tym zabytku. Niestety okazało się, że wnętrze jest zardzewiałe i kawa mogłaby nabrać niepożądanego smaku. Trzeba było zrezygnować. Ale na zdjęciu wygląda ładnie. 

Niebieski stosik lekturowy liczył osiem pozycji. Nie mogło w nim zabraknąć ukochanego "Błękitnego Zamku" czytanego po raz n-ty. Przy stosiku pozuje do zdjęcia Dionizy :)



Filmowo przeniosłam w czasy licealne, kiedy to zachwycałam się pierwszą częścią trzykolorowej trylogii Kieślowskiego i "Wielkim Błękitem" Bessona. Dziś patrzę na te filmy trochę inaczej, ale sentyment pozostał.

źródło grafiki: https://www.filmweb.pl/film/Wielki+b%C5%82%C4%99kit-1988-11673/posters

źródło grafiki:https://warszawa.repertuary.pl/film/trzy-kolory-niebieski.html

Niebieskie pozdrowienia :)

niedziela, 26 lipca 2026

Niebieski Dionizy

Do Marcjanny po kilku tygodniach dołącza zwykle Dionizy (D jak dzielenie). Nie inaczej będzie tym razem. Wyszydełkowany w lipcu jest oczywiście niebieski.

Podobnie jak Marcysia wybrał się ze mną wczoraj na Wilcze Doły. Niestety nie udało mu się znaleźć niebieskich kwiatków, żeby się z nimi sfotografować. Zapozował na tle nierozkwitniętego jeszcze rozchodnika.

Potem ustawił się obok przekwitniętej już, bliżej nieokreślonej krzewinki.

Wskoczył na brzózkę samosiejkę i na jeszcze jedno drzewko.

Zdziwił się bardzo kwitnącą bergenią (te, które mam w ogrodzie kwitną na wiosnę).

Z lubością zanurzył się w gąszcz kwiatków przymiotna.

Dzisiaj szukał niebieskich roślin w ogródku, ale też niewiele znalazł, tylko owoce mahonii i fioletowo-niebieskie przegorzany.

Na koniec stanął przy serwetniku na stole w altance, po czym do zdjęcia zaprosił Marcjannę.

Pozdrowienia od niebieskiego Dionizego (i różowej Marcjanny) :)