środa, 5 lutego 2025

Zimowy Zestaw Spacerowy

Kilka lat temu zachwyciłam się pewnym szydełkowym kardiganem i miałam szczery zamiar go wyszydełkować w towarzystwie (wirtualnym oczywiście) kilku inny dziewiarek. Dziewczyny z grupy pod nazwą Wełnianki miały się wzajemnie wspierać i motywować do dziergania. I tak było, niestety mnie zapału starczyło tylko na wykonanie kilkudziesięciu babcinych kwadratów. Potem utknęłam. W 2020 roku kwadraciki pojawiały się regularnie w comiesięcznych remanentach, ale projekt tkwił w miejscu. Po jakimś czasie zmieniłam koncepcję i zamiast kardiganu chciałam zrobić kamizelkę, ale też mi nie szło. Myślałam o poduszkach, pledzie - wszystko zostawało w fazie koncepcyjnej. Wreszcie w zeszłym roku w listopadzie wpadłam na pomysł Zimowego Zestawu Spacerowego. 

Najpierw powstał mini-kocyczek. Gdy podczas zimowych spacerów ma się ochotę przysiąść na ławeczce, miło wcześniej rozłożyć na niej wełnianą podkładkę. 

Ławki bywają wilgotne, więc kocyczek ma podszewkę z nieprzemakalnego materiału.

Kocyczek może służyć również za obrusik podczas porannego spaceru.

Potem zaczęłam robić mitenki. Pierwszy model z kciukami, kolejne dwa bez.

Czas gonił, a mitenki plus kubek termiczny czyli mini-zestawy spacerowe miały być prezentami gwiazdkowymi. 

Udało mi się je skończyć i sfotografować podczas porannego spaceru parę dni przed świętami (poranek był dość szary, więc zdjęcia też takie są - dopasowane kolorystycznie do włóczki ;)

   

Kolejne kwadraty połączyłam w dłuższy pasek i zrobiłam z niego zamotkę na szyję. Ta sprzed kilku lat świetnie się sprawdza, ale miło mieć coś nowego.

W końcu przyszła kolej na czapkę. Prułam kilka razy, bo wciąż coś nie grało, ale wreszcie udało się skończyć.

Zostało kilka kwadratów i kilka motków włóczki. 

Pomysł na ich wykorzystanie już się skrystalizował, ale na wykonanie jakoś ostatnio brakuje czasu. Tak więc ZZS (Zimowy Zestaw Spacerowy) nie jest jeszcze kompletny, mimo to postanowiłam go pokazać, bo biorąc pod uwagę intensywność (a właściwie jej brak) działalności robótkowej w styczniu i aurę za oknem, obawiam się, że zanim skończę przyjdzie wiosna.

Zestaw został zainaugurowany podczas niedzielnego spaceru i świetnie się sprawdził.

Zimowe (no powiedzmy) pozdrowienia :)

sobota, 1 lutego 2025

Luty na Wilczych Dołach (1)

Luty rozpoczął się wszechobecną szarością. Przez chwilę horyzont przesłaniała lekka mgiełka, przez chwilę prószył drobniutki śnieg

Na tle szarych chmur tylko przez chwilkę widać było różowawo-pomarańczową poświatę. 

Ten przebłysk światła o mało co bym przegapiła zajęta fotografowaniem Zimowego Zestawu Spacerowego (wkrótce szczegóły).

Do kawy ziołowa bułeczka i kilka pomidorków.

Niech dotrze do Ciebie mój głos, (...) bo do Ciebie wołam. (Ps 5,3ac)

Dzisiejszemu psalmowi 5 towarzyszył komentarz autorstwa Jana Pawła II. Pięknie wydana książka zawiera rozważania, które papież wygłaszał podczas cotygodniowych audiencji środowych do samego końca pontyfikatu. Cykl kontynuował Benedykt XVI. Kiedyś przeczytałam już całość, ale są to teksty, do których można nieustannie wracać. Nie wszystkie psalmy były przedmiotem refleksji, stąd dopiero dziś zabrałam ze sobą tę książkę.

Obok głazu, na którym rozłożyłam się dziś z mini-piknikiem ostał się zupełnie wyschnięty łopian.

Ponieważ szarość na niebie była dość jednostajna, zamiast chmur do zdjęć wyszukiwałam pojedyncze drzewka.

Na dno zbiornika zeszłam dziś z jednej strony Wójtowianki, a wyjść chciałam z drugiej. 

Zastanawiałam się, czy będę w stanie przekroczyć potoczek, czy będzie trzeba zawrócić. 

Znalazłam małą groblę i udało się.

Na zakończenie tradycyjne zdjęcie dębu.

Sobotnie pozdrowienia z Wilczych Dołów :)

piątek, 31 stycznia 2025

Wilcze Doły w styczniu

 Stwierdziłam, że na koniec każdego miesiąca zbiorę kolejne kolaże ze spacerów w jednym wpisie, żeby nie trzeba było szukać. 

W styczniu Wilcze Doły wyglądały tak:


Styczniowe pozdrowienia :)

sobota, 25 stycznia 2025

Styczeń na Wilczych Dołach (4)


Temperatura 5 stopni na plusie, wiatr, gęste chmury przepuszczające tylko blade promyki światła, resztki śniegu jeszcze bardziej smętne niż tydzień temu. 


Styczeń na Wilczych Dołach kończy się pogodą raczej przedwiosenną niż zimową.


Początkowo wydawało się, że będzie ciekawie. Różowawa poświata na wschodzie pozwalała mieć nadzieję na interesujący spektakl.


Trochę ciekawych obłoków, a na ich tle cienkie gałązki.


Młode brzózki z kolei na tle starego dębu.


Dąb oczywiście bezlistny oprócz jednej gałęzi.


Po bliższym przyjrzeniu się okazało się, że gałąź jest odłamana, nie ma połączenia z centrum dowodzenia i nie dostała sygnału, że liście należy zrzucić.


Tańczącą na wietrze roślinkę ciężko było sfotografować, ale trochę się udało.



Wczoraj z kolei udało się namieszać i wstawić do piekarnika bułeczki z żurawiną. Kilka zamroziłam, więc będą na któryś spacer lutowy spacer.


O Panie, niech nam zajaśnieje oblicze Twoje! (Ps 4,7a)

Słońce w pełnej krasie pojawiło się dzisiaj już po moim powrocie do domu. W drodze powrotnej musiałam się zadowolić obserwacją szaro-błękitnych obłoków.


 Sobotnie pozdrowienia z Wilczych Dołów:)



niedziela, 19 stycznia 2025

Kolekcja na 10-lecie Błękitnego Zamku

Dziesięć lat. Nie wiem, czy to dużo, czy mało. Były momenty kryzysu, gdy już myślałam, że zrezygnuję z kolejnych wpisów. Ostatnio chęć pisania i pokazywania zdjęć wróciła. Robótkowo może mniej, więcej za to przyrodniczo i życiowo. 


Z okazji okrągłej rocznicy powstania wirtualnego Błękitnego Zamku prezentuję całość drugiej odsłony Kolekcji na lata 20-te.

Dwadzieścia sześć kartek. Dwadzieścia sześć kwiatów i dwadzieścia sześć wierszy. Dwadzieścia sześć aranżacji fotograficznych (a nawet dwadzieścia siedem, bo biały narcyz został sfotografowany dwukrotnie).
















   











Tylko dwa razy haftowanej roślinie nie towarzyszy jej naturalny okaz.

Pudełko zakupione na początku tworzenia kolekcji okazało się niewystarczające.

Trzeba było znaleźć inne.

Chwilowo jest pełne, ale w lutym chciałabym zacząć korzystać z kolekcji i wszystkim stałym Bywalczyniom mojego Zamku wysłać kartkę z podziękowaniem za wierne zaglądanie, ciepłe słowa i wyrazy życzliwości. Dajcie znać przed końcem stycznia, która kartka Wam się najbardziej podoba, a ja z radością ją do Was wyślę.

Pozdrowienia na 10-lecie :)

PS Ten rok jest jubileuszowy nie tylko dla Błękitnego Zamku. Sama będę świętować okrągłe urodziny. To dopiero po wakacjach, natomiast jedna z moich przyjaciółek obchodziła swoje tydzień temu. Wypisując życzenia nie mogłam skorzystać z kartki z Kolekcji, gdyż rozmiar torebeczki prezentowej to wykluczał. Ekspresowo powstała karteczka dopasowana gabarytami. Po jednym kwiatku na każdą dziesiątkę lat ;)