sobota, 13 września 2025

Wrzesień na Wilczych Dołach (2)


Zapowiadane na dzisiaj deszcze systematycznie przesuwały się w czasie. Początkowo miało padać już w nocy, potem dopiero nad ranem, ostatecznie lunęło około dziesiątej, co pozwoliło odbyć poranny spacer przy całkiem sprzyjającej pogodzie.


Słońce co prawda nie przebiło się przez chmury, ale błękitu pojawiło się całkiem sporo.


Nie tylko na niebie. Nad Wójtowianką ponownie zakwitły niezapominajki (a także kaczeńce), przywołując wiosenne wspomnienia.



Krwawnica to kwiat lata, ...



... a owoce i liście kaliny wyglądają już bardzo jesiennie.



Wilk wyjący spogląda w niebo i podziwia zmieniające się konstelacje chmur.





Towarzyszyłam mu w podziwie podgryzając precla i degustując zrobioną w tym tygodniu czekośliwkę.


Zdaj się na Pana w swej drodze, Jemu zaufaj, a On reszty dokona. (Ps 37,5)

A dąb jak zwykle majestatyczny.


Wrześniowe pozdrowienia :)

sobota, 6 września 2025

Wrzesień na Wilczych Dołach (1)

Prognozy na dzisiejszy poranek nie były najciekawsze. Miało padać, spakowałam więc do plecaka pelerynę. Gdy rano zerknęłam do aplikacji pogodowej, ucieszyłam się, bo opady przesunęły się na godzinę ósmą, a wtedy zwykle już jestem w domu. Niestety tym razem komórka się pomyliła. Padać zaczęło w momencie, gdy dotarłam na Wilcze Doły i sfotografowałam dąb. Na tle ołowianego nieba wyglądał niemal złowieszczo.

Udało się jeszcze uwiecznić czerwone owoce głogu i w tym momencie lunęło i to dość konkretnie. 

Zamiast wyciągać pelerynę, pobiegłam pod wiatę, ale i tak spodnie i kurtkę miałam mokrą. 

Peleryna z jeszcze nie oderwaną metką, zakupiona wiosną, została uroczyście zainaugurowana.

Ułożyłam jak zwykle zabrany prowiant do zdjęcia, ale deszcz tak zacinał, że kocyczek przemókł i nie było na czym usiąść. Podjadałam więc serek pleśniowy i figi na stojąco, zagryzając bajglem (wyszła figa z makiem;) oraz dwoma innymi rodzajami bułeczek i podczytując psalm 36.  Rozważanie Jana Pawła II przeczytałam dopiero w domu.

U Ciebie bowiem jest źródło wszelkiego życia i dzięki Twojej światłości dostrzegamy światło. (Ps 36,10)

Deszcz powoli się uspokajał, ale wiatr nie odpuszczał i zdjęcia roślinek, szczególnie w zbliżeniu wychodziły bardzo marnie. Udało się uchwycić mokry głóg.

Kwiatostan włośnicy w trybie makro też wyszedł dość przyzwoicie, czego nie można powiedzieć o zdjęciu całej rośliny.

Natomiast na kwitnącym krzaczku trzmieliny wypróbowałam opcję zdjęcia w ruchu. 

Na niebie zaczęły pojawiać się przebłyski światła i do domu wracałam już "suchą nogą".

Wrzesień zaczął się dość listopadowo, ale miejmy nadzieję, że słoneczne soboty jeszcze przed nami.

Wrześniowe pozdrowienia :)

sobota, 30 sierpnia 2025

Sierpień na Wilczych Dołach (5)

Prognozy na dzisiejszy poranek były różne, nawet przez chwilę mignął w nich deszcz, więc odpowiednio się przygotowałam zabierając pelerynę. Nie była potrzebna. Różowo-fioletowe chmurki pełniły tylko funkcje ozdobne, choć deszcz bardzo by się przydał - susza wszędzie ogromna.

Miałam zamiar przejść się wzdłuż Wójtowianki, ale zatrzymały mnie kępy groszku pachnącego przeżywające drugą młodość i oplatające z lekka już przekwitającą nawłoć.

Koniczyna też ponownie rozkwitła.

Towarzyszą jej różne gatunki przymiotna.

Tu i ówdzie widać już zbliżającą się jesień, przebarwiającą liście.

Brązowy szczaw też wygląda jesiennie, choć z ziemi wyrastają również młode łodyżki. 

Sierpniowe światło tworzy niezapomniany spektakl.

Dąb rysuje się majestatycznie na tle błękitu.

W pudełku trochę musu jabłkowego z moich ananasów i parę borówek. Do tego kilka gatunków pieczywa.

A ja też będę Twą dobroć opiewał, i Twoją chwałę każdego dnia. (Ps 35,28)

Pozdrowienia na koniec wakacji :)